Varia

Owce giną w ciszy

Najpierw przychodzi zimno. Zimno w ciemności lepkiej i gęstej, mimo przejrzystości powietrza. Nakładane po omacku ubranie i maleńki obłoczek pary unoszący się z ust. Za mało czasu, by czekać, aż nagrzeje się żarówka. Obserwuję w myślach linię drzew, ten las, o którym wiem, że trwa, mimo, że jeszcze noc. Trzeba się pospieszyć.

Czytaj dalej
Życie

Na marginesie: o porzuceniu miasta

Znalazłam się tu przypadkiem. Przyjechałam drżąc jeszcze odgłosami ostatniego świtu w centrum Gdańska, wiedząc, że zostawiam za sobą wszystko, co znane; nocną ciszę i poranny szum pierwszych tramwajów, senność świateł w mieszkaniach, które pachną jeszcze zmęczeniem; miasto.

Czytaj dalej