Varia Życie

Podróże w historię z misiami (II)

Mój pierwszy miś Jest koniec roku 1956, może 1957. Dostałam misia z Nicei. Misia Francuza – tak go nazwałam. Mruczał, miał cudowne nylonowe, jasne, kudłate futerko i filcowe łapki. I był tak bardzo inny od twardych, żółtych lub brunatnych misiów, jakie dotychczas widziałam. Ale czy lepszy? Nicejski misio ląduje w objęciach małej dziewczynki w Mielcu. …

Czytaj dalej