Kiedy trzy dni temu wsiadam w Sopocie do pociągu jadącego przez pół Polski na południe, mrużę oczy od słońca. Może pierwszy raz w tym roku tak bardzo intensywnie czuję wiosnę, czuję to ciepło, które zaczyna tulić się do skóry – ciepło niesione z wiatrem znad morza, łagodnym i dobrym. I zapach. Zapach świeżej, żywej ziemi i listnych pąków, które już za parę tygodni, a może wcześniej nawet rozchylą się i świat wypięknieje. Continue reading

Kultura

Wielkanoc: Bezwstydna zieloność i niezwyciężone słońce

Kiedy trzy dni temu wsiadam w Sopocie do pociągu jadącego przez pół Polski na południe, mrużę oczy od słońca. Może pierwszy raz w tym roku tak bardzo intensywnie czuję wiosnę, czuję to ciepło, które zaczyna tulić się do skóry – ciepło niesione z wiatrem znad morza, łagodnym i dobrym. I zapach. Zapach świeżej, żywej ziemi i listnych pąków, które już za parę tygodni, a może wcześniej nawet rozchylą się i świat wypięknieje.

Obrazek
Sztuka

Uduchowione bogactwo Bizancjum

Wraz z upadkiem Rzymu (o sztuce którego pisałam głównie przez pryzmat tego, co można zobaczyć w Pompejach) rozpoczęła się epoka wieków średnich, często nazywanych ciemnymi, z czym kategorycznie się nie zgadzam – ale to temat na osobną notkę, (poświęconą odkryciom naukowym średniowiecza, które stały się podstawami nauki nowożytnej). Nie sam jednak upadek Cesarstwa, a również wędrówki ludów barbarzyńskich po całym świecie śródziemnomorskim, rozwój chrześcijaństwa i nauki Mahometa na Wschodzie tworzą ten czas, bogaty w treść każdego rodzaju, spośród której ukochałam sobie sztukę. Sztuka wczesnego średniowiecza mylnie bywa utożsamiana jedynie ze sztuką bizantyńską, o której dziś Wam opowiem; w rzeczywistości jest ona „przyrodnią siostrą” sztuki starochrześcijańskiej, która jest wcześniejsza i źródło znajduje w nieco innym geograficznie obszarze.

Bizantyńska mozaika podłogowa

Bizantyńska mozaika podłogowa

Czytaj dalej

Standard
Filozofia

Granice interpretacji – podsumowanie


Kiedy zaczynałam cykl notek o semantyce, nie do końca planowałam tak wiele miejsca poświęcić podłożu, na którym wyrastała i kształtowała się interpretacja literacka. Zrozumiałam jednak szybko, że historia i kultura, ściśle z sobą splecione, istotnie są jak DNA naszego podejścia do tekstów i sposobu, w jaki obcujemy ze światem znaczeń. Czytaj dalej

Standard
Filozofia

O interpretacji – część druga

Bazylika NMP w Gdańsku - detal

W poprzedniej notce, która otwierała cykl semantyczny na dobre, pisałam o logicznych podstawach interpretacji – jeśli chcecie sobie co nieco przypomnieć, zapraszam tutaj. W ostatnich dwóch zdaniach zapowiedziałam, że zwrócę się w stronę mniej racjonalnych aspektów zjawiska interpretacji – w stronę szaleństwa i szerzej, duchowości w ogóle.

Żeby pokazać Wam, czym dla mnie jest magia semantyki, która uwiodła mnie w początkach moich studiów filozoficznych, musimy wrócić na chwilę do Grecji, o której wiele pisałam w dziale filozoficznym. Konkretniej, do pojęcia apeiron, które – w jednym ze swoich znaczeń – określa nieskończoność. Nie jest łatwo definiować ją w aspektach pozytywnych, ale co możemy powiedzieć o niej na pewno, to stwierdzić, że apeiron nie posiada modus, a tym samym wnosi w kulturę ideę nieustającej przemiany (znaczeń, sensów), którą symbolizuje mityczny Hermes. Bóg to zmienny i niejednoznaczny, podobnie jak Apollo, pogwałca on zasadę tożsamości z lubością, ale też nie oszczędza praw niesprzeczności i wyłączonego środka sprawiając, że skutek wyprzedza przyczynę. 

W II wieku świat się stabilizuje. Zostaje zdefiniowane tzw. enkyklikos paideia, wychowanie uniwersalne, którego głównym zadaniem jest ukształtowanie wszechstronnego, greckiego człowieka. Jego wiedza opisuje doskonały, spójny świat… co niewiele ma wspólnego z tym, jak naprawdę wygląda rzeczywistość. Społeczeństwo II wieku jest szalenie zróżnicowane, a symbolicznym obrazem tej różnorodności niech będzie fakt zatarcia się różnic pomiędzy poszczególnymi bóstwami greckiego panteonu – łączy je ta sama idea, znikają jednak od wieków przypisywane mitologicznie role.

