Świat pełen ikon

Chciałbym zabrać was w dniu dzisiejszym na krótką wycieczkę, ekskursję w świat ikon i ikonografii. Wiem, że jest to temat godzien prac magisterskich, a nawet doktoratów i habilitacji, jednak czemu właściwie nie… jak to powiedział Alibaba do 40 rozbójników, zacznijmy tą opowieść po kolei. Słowa mają moc. Większości kojarzyć się będzie to słowo, ikona, ze starymi cerkiewnymi obrazami, może z wytartą frazą że ikony się pisze, a nie maluje, z lekcji języka rosyjskiego, wycieczką na Podlasie bądź Lubelszczyznę, część, przynajmniej mam taką nadzieje zobaczy zawartą w tych słowach: historie malarstwa, sztuki, a także narodów i światów. Czytaj dalej

W blasku srebrnego półksiężyca – o sztuce islamu

Religia, którą Mahomet w 622 roku nazwał „poddaniem się woli Boga” – rodzący się na ziemiach Arabii islam – wśród wielu budzi dziś bardzo sprzeczne, skrajne emocje. Nic to dziwnego – czuć potęgę tej kultury, która w ciągu jednego pokolenia dokonała w swych początkach imponującej ekspansji zarówno na wschód, jak i na zachód, wyrąbując sobie drogę mieczem. Imperium Omajjadów, którego stolica – mityczny Damaszek, wonny korzeniami i kadzidłem, rozciągało się aż po wschodnie granice Persji, na północy sięgnęło zaś za Kaukaz, a na południu – do Afryki Północnej. Wkrótce ekspansji islamu uległy też Indie i Hiszpania, z której to Maurowie usunięci zostali dopiero w XV wieku. Czytaj dalej

Uduchowione bogactwo Bizancjum

Wraz z upadkiem Rzymu (o sztuce którego pisałam głównie przez pryzmat tego, co można zobaczyć w Pompejach) rozpoczęła się epoka wieków średnich, często nazywanych ciemnymi, z czym kategorycznie się nie zgadzam – ale to temat na osobną notkę, (poświęconą odkryciom naukowym średniowiecza, które stały się podstawami nauki nowożytnej). Nie sam jednak upadek Cesarstwa, a również wędrówki ludów barbarzyńskich po całym świecie śródziemnomorskim, rozwój chrześcijaństwa i nauki Mahometa na Wschodzie tworzą ten czas, bogaty w treść każdego rodzaju, spośród której ukochałam sobie sztukę. Sztuka wczesnego średniowiecza mylnie bywa utożsamiana jedynie ze sztuką bizantyńską, o której dziś Wam opowiem; w rzeczywistości jest ona „przyrodnią siostrą” sztuki starochrześcijańskiej, która jest wcześniejsza i źródło znajduje w nieco innym geograficznie obszarze.

Bizantyńska mozaika podłogowa
Bizantyńska mozaika podłogowa

Czytaj dalej

Tętniąca życiem cienistość – Krzyżtopór

Naukę historii znienawidziłam w szkole średniej. 45 minut spędzane w trzy razy w tygodniu na zdobywaniu umiejętności z zakresu stenografii, czyli notowanie długich wywodów nauczycielki, nie zachęcało bynajmniej do samodzielnej eksploracji przeszłych dziejów. Skończyłam jednak szkołę, z wynikami równie miernymi, jak mierny był jej poziom nauczania i popłynęłam w świat – bo co kształci nas lepiej, niż podróże…? Jednym z miejsc, które zapadły mi w pamięci najgłębiej, był Krzyżtopór (dawniej Krzysztopór) – położony w miejscowości Ujazd (woj. świętokrzyskie) kompleks pałacowy, obecnie w ruinie. Co sprawia, że posępny przecież widok jest przeżyciem tak niezwykłym i – nie omieszkam stwierdzić – pouczającym?

