Z wizytą w Gdańsku u Jana – po renowacji

Nieczęsto zdarza mi się powiedzieć, że jestem zadowolona z efektów renowacji historycznych obiektów o niezwykłych walorach architektonicznych. Nieczęsto, zwłaszcza w Polsce, która słynie z niewytłumaczalnego dla mnie uwielbienia dla czegoś, co mądry człowiek z Internetu nazwał makabryłą. A składa się tak, że do niektórych gmachów przykładam specjalną wagę, darzę szacunkiem, sympatią, zachwycam się nad nimi – i nie ma wówczas większego cierpienia, niż nieudana renowacja.

Kościół św. Jana w Gdańsku po renowacji
Kościół św. Jana w Gdańsku po renowacji

Czytaj dalej

W świecie wolnych elektronów – rzecz o społeczeństwie ponowoczesnym (II)

Gdańsk - Główne Miasto

Obiecałam Wam notkę w poniedziałek, ale umówmy się delikatnie rzecz ujmując, że trwający właśnie majówkowy tydzień nie należy do najbardziej udanych. Praca, nauka i różne dziwne rzeczy, które zwykły każdemu zdarzać się po drodze, wcale nie sprzyjają blogowaniu. Ale, zamiast się tłumaczyć, pozwólcie, że wspólnie zagłębimy się w kontynuację tematu społeczeństwa widzianego przez pryzmat figury roju, o czym pisałam w ostatniej notce. Czytaj dalej

Rojowisko – rzecz o społeczeństwie ponowoczesnym (I)

Gdańsk Główny - dworzec PKP, maj 2009
Gdańsk Główny – dworzec PKP, maj 2009

Kiedy ostatnio jedliście wspólny obiad z rodziną, nie czując, że spotkanie jest wymuszone i męczące dla wszystkich stron…? Kiedy spędziliście więcej czasu na graniu w piłkę ze swoim dzieckiem, niż zatrzaśnięci w oddzielnych pokojach, z nosami utkwionymi w treściach wyświetlających się na (już nie wspólnych, jak jeszcze kilka lat temu) monitorach komputerów…? Pytam oczywiście retorycznie, bo atomizacja (czyli rozbicie na jednostki) naszego społeczeństwa jest już po prostu faktem. Czytaj dalej

Jurassic Park: o nauce i… dinozaurach

Jurassic Park

Zamawiając na aukcji internetowej wydaną w 1990 roku książkę Jurassic Park Michaela Crichtona, nie spodziewałem się, że dostarczy mi ona zarówno rozrywki, jak i materiału na intelektualne rozważania. Wbrew pozorom, Jurassic Park nie jest wyłącznie pełną akcji opowieścią o grupce przerażonych badaczy, na którą w dzień i w nocy polują sklonowane przez szalonego multimiliardera krwiożercze gady. Między wierszami książki przewija się głęboka analiza struktury ludzkiego zachowania i mechanizmów rządzących naszym życiem. Autor poddaje wątpliwości sens istnienia nauki i kwestionuje jej znaczenie, tym samym stawiając pod znakiem zapytania wartości, które przez ostatnie kilkaset lat podpowiadały kierunek rozwoju cywilizacji. Czytaj dalej

Opowieści miasta, które jest jak popiół

Jakiś czas temu zamarzył mi się powrót do przeszłości. Nie wiem, czy to za sprawą muzyki, której słucham (Vangelis przeplata się z Love Is Colder Than Death – ciekawą niszą, o której opowiem Wam w innej notce), czy też ze względu na zbliżającą się wiosnę (a wiosna to u mnie zmiany, podróże i nowe decyzje, zawsze)… Wspomnienia nie zawsze są bezpieczne, ale zaryzykowałam. I właśnie w ten sposób trafiłam do Włoch. W środek upalnego lata roku 2007, pod niebo błękitne i bezchmurne, do krainy pysznych oliwek i soku z pomarańczy, niecierpliwie rozrywanych palcami na ulicach Sorrento.

Pompeje, tuż po świciePompeje tuż po wschodzie słońca Czytaj dalej

Bo wszystko to „słowa, słowa, słowa”…

Prasa drukarska - Zdjęcie zrobione w Muzeum Powstania Warszawskiego

Czy wyobrażaliście sobie kiedykolwiek świat pozbawiony znaczeń…? Świat, w którym rozproszą się znane nam słowa, w którym cała stabilność rzeczywistości, pracowicie pobudowana na sensach wyrazów takich jak owcestół czy papieros po prostu rozpływa się w powietrzu…?  A może próbowaliście wyobrazić sobie świat, w którym wszystko, co znamy, określamy, definiujemy, przemija, zanim zrozumiemy na dobre, czym w istocie jest…? Czytaj dalej

Po co nam wiedza…?

To nie będzie tekst, którym, moi drodzy, pogłaszczę Was po główkach. To nie będzie też apologia nauki, życia anachorety, czy jakiejkolwiek innej, wzniosłej bzdury, jaką karmią nas opowieści o intelektualnych cnotach i bogactwach. Ta notka to tylko kilka myśli o tym, jak uciekamy od wiedzy, jak panicznie potrafimy się jej bać… i jak bardzo odwrotnie powinno być.

Adam i Ewa - Duerer Czytaj dalej

Gdzie nigdy nie zachodzi Księżyc – słowo o starożytnej Mezopotamii

W miejscu, gdzie spaloną słońcem ziemię nawadniały wody dwóch wielkich rzek – Eufratu i Tygrysu, ponad dwa tysiące lat temu zmieszało się z sobą wiele ras i ludów, które złączyła wspólna religia. Oparta na przekonaniu, że człowiek stworzony jest na podobieństwo Boga, wiara ta scalała narody, budując ich wspólne legendy, historię i prawo. Ludzie Mezopotamii, choć różni pod względem etnicznym, używali tego samego pisma, nawet, jeśli mówili odmiennymi językami. Architektura budowli, które wznosili, tworzyła jednolity i spójny styl, i aż trudno pomyśleć, jak burzliwa i niełaskawa historia ukształtowała ów obszar, jak i zamieszkujących go ludzi.

Czytaj dalej

Zaklinając rzeczywistość – o początkach sztuki

Wybierzmy się w małą podróż w czasie… do Lascaux, 15.000 lat przed narodzeniem Chrystusa. Skopana, poruszona ziemia szybko wchłania zimny deszcz. Ulewa przyszła zbyt szybko – zaskoczyła kilkunastu mężczyzn w środku stepu, zmywając krew z ich zmęczonych dłoni. Kilkoro owych ludzi to najprawdopodobniej nasi przodkowie, powracający z udanego polowania, niosący łup o ciepłych jeszcze wnętrznościach na swoich plecach do domu, do swoich kobiet i swoich jaskiń. Tak, do jaskiń – pierwszych domów rodzinnych i pierwszych świątyń znanych ludzkości. Do jaskiń, które stały się kolebką sztuki i wszelkiej ludzkiej twórczości. Czytaj dalej