Biblioteka AleksandryjskaWyobrażenie wnętrza Biblioteki Aleksandryjskiej – XIX wiek

Rodzi się też nurt zwany hermetyzmem – szuka on prawdy, która na co dzień zakryta jest przed wzrokiem interpretatora. Każda spośród ksiąg – na przykład tych zebranych w Bibliotece Aleksandryjskiej – zawiera coś z prawdy. Księgi uzupełniają się wzajemnie, potwierdzają, negują sprawnie zasadę wyłączonego środka – staje się możliwym, by wiele rzeczy było jednocześnie prawdziwe, nawet, jeśli przeczą sobie nawzajem. Jeśli zaś księgi mówią prawdę, a zarazem się wykluczają – słowa muszą być alegoriami. Mówią w rzeczywistości coś innego, niż wydają się mówić. Żeby zrozumieć prawdziwe znaczenie (a wpierw je odkryć), konieczne jest doświadczenie wizji, snu, lub też konsultacja z wyrocznią. Interpretacja jest rodzajem sztuki tajemnej, a każda sztuka tajemna to głęboka, niedostępna śmiertelnikom wiedza. Interpretacja hermetyczna przynosi wiedzę o tym, że prawdę posiadamy w świecie od zawsze, ale zapomnieliśmy o niej. Ktoś musiał ją dla nas ocalić (kto?), ale już nie potrafimy zrozumieć jego słów.

Kiedy świat rozbrzmiewa różnorodnością, sekularyzuje się nieco – a wyświechtany obraz dobrze znanej boskości traci aurę tajemniczości, tak uwodzicielską dla ludu. Pojawia się wówczas potrzeba zwrócenia się w stronę innych, obcych symboli, które nie są pozbawione mistyczności – na przykład w stronę tych, które niosą z sobą barbaros. Ich bełkotliwy, niezrozumiały język niesie z sobą posmak świętości i tajemnicy – obietnice, milczące i niezrozumiałe objawienia. W greckim racjonalizmie to, co wyjaśnialne, było prawdziwe – przemiany II wieku sprawiają, że na powrót prawda odnaleziona zostaje w tym, co niewyjaśnialne.

Barbarzyńscy kapłani mieli znać więzi między światem duchowym, astralnym, a światem ziemskim – ujawniały się one w działaniu. Działając na przedmiot – magicznie – mogli wpływać na gwiazdy, a gwiazdy determinowały los istot ziemskich. Jak w dole, na ziemi, tak na górze, w niebie. Im większa wieloznaczność języka, którym się posługujemy, im bardziej jest on eliptyczny, tym lepiej określa on Jedność (skonstruowaną ze zbieżności przeciwieństw). Upada tu oczywiście zasada tożsamości, ergo: interpretacja jest nieokreślona. Znaczenie wymyka się, jest niemożliwe do odnalezienia. Definiujemy więc na podstawie podobieństw i paraleli między światem ducha i noumenów, a światem fizycznym – fenomenów. Tak właśnie rodzi się symbolizm.

Czym jest hermetyzm i gnoza, która nierozłącznie mu towarzyszy – w trzeciej, ostatniej notce z cyklu. Za tydzień. :)

Standard
Filozofia

O interpretacji – część pierwsza

Stary Cmentarz Żydowski w Pradze

Tydzień temu miałam napisać Wam pierwszy spośród obiecanych wcześniej, właściwych tekstów o semantyce, do których wstępem była ta notka (klik). Chciałam opowiedzieć Wam o tym, czym są tzw. intencje, z którymi mamy do czynienia interpretując wszelkie teksty… po czym zrozumiałam, że to byłby zbyt gwałtowny skok. Jest bowiem coś, co musi zostać opowiedziane zanim dotrzemy do tematu intencji – to zagadnienie interpretacji w ogóle. Bez jego wyjaśnienia nasza dalsza podróż przez semantykę po prostu nie będzie miała sensu. Czytaj dalej

Standard
Kultura, Sztuka, Zapiski z podróży

Opowieści miasta, które jest jak popiół

Jakiś czas temu zamarzył mi się powrót do przeszłości. Nie wiem, czy to za sprawą muzyki, której słucham (Vangelis przeplata się z Love Is Colder Than Death – ciekawą niszą, o której opowiem Wam w innej notce), czy też ze względu na zbliżającą się wiosnę (a wiosna to u mnie zmiany, podróże i nowe decyzje, zawsze)… Wspomnienia nie zawsze są bezpieczne, ale zaryzykowałam. I właśnie w ten sposób trafiłam do Włoch. W środek upalnego lata roku 2007, pod niebo błękitne i bezchmurne, do krainy pysznych oliwek i soku z pomarańczy, niecierpliwie rozrywanych palcami na ulicach Sorrento.

