Zapiski z podróży: księgarz z Llandudno

Old books

– Och, powiedz mi wreszcie, że jesteś z Wyspy i skończmy tę sprawę – łowca białych kruków z antykwariatu w Llandudno rozkłada ręce teatralnym gestem i patrzy mi prosto w oczy.
– Nie. Jestem z Polski. Przepraszam – odpowiadam mu i łapię się na tym, że to “przepraszam” w kontekście pochodzenia wbiło mi się już w głowę, jest moją drugą naturą.
– Brzmisz jak Irlandka. Nieważne. Z Polski, mówisz? To ciekawe. Kiedyś, w czasie wojny i tuż po wojnie, była tu baza lotników RAF-u w której stacjonowali polscy piloci. Zakładali tu rodziny. Mieszkali. Żyli. Pracujesz? Moja córka kończy w tym roku studia biznesowe na Oksfordzie. W maju, może w czerwcu. Od sześciu miesięcy szuka pracy, bezskutecznie. Ten kraj upada, a jak wyjdziemy z Unii będzie jeszcze gorzej. Czytaj dalej

Walizka

14321667250_b1b8e11b38_k

– Ja zawsze pamiętam, gdzie coś odłożyłem. Podaj mi tę walizkę, dziewczyno. O tę, w rogu. 

Posłusznie spełniam jego prośbę. Walizka wygląda niepozornie – zwymiarowana pod bagaż podręczny niemal każdych linii lotniczych, wciąż ma przytroczony do uszka kwit z ostatniej odprawy. Boję się spojrzeć na datę. Kładę ją więc na miniaturowym stoliku i otwieram. Czytaj dalej

Zapiski z podróży: do domu

Processed with VSCOcam with acg preset

Kiedy przynoszę Francisowi ostatni tego dnia kubek potwornie mocnej, miodowej herbaty, za oknami zapada już chłodna, wilgotna noc.

Przysiadam na krawędzi miękkiego, pluszowego fotela i słucham. Nie widzę go – ciemność zdążyła ukryć już skórę barwy gorzkiej czekolady, w pełznącym w górę pokoju mroku dostrzegam jedynie białka oczu i zęby, kiedy śmieje się smutny, wypełniony cynizmem. Czytaj dalej

Na marginesie: Ludzie, z którymi żyję

IMG_2196

Affrah

Chociaż w marcu skończy dwadzieścia dziewięć lat, wygląda na osiemnaście. Ciemne oczy zasłania długimi rzęsami, które nie potrzebują ani jednego pociągnięcia tuszem. Głowę owija kwiecistym, jasnym hidżabem, który odrobinę nie pasuje do brudu ponurej, imigranckiej dzielnicy Liverpoolu, którą przemierzamy razem tamtego popołudnia. Jest piękna i pachnie fiołkami.

“Napluł na mnie i krzyknął, że mam spieprzać do swojego zawszonego kraju, do Somalii, że jesteśmy parszywi i tylko zabieramy IM pracę” – opowiada mi o zdarzeniu, które spotkało ją ledwie kilka dni wcześniej w autobusie linii, którą obie często jeździmy. “Nie, to nie był jedyny raz. Moją mamę spotyka to samo w komunikacji publicznej lub na ulicy, choć jej angielski jest perfekcyjny, niczym nie różni się od miejscowych”. Czytaj dalej

Na marginesie: po zamachach w Paryżu

YOfYx7zhTvYBGYs6g83s_IMG_8643

Pantin, niegdyś samodzielna jednostka administracyjna położona nieco ponad 6 kilometrów od centrum Paryża, dziś – przedmieścia świetlistej metropolii. Przy stacji metra – przedostatniej dla linii numer 5 – kościół, którego historia sięga XII wieku. Zaniedbany, szary, z wnętrzem pachnącym wilgocią. Wokół – wielojęzyczny, wielokulturowy tłum przybyszów z Bliskiego Wschodu oraz Czarnej Afryki. Czytaj dalej