Zamek Krzyżtopór - sala na parterzeJedna z sal położonych na parterze Czytaj dalej

W poszukiwaniu znaczeń, sensów i piękna

Kultura zachodnia wyrosła wokół wielu potężnych znaczeń i symboli, ale kilka z nich – miłość, cielesność, piękno, dobro – stało się osiami sporów, które nadawały sens splatanym przez wieki (również i dziś) narracjom. Piękno może zwłaszcza dziś zasługuje na to, by o nim mówić – często miewam wrażenie, że jest jedną z tych niewielu rzeczy, które łączą coraz płynniejszą rzeczywistość naszych czasów z tym, jak postrzegaliśmy świat kiedyś (pomimo pozornej zmienności  definicji piękna). Jakkolwiek więc zmienne nie wydają się na pierwszy rzut oka jego wzorce, wszystkie oscylują wokół pewnego rdzenia, o którym opowiem Wam kiedyś, gdy wynajdę sposób, który pozwoli ująć mi zagadnienia neuroestetyki w jednej, w miarę krótkiej blogowej notce (a przy tej okazji kłaniam się mojemu kochanemu dr Przybyszowi, który zafascynował mnie tą dziedziną podczas studiów ;)). Czytaj dalej

Opowieści miasta, które jest jak popiół

Jakiś czas temu zamarzył mi się powrót do przeszłości. Nie wiem, czy to za sprawą muzyki, której słucham (Vangelis przeplata się z Love Is Colder Than Death – ciekawą niszą, o której opowiem Wam w innej notce), czy też ze względu na zbliżającą się wiosnę (a wiosna to u mnie zmiany, podróże i nowe decyzje, zawsze)… Wspomnienia nie zawsze są bezpieczne, ale zaryzykowałam. I właśnie w ten sposób trafiłam do Włoch. W środek upalnego lata roku 2007, pod niebo błękitne i bezchmurne, do krainy pysznych oliwek i soku z pomarańczy, niecierpliwie rozrywanych palcami na ulicach Sorrento.

Pompeje, tuż po świciePompeje tuż po wschodzie słońca Czytaj dalej

W Gdańsku, za bramą wielkiej ciszy

Kościół św. Jana w Gdańsku

Istnieją na świecie miejsca zapomniane przez człowieka. Miejsca, które oddychają przeszłością, które zatrzymują czas. Kiedy je odwiedzamy, przekraczamy pewną niewidzialną granicę (nad)rzeczywistości i wstępujemy do wnętrz innych światów… na co dzień zaś po prostu mijamy je, z teczką ze skaju w rękach, z papierowym kubkiem kawy, z cynicznie wystającym z ust papierosem. Mijamy – rutynowo, ignorując ich trwanie, obecność i mit, jaki z sobą niosą. Czytaj dalej

Wymijając grecką łagodność

Nie wiem, jaki sens miałoby pisanie opasłej notki o sztuce greckiej, skoro powiedziano o niej całe mnóstwo rzeczy, w dodatku – zrobili to ludzie milion razy bardziej kompetentni ode mnie (vide Estreicher, Białostocki). Mimo wszystko, chciałabym napisać kilka słów, krytycznych wobec tego, jak przyzwyczailiśmy się ją postrzegać.

Przy okazji – wszystkie dalsze teksty dotyczące historii sztuki, od tego poczynając, będą miały charakter bardziej eseistyczny i nie zawaham się nasycać ich własnymi opiniami. Od edukacji rozumianej pozytywistycznie są podręczniki, a nie blogerzy. ; )

Kolumna grecka porządku jońskiego

Kolumna grecka porządku jońskiego

Jedną z największych bzdur, jakie pozwoliliśmy sobie wmówić w ciągu całego toku edukacyjnego (w ciągu którego kilkakrotnie większość z nas styka się z problematyką greckiego antyku, na lekcjach literatury czy też sztuki), to twierdzenie, że sztuka starożytnej Grecji jest darem epoki, w której dominowały pojęcia harmonii i stabilności (filozoficznej, estetycznej, poznawczej).

W tym miejscu nie wiem, w jaki sposób powinnam ugryźć wytłumaczenie tego „oskarżenia” współczesnej interpretacji sztuki greckiej; z jednej strony mogłabym zrzucić winę na poezję XIX wieku, na wszystkie wcześniejsze Grecją fascynacje, na stwierdzenie, że linia greckiej architektury czy rzeźby sama o taką recepcję się prosi… ale nie, to nie do końca tak.

