Somalia. Wojny już nie ma

Mam opowiedzieć ci o moim kraju? Jest piękny. Coś więcej, mówisz? Ja nie mam wielu wspomnień.

Nie patrzy na mnie. Zwalnia kroku, pozwala się zebrać słowom na języku. 

Mieszkaliśmy w domu. To był duży dom. Wiesz, dwie łazienki, dwa pokoje dzienne, osiem sypialni. Bo nas było ośmioro, a do tego matka i ojciec. Jest bardzo ciepło, wciąż świeci słońce. Nie wytrzymałabyś. Hargeisa to drugie największe miasto Somalii zaraz po stolicy. Byliśmy szczęśliwi, a potem przyszła wojna. 

W myślach odtwarzam wszystko, co wiem o Somalii. Stereotypy. Kraj piratów i handlarzy niewolników. Kraj spętany kolonializmem. Owładnięty wieczną wojną domową. Kraj głodu, ubóstwa, wręcz nędzy.

Pamiętam, kiedy przeprowadziliśmy się pierwszy raz. Rodzice powiedzieli wtedy, że to dla bezpieczeństwa. Z domu matki pojechaliśmy do domu ojca. A potem, po kilku miesiącach – do domu cioteczki, tylko po to, żeby za chwilę znowu uciekać. Walczyliśmy o życie tym ciągłym ruchem, tymi przeprowadzkami. Uciekaliśmy przed śmiercią. 

W starożytności Somalia była ważnym ośrodkiem handlowym. Według legend, to właśnie tam znajdowała się mityczna Ziemia Punt, królestwo hebanu, złota i przypraw, kraj egipskiego boga-Słońca, gdzie pada pierwszy promień wschodzącego co dzień światła.

W końcu zdecydowaliśmy się rozdzielić. Matka przyjechała tu [do Wielkiej Brytanii – przyp. mój] pierwsza, zabrała brata i siostrę, i to ona nas tu ściągnęła. Ja – prawie osiemnastoletnia i mój starszy brat zostaliśmy pod opieką naszej siostry i ukrywaliśmy się jeszcze przez kilka miesięcy. Ojciec i trzy siostrzyczki pojechali na południe. Nigdy więcej ich nie widzieliśmy, nawet po latach, kiedy wróciliśmy szukać naszego starego domu, kiedy już się uspokoiło. Zniknęli. Po prostu zapadli się pod ziemię.

Płynnym ruchem ręki poprawia hidżab i przez chwilę patrzymy sobie głęboko w oczy.

Nie miałam edukacji. Wszystkiego nauczyłam się tu, w dziesięć lat, od początku, kiedy *tu* zaczęliśmy na nowo żyć. W Somalii jest już bezpieczniej, teraz plaże otwierają dla turystów. Wojny już nie ma. Jest pięknie. Czy to właśnie chciałaś usłyszeć…?

Gosia Rybakowska
  • Z ogormną niecierpliwością czekam na ciąg dalszy.