Owce giną w ciszy

Najpierw przychodzi zimno. Zimno w ciemności lepkiej i gęstej, mimo przejrzystości powietrza. Nakładane po omacku ubranie i maleńki obłoczek pary unoszący się z ust. Za mało czasu, by czekać, aż nagrzeje się żarówka. Obserwuję w myślach linię drzew, ten las, o którym wiem, że trwa, mimo, że jeszcze noc. Trzeba się pospieszyć. Czytaj dalej

O byciu i życiu. Nad morzem

Kiedy wyjeżdżałam w 2009 roku z Gdańska wiedziałam, że chcę, że muszę wrócić. Nie myliłam się – trzy lata życia w Warszawie sprawiły, że niemal całkowicie wtopiłam się w stołeczne odcienie szarości, z których nie wyróżnia się nawet śpiew ptaków ani cisza parku. Kiedy tylko nadarzyła się okazja do przeprowadzki, skorzystałam z niej – i już teraz wiem, że to była najprawdopodobniej jedna z najlepszych decyzji życia. Odetchnęłam z ulgą, strzepałam z włosów warszawski kurz. Pracuję, uczę się, rozwijam. Codziennie odkrywam coś nowego. A miejsce, w którym żyję, jest specyficzne. I zmienia człowieka. Dlaczego?

Zimowy widok z sopockiego mola

Czytaj dalej