okruchy kultury - spacerownik gdański - wojskowy cmentarz francuski
Spacerownik Gdański

Spacerownik Gdański #1: Wojskowy Cmentarz Francuski

Położony na stromej, morenowej skarpie Wojskowy Cmentarz Francuski znajduje się zaledwie kilka kilometrów od centrum miasta. Ukryty wśród drzew, skromny, nieoznaczony na turystycznych trasach, stanowi miejsce spoczynku francuskich żołnierzy, którzy polegli na ziemiach polskich w czasie I i II wojny światowej. Kiedy rozpoczęto jego budowę – jeszcze w latach ’40, o czym niewielu odwiedzających wie, natrafiono jednak na znacznie starsze szczątki i odkryto na tym terenie mogiłę z czasów wojen napoleońskich. Dziwne to w Gdańsku zdarzają się zbiegi okoliczności. Czytaj dalej

Standard
Zapiski z podróży

Zapiski z podróży: Tallinn

– Czy mówisz po angielsku? – słyszę za plecami, stojąc w kolejce do kasy w Maiasmokk, najstarszej kawiarni w Tallinnie, nieprzerwanie działającej na parterze tej samej kamienicy od 1864 roku. Odwracam się, potwierdzając.

– Pięknie wyglądasz. Masz wspaniałą spódnicę. Łączysz elegancję z takim niewymuszonym, artystycznym stylem… – mówi. Ma niebieskie, prawie wyblakłe oczy i jasne, sięgające ramion włosy. Surowe rysy twarzy zaostrza kilkudniowy zarost. Zaciśnięte w linijkę usta rozciągają się w uśmiechu. Odpowiadam, że spódnicę – z jedwabnej surówki w kolorze czerwonego wina – uszyła mi moja mama.

– Jak to możliwe? Sama? Jak nauczyła się szyć tak piękne ubrania? – dziwi się. Uśmiecham się w duchu.

– Mój kraj przechodził drastyczne przemiany gospodarcze. Byłyśmy bardzo biedne, a wciąż trzeba było się ubrać i nie pozwolić na degradację – odpowiadam.

– Skąd jesteś…? – pytamy siebie nawzajem, w tej samej chwili. Czytaj dalej

Standard
Zapiski z podróży

Zapiski z podróży: Kraków

Do Krakowa przyjeżdżam wieczorem. Początek października to chłód, który zakrada się pod kurtkę i przenika końcówki palców, niesiony przez ledwie wyczuwalną, skraplającą się w powietrzu wilgoć. Jest zimno jak na tę porę roku – pomimo tego, na poboczu drogi wiodącej dalej na południe, wciąż główki unoszą polne kwiaty o delikatnych, fioletowych płatkach. Przyjechałam tu do pracy, na delegację, na kilkadziesiąt godzin, w ciągu których Kraków – wraz z jego historyczną otoczką – stanie się dodatkiem wizerunkowym dla organizatorów wydarzenia. Czytaj dalej

Standard
Zapiski z podróży

Zapiski z podróży: Helsinki

Pierwsze za oknem zapalają się maleńkie światełka na szczytach żurawi stoczniowych, które rozpoczynają pracę o szóstej. Czerwone, poruszające się punkciki rozświetlające granatową ciemność przytłoczonego chmurami nieba. Obok – budynki magazynów, suche doki, nabrzeża. Osobliwa forma cichego, portowego życia, które wyłania się z mroku.

Perspektywa widziana z dziesiątego piętra jest szeroka na tyle, bym mogła dostrzec budzące się do życia okna, wypełniające się w nieregularnych odstępach czasu ciepłym, miękkim światłem. Zaczyna padać śnieg. Do świtu jeszcze daleko. Czytaj dalej

Standard
Zapiski z podróży

Moja Warszawa

Pierwszego sierpnia wysiadam późnym wieczorem z pociągu, który sunie przez Polskę aż z Drezna. Warszawa wita mnie złotym światłem, smakiem różowego wina i uczuciem niepokoju, które tak mocno jest wyczuwalne w stolicy tylko tego dnia. Nie wiem jeszcze, czy się polubimy. Wiem, że muszę tu zostać przez chwilę. Bogatsza o wiele innych miast, wielu ludzi i inne kraje, muszę stworzyć tu sobie – choćby na moment – dom. Czytaj dalej

Standard
Varia, Zapiski z podróży

Gdańsk. Rakiem wracam do domu

Kiedy przyjechałam tu pierwszy raz, stałam we Wrzeszczu na przystanku tramwajowym i podziwiałam ołowiane niebo, tak wysokie jak nigdzie wcześniej i wiatr, który zrywał się w porywach pachnących solą i nieznanym wówczas jeszcze światem.

Wracam rakiem do Gdańska po dziewięciu latach od tego dnia i trzy lata po tym, jak ostatni raz go opuściłam. I wracanie to jest jak droga po własnych śladach do głębi, do domu, bo to jedyne chyba miejsce w Polsce, gdzie człowiek potrafi mieć dom. Czytaj dalej

Standard
Zapiski z podróży

Zapiski z podróży: droga przez pustynię

Na granicy zabudowań mijamy ostatnie szkielety domów wielorodzinnych, gotowych do zamieszkania choć nigdy nie dokończonych. Beton i zbrojenia ostrzące się w nikłym świetle nadchodzącego dnia. Gruzowiska, które niedbale rzucone za teren budowy, pozostaną tu na zawsze, współtworząc księżycowy krajobraz egipskiego miasta, po którym błąkają się nieczyste psy.

Zapomnij wszystko, co wiesz o tym kraju.

Świt nad pustynią ma barwę ołowiu. Czytaj dalej

Standard
Zapiski z podróży

Jesień zaczyna się w Cambridge

– To miasto najlepiej oglądać jesienią. Popatrz: jest brązowo-złote. I ta czerwień starych cegieł – mówię i w miarę tego mówienia zdaję sobie sprawę, że chyba nie potrafię bardziej i lepiej opisać Cambridge. Właśnie tam zaczyna się dla mnie angielska jesień. Piękna, jeszcze ciepła od ostatnich promieni zniżającego się słońca, choć miejscami już pochmurna, wietrzna, niepokojąca deszczem. Czytaj dalej

Standard