Zapiski z podróży

Z wizytą w Gdańsku u Jana – po renowacji

Nieczęsto zdarza mi się powiedzieć, że jestem zadowolona z efektów renowacji historycznych obiektów o niezwykłych walorach architektonicznych. Nieczęsto, zwłaszcza w Polsce, która słynie z niewytłumaczalnego dla mnie uwielbienia dla czegoś, co mądry człowiek z Internetu nazwał makabryłą. A składa się tak, że do niektórych gmachów przykładam specjalną wagę, darzę szacunkiem, sympatią, zachwycam się nad nimi – i nie ma wówczas większego cierpienia, niż nieudana renowacja.

Kościół św. Jana w Gdańsku po renowacji

Kościół św. Jana w Gdańsku po renowacji

Czytaj dalej

Standard
Zapiski z podróży

Wąską ścieżką, wśród cieni – Sopot, jakiego nie znacie

Kiedy w październiku zamykałam po raz ostatni drzwi warszawskiego mieszkania i jechałam na Pomorze nie spodziewałam się, że ostatecznie zamieszkam w Sopocie. Oczywiście, skrycie marzyłam o tym od dawna – ale wszyscy znamy argumenty, które sprowadzały moje marzenia na ziemię; ceny gruntu, drogie wynajmy, mała ilość mieszkań, turyści… Udało się jednak! Zima nie zachęcała do eksploracji wykraczającej poza ciasne, sopockie uliczki, wzdłuż których wznoszą się urokliwe, secesyjne wille i kamienice, ale kilka dni temu, wreszcie zrobiło się cieplej. Spacer, który miał być krótką przerwą w pracy i nauce, zmienił się w kilkugodzinną wyprawę szlakiem Sopockiej Ścieżki Turystyczno – Przyrodniczej. Chcecie popatrzeć, poznać, a może i wkrótce – przejść się? Zapraszam!

Sopot, pierwszy wiosenny deszcz

Sopot, pierwszy wiosenny deszcz

Wybaczcie „instagramową” jakość zdjęć. Spontaniczne wyjścia z domu nie służą jednak pamięci o ładowaniu baterii lustrzanki i o zabieraniu z sobą dość ciężkiego sprzętu, ponadto znając mnie już nieco z pewnością wiecie, że bardzo lubię korzystanie ze wszystkich dobrodziejstw społecznościowych (i nie tylko) aplikacji na urządzenia mobilne, a Instagram to czasem prawdziwy skarb!

Zespół willowo-parkowy przy ulicy Franciszka Goyki 1-3

Zespół willowo-parkowy przy ulicy Franciszka Goyki 1-3

Otoczona parkiem, wystawna willa gdańskiego kupca Wilhelma Juncke fascynowała mnie od dawna. Widoczna z pociągów popularnej, trójmiejskiej SKM-ki, otoczona pięknymi, wiekowymi drzewami, zachwyca architekturą i unoszącą się wokół niej aurą delikatnej, mglistej tajemnicy. Willa została wybudowana w ostatnim dziesięcioleciu XIX wieku. Dom w połowie wciąż jest zamieszkany, a nieremontowana od dawna ulica do niego wiodąca odsłania stary, niemiecki bruk…

Jeden z kilku strumieni przecinających sopockie lasy

Jeden z kilku strumieni przecinających sopockie lasy

Podczas trzech lat spędzonych w Warszawie najbardziej brakowało mi możliwości obcowania z przyrodą. Przyzwyczajona do częstych, rowerowych wypraw nad jezioro z czasów mieszkania z rodzicami w Poznaniu, w Warszawie nie potrafiłam znaleźć sobie miejsca. Uboga w tereny zielone jest polska stolica, a Zalew Zegrzyński… wierzcie mi, to nie to. Trójmiasto jest pod tym względem rajem – Trójmiejski Park Krajobrazowy, Lasy Oliwskie, a także Sopot – w nieuczęszczanej przez turystów części – leśny, pachnący liśćmi i wilgocią, odzywający się głosem kaczek, ropuch i owadów…

