„Możliwość wyspy” Houellebecq; witajcie w wieczności

Sztorm nadciąga nad Île Saint-Honorat, czerwiec 2013.
Sztorm nadciąga nad Île Saint-Honorat, czerwiec 2013.

Nie mamy już tak naprawdę żadnego celu […]. Nocami nie drżymy ani z trwogi, ani z ekstazy.

***

Nieistotność wkrada się w ludzkie życie niepostrzeżenie. Przychodzi z czasem. Pewnego dnia notuję, że przestałam się uczyć. Że odtąd każda nowa twarz, nowe spojrzenie, nowy głos to jedynie powtórzenie dobrze znanego schematu. Ludzie zdarzają się dwa razy, podobnie jak rzeczy. Odtąd istnieje już tylko ilość zapisanego papieru i zwiększająca się świadomość kosztów własnego życia. I odtąd kiedy mówię „ja”, kłamię. Weźmy „ja” percepcji – neutralne i przejrzyste. Ustawmy je w stosunku do „ja” fazy pośredniej – moje ciało jako takie do mnie należy; lub ściślej mówiąc, ja należę do mojego ciała. Co obserwujemy? Brak kontaktu. Lękajcie się moich słów. Czytaj dalej

To nie jest kolejny tekst o Tolkienie!

Mapa Śródziemia
Mapa Śródziemia

Mimo, że pierwszy raz sięgnęłam po jego książki mając mniej więcej dwanaście lat, to w świat, który stworzył, w pełni zagłębiłam się dopiero na studiach… i wciąż tak naprawdę nic o nim nie wiem ponadto, że jest jedną z najpiękniejszych rzeczy, jakie poznałam w życiu. Bo Tolkien to Mistrz Opowieści. Wiele można napisać na temat poszczególnych tytułów książek, ale też postaci, geografii i kultury rzeczywistości, którą stworzył – ja tu jednak zdecydowanie nie o tym. Czytaj dalej

Zapiski z podróży (III)

Gdańsk, grudzień 2013
Gdańsk, grudzień 2013

Is it written in the stars
Upon the Milky Way
We must burn bright
Before we fade away…?

Chmurne, ołowiane niebo i wilgoć pełznąca po skórze pod płaszczem, osadzająca się na rzęsach niepokojąco ciężkimi kroplami. Przypominam sobie, po co tu przyjechałam i wiem, że kryzys mojego bycia-w-świecie może polegać tylko na jednym – na związaniu się ze światem, na zatraceniu świadomości, że jedyny możliwy sposób istnienia to istnienie pozaobok, a jednocześnie tak bardzo wewnątrz. Gdańsk uczy dystansu. Smakuje miodem-półtorakiem, podgrzewanym w ocieplających się po lodowatym deszczu dłoniach. Czytaj dalej

O sensie seksu

Okruchy Kultury - mały tekst o seksie

Rozciągnięcie kontroli nad społeczeństwem nigdy nie było łatwym zadaniem. Człowiek z natury jest istotą, która władzy podlegać nie lubi, a ujmować się w ramy, w karby legislacji i obostrzeń pozwala jedynie wtedy, gdy nagrodą jest bezpieczeństwo. Zbuntowane społeczeństwo, bezkarnie szerzące się idee, wolna, nieskrępowana cenzurą myśl i seks to odwieczne utrapienie każdej władzy. Czytaj dalej

Miasta graniczne, miasta rozproszone – Strasburg

Sztrasburg, listopad 2013
Strasburg, listopad 2013

Kiedy biegniemy na Gare de l’Est w Paryżu, świta. Zimno lęgnie się przy skórze, a powietrze stoi, nieruchome osobliwą ciszą. Prawie zapomniałam, jak brzmi – dawno nie przemieszczając się w trzewiach miasta o tej porze. Wsiadamy do pociągu, zdenerwowani, w milczeniu, to dwie godziny odpoczynku od świata. Szansa na oddzielenie myśli od biegu. Czytaj dalej

Jak można nie lubić dramatu?! – kilka słów o kulturze

Paryż, antykwariaty księgarskie

To nie jest tak, że ty nie lubisz dramatu. Ty go po prostu nie rozumiesz. Musisz być niezbyt wykształconą osobą… – kiedy skończyła mówić, po prostu przyglądałam jej się przez chwilę, a potem – nie chcąc wdawać się w żadną polemikę – powiedziałam że oczywiście, ma prawo tak o mnie sądzić, i być może jak najbardziej, jej zdanie na mój temat jest w jakiś sposób uzasadnione. Nie dodałam jednak, że wytyk ten nie spowoduje, że nagle pokocham dramat jako formę literacką. Ba! Zapewne będę go lubić jeszcze mniej, niż dotychczas. Czytaj dalej

Warszawa. Miasto rozproszone

Warszawa, ul. Mokotowska, luty 2010.
Warszawa, ul. Mokotowska, luty 2010.

Gdy do niej wracam kilka dni temu, wita mnie mgłą i wilgocią zakradającą się niepostrzeżenie pod prochowiec. Jest południe, a niebo nie wygląda inaczej, niż te trzy i pół roku temu, kiedy w październiku przyjechałam do kogoś w odwiedziny, a w mojej głowie powstała myśl, że przecież można tu zostać; wysoka, przepaścista bladość, śmiertelny odcień żółci przebitej srebrem. Warszawa. Miasto rozproszone, miasto bezładne, miasto moje wymarzone, a potem znienawidzone. Czytaj dalej