Pompeje, tuż po świciePompeje tuż po wschodzie słońca Czytaj dalej

Standard
Filozofia, Kultura

Miłość w cierpieniu, cierpienie w miłości – o semantyce pożądania

Gdańsk - Lapidarium na tyłach św. Jana

Jak bardzo boimy się miłości, jak czasem uciekamy przed nią, plącząc się w słowach i sensach…? Był kiedyś czas, gdy miłość była oczywistością, gdy jej wyraz sprowadzał na serca ludzi jedynie spokój i spełnienie… Był czas, w którym nie baliśmy się słów… Czytaj dalej

Standard
Sztuka

Wymijając grecką łagodność

Nie wiem, jaki sens miałoby pisanie opasłej notki o sztuce greckiej, skoro powiedziano o niej całe mnóstwo rzeczy, w dodatku – zrobili to ludzie milion razy bardziej kompetentni ode mnie (vide Estreicher, Białostocki). Mimo wszystko, chciałabym napisać kilka słów, krytycznych wobec tego, jak przyzwyczailiśmy się ją postrzegać.

Przy okazji – wszystkie dalsze teksty dotyczące historii sztuki, od tego poczynając, będą miały charakter bardziej eseistyczny i nie zawaham się nasycać ich własnymi opiniami. Od edukacji rozumianej pozytywistycznie są podręczniki, a nie blogerzy. ; )

Kolumna grecka porządku jońskiego

Kolumna grecka porządku jońskiego

Jedną z największych bzdur, jakie pozwoliliśmy sobie wmówić w ciągu całego toku edukacyjnego (w ciągu którego kilkakrotnie większość z nas styka się z problematyką greckiego antyku, na lekcjach literatury czy też sztuki), to twierdzenie, że sztuka starożytnej Grecji jest darem epoki, w której dominowały pojęcia harmonii i stabilności (filozoficznej, estetycznej, poznawczej).

W tym miejscu nie wiem, w jaki sposób powinnam ugryźć wytłumaczenie tego „oskarżenia” współczesnej interpretacji sztuki greckiej; z jednej strony mogłabym zrzucić winę na poezję XIX wieku, na wszystkie wcześniejsze Grecją fascynacje, na stwierdzenie, że linia greckiej architektury czy rzeźby sama o taką recepcję się prosi… ale nie, to nie do końca tak.

Grecja epoki archaicznej (której zawdzięczamy wiele pięknych i do dziś podziwianych zabytków architektury, rzeźby, jak i rzemiosła) spowita była mrokiem, który może równać się jedynie dzisiejszym, płynnym czasom… Kto nie uświadamia sobie grozy, jaką niosły wówczas wiecznie zawieszona nad głową człowieka, agresywna boskość Dionizosa, czy też oddalone w czasie, lecz niezbicie obecne okrucieństwo Apollina, niech zajrzy do notek z zakresu filozofii – myślę, że co nieco wyjaśniają.

Harmonia, światło, stabilność – wartości, które rozwinęła w sobie sztuka grecka, moim zdaniem nie świadczą o kondycji mentalnej czy intelektualnej społeczeństwa, w którym były wykorzystywane. Wraz z całą filozofią epoki klasycznej, która „porządkuje” nieco grecką duchowość i wyzwala ją spod grozy, niemalże terroru, niesionych przez religię, sztuka ta jest wyrazem dążeń, pragnień, wreszcie – działań ludzkich wymierzonych w to, by rozproszyć mrok.

Każda klasyfikacja, standaryzacja (jak w przypadku porządków architektonicznych czy też standardów ludzkich proporcji w rzeźbie) służy wprowadzaniu równowagi w miejsce wcześniej jej pozbawione… wydobywa ład z chaosu, jakkolwiek tendencyjnie by to nie brzmiało. Tak i często mam wrażenie, że greckie próby kontrolowania świata, w którym dane było żyć ludziom tamtych czasów, przesadna wręcz dbałość o cnotę, skłonność do moralnych ocen, wreszcie – wola nurzania się w pięknie rozumianym w najbardziej etyczny z możliwych sposobów – to wszystko próby radzenia sobie z tym, co dziś nazywamy egzystencjalizmem, a nawet nihilizmem – to kolejne, tym razem – nie religijne – zaklinanie, czarowanie świata. Prawda – bardzo piękne, ale nie mające nic wspólnego z racjonalnością, której w greckiej sztuce upatruje niemal każdy z nas, od początku szkoły podstawowej.

Głowa GorgonyGłowa Gorgony

Nigdy nie przepadałam za sztuką grecką, właśnie ze względu na jej zbyt stateczny, zakłamujący rzeczywistość charakter – później jednak odkryłam jej specyficzne obszary, takie, jak te związane z teatrem czy, konkretniej – z rytuałem misteriów eleuzyńskich, w których ujawnia się całe bogactwo greckiej religii, wraz ze wszystkimi emocjami, jakie budziła ona w człowieku.

Chciałabym zakończyć tę notkę w sposób otwarty, pytając wprost – wolicie w przypadku notek o sztuce formułę szkolną, czy taką właśnie, jak dziś? I tak, wiem, że nikt nie skomentuje. (:

Standard