Jesień zaczyna się w Cambridge

Widok z Mathematical Bridge - budynki Queens' College, Cambridge, wrzesień 2016

– To miasto najlepiej oglądać jesienią. Popatrz: jest brązowo-złote. I ta czerwień starych cegieł – mówię i w miarę tego mówienia zdaję sobie sprawę, że chyba nie potrafię bardziej i lepiej opisać Cambridge. Właśnie tam zaczyna się dla mnie angielska jesień. Piękna, jeszcze ciepła od ostatnich promieni zniżającego się słońca, choć miejscami już pochmurna, wietrzna, niepokojąca deszczem. Czytaj dalej

Powtórzenia, odkrycia

Russell Square, Londyn, 2016

vorfreude

(rzecz.) radosne, intensywne oczekiwanie
na zbliżające się doświadczenie wyobrażonych przyjemności

***

Wrzesień zaczyna się subtelnością. Spokojnie, niezauważenie. Pewnego dnia budzisz się i zaczynasz rozumieć, że to już. Że powietrze pachnie inaczej. Bez szczególnego powodu (w końcu to Londyn; nikt nie pali tu liści, nikt nie piecze w ognisku ogromnych ziemniaków nadzianych na znaleziony patyk). Niebo pokrywa się ołowiem i marzę o tych wszystkich deszczach, które już za chwilę przyjdą, uwolnią miasto od unoszącego się wszędzie pyłu i kurzu, przepędzą ludzi z parków i wydobędą na powierzchnię cienie. Czytaj dalej

Spacerownik londyński (1): Zielone płuca miasta

Okruchy Kultury - spacerownik Londyński

Mieszkanie w Polsce przyzwyczaiło mnie, że park to miejsce, do którego lepiej nie chodzić. W latach ’90 i w początku pierwszej dekady XXI wieku można tam było znaleźć przede wszystkim puszki po piwie, walające się na trawnikach śmieci, a wieczorem – podpitych panów stanowiących niebezpieczeństwo nie tylko dla dziewczyn. Od tego czasu sytuacja znacznie się zmieniła – może z wyjątkiem „elementu” zalegającego na parkowych ławeczkach – Polska wreszcie zdała sobie sprawę, że zieleń miejska jest ważna. W Anglii jednak ta świadomość przyszła znacznie wcześniej. Parki są ważnym elementem brytyjskiej urbanistyki, dla wielu z nas – znakiem rozpoznawczym kraju mgieł i popołudniowej herbaty. I właśnie o nich będzie ten tekst – pierwsza część nieregularnego „Spacerownika Londyńskiego”. Czytaj dalej

Niebezpieczeństwa narracji

Jacek-Malczewski-xx-Artysta-i-chimera

A cóż to jest prawda?

Poncjusz Piłat w dialogu z Chrystusem

Prawda czasu, prawda ekranu

Serwis wiadomości. Radio. Transmisja na żywo z obowiązkowym komentarzem objaśniającym rzeczywistość. Niemyślenie, redukcja do przyjmowania opinii, dwudziestoczterogodzinny cykl życia tematów obowiązujących, słusznych, pożądanych. Kreowanie informacji, śmierć reportażu. Dno. Czytaj dalej

Brexit. Jaka piękna katastrofa

Brexit - jaka piękna katastrofa - Okruchy Kultury

Londyn w połowie czerwca to wrząca mieszanina śmiechu, krzyków (mecze mistrzostw Europy w piłce nożnej), zapachu jeszcze nie przejrzałych, zielonych liści rosnącej za oknem lipy. Mieszkam w najpiękniejszym kwartale Camden, upajam się tym miastem, na wyciągnięcie ręki mam wszystko, o czym zawsze marzyłam – antykwariaty księgarskie, pyszną, świeżą kawę i ogrody, w których można zapomnieć o całym świecie. Z radością obserwuję ludzi, przeróżnych, przepięknych, którzy w swojej wzajemnej odmienności są nieodłączną częścią tego miasta. Tworzą je, formują – bo o Londynie powiedzieć można wszystko, ale nie to, że jest bezkształtny i bezsensowny. Czytaj dalej