Riomaggiore, Cinque Terre, Italia
Zapiski z podróży, Życie

Riomaggiore. Markowy produkt turystyczny. Konsumuj więcej!

Do Riomaggiore wjeżdża się po serpentynowej drodze wiodącej w górę, ponad La Spezia, która nie wyróżnia się ani urodą, ani czystością – przeciętność portowego miasta Północy załamywana jest jedynie przez dwa, ultranowoczesne okręty wojenne cumujące przy wojskowej części nabrzeża. To Liguria, w której miesza się błękit włoskiej Riviery i majestat gór, okalających krainę od wschodu. Czytaj dalej

Standard
Zapiski z podróży

Ville de Lille: Braderie i kołysanki francuskiej Północy

Około 620 roku podróż z burgundzkiego Dijon do Anglii musiała trwać dobrych kilka miesięcy i bynajmniej nie należała do bezpiecznych… Mimo to, zdecydował się ją przebyć książę Salvaert wraz ze spodziewającą się dziecka żoną – Ermengaert. Gdy przemierzali Flandrię, wpadli w zasadzkę zastawioną przez miejscowego watażkę, Phinaerta. Salvaert i jego ludzie zginęli w walce, Ermengaert zaś udało się uciec. Schroniła się w leśnym szałasie pewnego eremity, gdzie urodziła synka; przy porodzie jednak zmarła. W ostatnich słowach zawierzyła dziecko temu, który dał jej tymczasowy dom, on zaś wziął chłopca pod opiekę, wykarmił mlekiem żyjących w lesie saren, a na imię dał mu – po sobie – Lydéric. Gdy syn Ermengaert dorósł, starzec opowiedział mu historię jego pochodzenia, wzbudzając tym samym w młodym człowieku ogromną chęć zemsty. Wkrótce Lydéric odnalazł mordercę swego ojca i pokonał go w pojedynku, jednocześnie przejmując władzę nad ziemią, która do tej pory należała do Phinaerta; osiadł tu, zakładając miasto Lille, a było to – według legendy – w 64o roku. Czytaj dalej

Standard
Zapiski z podróży

Tysiąc drzewek cytrynowych w Menton

Poranki w Nicei mają niezwykłą właściwość manipulacji czasem i jego oddziaływaniem na przestrzeń. Powolne rozchylanie powiek, szarość nieba zlewającego się w linii horyzontu z nieodległym morzem, wzmagający się z każdą minutą szept miasta za oknem… Prysznic, trawa cytrynowa na skronie, nieco nieświadomie zakładane ubranie, jeszcze jakby przez sen… I nagle dworzec, kawa, gorąca, cierpka w smaku, pociąg. Tłum ludzi przesuwający się dookoła, słońce wdzierające się pod szkła ciemnych okularów… Droga do Menton. Droga przemierzana w szumie myśli, w rodzących się gdzieś na skrawkach papieru projektach, pół godziny niespełna, które przenosi w inny świat, a Menton samo w sobie, kiedy budzimy się tego dnia, to dla nas tylko przystanek w drodze do Gorbio (o którym później, na nie będzie jeszcze czas). Czytaj dalej

Standard
Varia, Zapiski z podróży

O zimowej Toskanii i panforte pachnącym korzeniami

Włochy to kraj dla mnie magiczny – a zwłaszcza Toskania, latem pachnąca tysiącem drzewek cyprysowych i świeżą oliwą. W środku krainy łagodnych wzniesień, pod zawsze błękitnym niebem leży Siena – niegdyś skromna, etruska osada, która w ciągu wieków przekształciła się w jedno z najbogatszych miast Europy (XIII i XIV wiek), a także w ojczyznę nowożytnego kapitalizmu (!) – sieneńscy bankierzy udzielali pożyczek połowie Europy, a interesy możnych i kupców kwitły w sposób nadspodziewanie słuszny. Czytaj dalej

Standard