Raport o stanie świata

Zmęczenie uświadamiam sobie dopiero, kiedy wieczorem włączam telewizor, żeby zobaczyć nadawane codziennie o tej samej porze dwa serwisy informacyjne dwóch różnych stacji. To mój rytuał. Dzięki niemu jestem w stanie określić, na ile rzeczywistość przedstawiona różni się od tej, w której na co dzień funkcjonuję. Wiedza ta jest przydatna na wielu płaszczyznach. Czytaj dalej

Zapiski z podróży: Kraków

Do Krakowa przyjeżdżam wieczorem. Początek października to chłód, który zakrada się pod kurtkę i przenika końcówki palców, niesiony przez ledwie wyczuwalną, skraplającą się w powietrzu wilgoć. Jest zimno jak na tę porę roku – pomimo tego, na poboczu drogi wiodącej dalej na południe, wciąż główki unoszą polne kwiaty o delikatnych, fioletowych płatkach. Przyjechałam tu do pracy, na delegację, na kilkadziesiąt godzin, w ciągu których Kraków – wraz z jego historyczną otoczką – stanie się dodatkiem wizerunkowym dla organizatorów wydarzenia. Czytaj dalej

Zapiski z podróży: Helsinki

Pierwsze za oknem zapalają się maleńkie światełka na szczytach żurawi stoczniowych, które rozpoczynają pracę o szóstej. Czerwone, poruszające się punkciki rozświetlające granatową ciemność przytłoczonego chmurami nieba. Obok – budynki magazynów, suche doki, nabrzeża. Osobliwa forma cichego, portowego życia, które wyłania się z mroku.

Perspektywa widziana z dziesiątego piętra jest szeroka na tyle, bym mogła dostrzec budzące się do życia okna, wypełniające się w nieregularnych odstępach czasu ciepłym, miękkim światłem. Zaczyna padać śnieg. Do świtu jeszcze daleko. Czytaj dalej

Moja Warszawa

Pierwszego sierpnia wysiadam późnym wieczorem z pociągu, który sunie przez Polskę aż z Drezna. Warszawa wita mnie złotym światłem, smakiem różowego wina i uczuciem niepokoju, które tak mocno jest wyczuwalne w stolicy tylko tego dnia. Nie wiem jeszcze, czy się polubimy. Wiem, że muszę tu zostać przez chwilę. Bogatsza o wiele innych miast, wielu ludzi i inne kraje, muszę stworzyć tu sobie – choćby na moment – dom. Czytaj dalej

„Witajcie w raju…”. Reportaż tendencyjny jak turystyka

Lubię złe książki.

Lubię czasem czytać literaturę, która zeszmaca człowieka intelektualnie, poniewiera nim, a potem trzeba szorować się czymś porządnym, bądź nawet podejmować czytelniczą abstynencję.

Chłam wykazuje działanie kojące, również rozrywkowe – niedoceniona jest rola kiepskiej książki. I każdemu, kto brzydzi się nią – polecam, przełam się, spróbuj, zanurz się w bagnie literatury tak złej, że żal będzie dalej wierzyć we własny literacki gust! Czytaj dalej