Grecja epoki archaicznej (której zawdzięczamy wiele pięknych i do dziś podziwianych zabytków architektury, rzeźby, jak i rzemiosła) spowita była mrokiem, który może równać się jedynie dzisiejszym, płynnym czasom… Kto nie uświadamia sobie grozy, jaką niosły wówczas wiecznie zawieszona nad głową człowieka, agresywna boskość Dionizosa, czy też oddalone w czasie, lecz niezbicie obecne okrucieństwo Apollina, niech zajrzy do notek z zakresu filozofii – myślę, że co nieco wyjaśniają.

Harmonia, światło, stabilność – wartości, które rozwinęła w sobie sztuka grecka, moim zdaniem nie świadczą o kondycji mentalnej czy intelektualnej społeczeństwa, w którym były wykorzystywane. Wraz z całą filozofią epoki klasycznej, która „porządkuje” nieco grecką duchowość i wyzwala ją spod grozy, niemalże terroru, niesionych przez religię, sztuka ta jest wyrazem dążeń, pragnień, wreszcie – działań ludzkich wymierzonych w to, by rozproszyć mrok.

Każda klasyfikacja, standaryzacja (jak w przypadku porządków architektonicznych czy też standardów ludzkich proporcji w rzeźbie) służy wprowadzaniu równowagi w miejsce wcześniej jej pozbawione… wydobywa ład z chaosu, jakkolwiek tendencyjnie by to nie brzmiało. Tak i często mam wrażenie, że greckie próby kontrolowania świata, w którym dane było żyć ludziom tamtych czasów, przesadna wręcz dbałość o cnotę, skłonność do moralnych ocen, wreszcie – wola nurzania się w pięknie rozumianym w najbardziej etyczny z możliwych sposobów – to wszystko próby radzenia sobie z tym, co dziś nazywamy egzystencjalizmem, a nawet nihilizmem – to kolejne, tym razem – nie religijne – zaklinanie, czarowanie świata. Prawda – bardzo piękne, ale nie mające nic wspólnego z racjonalnością, której w greckiej sztuce upatruje niemal każdy z nas, od początku szkoły podstawowej.

Głowa GorgonyGłowa Gorgony

Nigdy nie przepadałam za sztuką grecką, właśnie ze względu na jej zbyt stateczny, zakłamujący rzeczywistość charakter – później jednak odkryłam jej specyficzne obszary, takie, jak te związane z teatrem czy, konkretniej – z rytuałem misteriów eleuzyńskich, w których ujawnia się całe bogactwo greckiej religii, wraz ze wszystkimi emocjami, jakie budziła ona w człowieku.

Chciałabym zakończyć tę notkę w sposób otwarty, pytając wprost – wolicie w przypadku notek o sztuce formułę szkolną, czy taką właśnie, jak dziś? I tak, wiem, że nikt nie skomentuje. (:

Pustynna perła – o sztuce starożytnego Egiptu

Dzieje państwa Egipskiego historycy dzielą na trzy wielkie okresy: Stare Państwo (2850 – 2051 p.n.e), Średnie Państwo (do 1570 p.n.e) i Nowe Państwo (do 1085 p.n.e). Ta ogromna, imponująca kanwa dla historii wielu zdarzeń, tworzących kulturę Egiptu i jego ludzi, kończy się wraz z perskimi, greckimi, wreszcie – rzymskimi najazdami (nie będę nawet mówić o inwazji ze strony arabskiej, datowanej na VII wiek). Najazdy te finalnie burzą egipską kulturę starożytności, są aktem końcowym w historii naprawdę fascynującego kraju, który do dziś nie odsłonił przed nami wszystkich swoich tajemnic… ale, cofnijmy się do samego początku; do słonecznej Doliny Nilu, będącej ogromnym kontrastem do sąsiadującej z nią Sahary… Gleba tej Doliny – żyzna, miękka, pobudzała wyobraźnię i umysły ludzi tamtego czasu, którzy ulokowali swą wiarę (i swe losy) w rękach boga ukazującego się pod postacią słonecznego dysku. Wierzyli też, że życie znajduje swoje odrodzenie w rokrocznie nawiedzających Dolinę powodziach, zsyłanych szczodrą ręką Ozyrysa.

Żyzna Dolina Nilu w Egipcie Czytaj dalej