Kiedy trzy dni temu wsiadam w Sopocie do pociągu jadącego przez pół Polski na południe, mrużę oczy od słońca. Może pierwszy raz w tym roku tak bardzo intensywnie czuję wiosnę, czuję to ciepło, które zaczyna tulić się do skóry – ciepło niesione z wiatrem znad morza, łagodnym i dobrym. I zapach. Zapach świeżej, żywej ziemi i listnych pąków, które już za parę tygodni, a może wcześniej nawet rozchylą się i świat wypięknieje. Continue reading

Kultura

Wielkanoc: Bezwstydna zieloność i niezwyciężone słońce

Kiedy trzy dni temu wsiadam w Sopocie do pociągu jadącego przez pół Polski na południe, mrużę oczy od słońca. Może pierwszy raz w tym roku tak bardzo intensywnie czuję wiosnę, czuję to ciepło, które zaczyna tulić się do skóry – ciepło niesione z wiatrem znad morza, łagodnym i dobrym. I zapach. Zapach świeżej, żywej ziemi i listnych pąków, które już za parę tygodni, a może wcześniej nawet rozchylą się i świat wypięknieje.

Obrazek