Życie

Nie potrzebujesz przewodnika, by zwiedzić miasto

Co to znaczy zwiedzać, poznawać miasto? Czy to tylko przebieżka przez najważniejsze place, ulice, parki, jak chciałaby dzisiejsza superszybka turystyka? A może wrzucenie kilku (nastu, dziesięciu) zdjęć różnych miejsc na Instagram czy na Facebooka, bezrefleksyjne całkiem, takie zwiedzanie, pochłanianie przestrzeni? Obu tym rodzajom „zwiedzania” nieodłącznie towarzyszy przewodnik, trzymany w ręce turysty. Nie, nie po to, żeby go czytać. Nie po to, żeby sprawdzić, przed jakim obiektem aktualnie się właściciel książki znajduje. Przewodniki to swego rodzaju emblemat. Znak rozpoznawczy turystów. Ogólnoświatowy i uniwersalny. I chyba dlatego właśnie tak bardzo ich nie używam, gdy jestem w drodze. Czytaj dalej

Standard