Lublin o zachodzie słońca
Zapiski z podróży

O pięknym Lublinie i krzywdzących stereotypach

Lipcowy wieczór. Upalne powietrze miesza się z zapachem wilgoci uwalniającej się z liści potężnych drzew rosnących w Parku Saskim. I światło miejskich latarni, pomarańczowe, ciepłe, wydobywające ten szczególny, właściwy tylko dla lipca genius loci miasta. To Lublin. Czytaj dalej

Standard

Jakiś czas temu zrozumiałam, że nie potrafię odpoczywać w cywilizacji. Drażni mnie jasność ekranów, drażnią mnie dźwięki, nagromadzone w nieustannym szumie informacji, które poruszają się (pozornie) po cichu w światłowodach.

Wyłączam się już poprzedniego wieczora w Lublinie, kiedy odkładam Instagram i tablet, i robię zdjęcia lustrzanką. Przypominam sobie proces widzenia, dostrzegania struktur rzeczywistości. Prawdziwie wolna jednak czuję się dopiero w piątek wczesnym popołudniem, kiedy czekamy na PKS na lubelskim dworcu, który przypomina tygiel rodem z zapisków Singera. Continue reading

Zapiski z podróży, Życie

Zapiski z podróży (VII). Narol

Jakiś czas temu zrozumiałam, że nie potrafię odpoczywać w cywilizacji. Drażni mnie jasność ekranów, drażnią mnie dźwięki, nagromadzone w nieustannym szumie informacji, które poruszają się (pozornie) po cichu w światłowodach.

Wyłączam się już poprzedniego wieczora w Lublinie, kiedy odkładam Instagram i tablet, i robię zdjęcia lustrzanką. Przypominam sobie proces widzenia, dostrzegania struktur rzeczywistości. Prawdziwie wolna jednak czuję się dopiero w piątek wczesnym popołudniem, kiedy czekamy na PKS na lubelskim dworcu, który przypomina tygiel rodem z zapisków Singera.

Obrazek