Sopot - Kamienny Potok

Sopot - Kamienny Potok

Sopot - Kamienny Potok

Idąc Sopocką Ścieżką Turystyczno – Przyrodniczą, na której początek trafiłam w pobliżu willi przy ul. Goyki, znalazłam się w pewnym momencie jakby poza czasem i z dala od obowiązujących na co dzień reguł miejskiej, rutynowej gry zamieszkiwania, bycia w przestrzeni i obcowania z naturą; zdjęcia poniżej to kolejna willa, na którą natknęłam się nieopodal sporego, ziemnego osuwiska spowodowanego przez wartki nurt spływającego z moren strumienia… Położony wśród posępnych, czarnych drzew dom sprawiał niesamowite wrażenie spokoju, dumy i niemal wiecznej ciszy, zaburzanej jedynie przez łopoczącą na ciepłym wietrze, polską flagę:

Górny bieg ul. Haffnera, położona w lesie na skraju Skarpy Sopockiej, zamieszkana willa

Górny bieg ul. Haffnera, położona w lesie na skraju Skarpy Sopockiej, zamieszkana willa

Górny bieg ul. Haffnera, położona w lesie na skraju Skarpy Sopockiej, zamieszkana willa - oficyna

Górny bieg ul. Haffnera, położona w lesie na skraju Skarpy Sopockiej, zamieszkana willa – oficyna

Sopocka Ścieżka Turystyczno – Przyrodnicza ma do zaoferowania dużo więcej – nie będę jednak zdradzała tu wszystkiego. Osiemnastowieczny, opuszczony młyn papierniczy, przyległy do niego staw, który niegdyś napędzał młyńskie koło, siedemnastowieczne słupy, niegdyś podtrzymujące nadproża nieistniejącego już domu – wiele tu do zobaczenia, podobnie jak wiele kilometrów do przejścia, dla wszystkich, którzy choć na chwilę zechcą spojrzeć na Sopot inaczej, niż jedynie przez pryzmat skomercjalizowanego do granic możliwości „Monciaka” i przyległości.

Standard
Zapiski z podróży

Tętniąca życiem cienistość – Krzyżtopór

Naukę historii znienawidziłam w szkole średniej. 45 minut spędzane w trzy razy w tygodniu na zdobywaniu umiejętności z zakresu stenografii, czyli notowanie długich wywodów nauczycielki, nie zachęcało bynajmniej do samodzielnej eksploracji przeszłych dziejów. Skończyłam jednak szkołę, z wynikami równie miernymi, jak mierny był jej poziom nauczania i popłynęłam w świat – bo co kształci nas lepiej, niż podróże…? Jednym z miejsc, które zapadły mi w pamięci najgłębiej, był Krzyżtopór (dawniej Krzysztopór) – położony w miejscowości Ujazd (woj. świętokrzyskie) kompleks pałacowy, obecnie w ruinie. Co sprawia, że posępny przecież widok jest przeżyciem tak niezwykłym i – nie omieszkam stwierdzić – pouczającym?

Zamek Krzyżtopór - sala na parterzeJedna z sal położonych na parterze Czytaj dalej

Standard
Kultura, Sztuka, Zapiski z podróży

Opowieści miasta, które jest jak popiół

Jakiś czas temu zamarzył mi się powrót do przeszłości. Nie wiem, czy to za sprawą muzyki, której słucham (Vangelis przeplata się z Love Is Colder Than Death – ciekawą niszą, o której opowiem Wam w innej notce), czy też ze względu na zbliżającą się wiosnę (a wiosna to u mnie zmiany, podróże i nowe decyzje, zawsze)… Wspomnienia nie zawsze są bezpieczne, ale zaryzykowałam. I właśnie w ten sposób trafiłam do Włoch. W środek upalnego lata roku 2007, pod niebo błękitne i bezchmurne, do krainy pysznych oliwek i soku z pomarańczy, niecierpliwie rozrywanych palcami na ulicach Sorrento.

Pompeje, tuż po świciePompeje tuż po wschodzie słońca Czytaj dalej

Standard
Sztuka, Zapiski z podróży

W Gdańsku, za bramą wielkiej ciszy

Kościół św. Jana w Gdańsku

Istnieją na świecie miejsca zapomniane przez człowieka. Miejsca, które oddychają przeszłością, które zatrzymują czas. Kiedy je odwiedzamy, przekraczamy pewną niewidzialną granicę (nad)rzeczywistości i wstępujemy do wnętrz innych światów… na co dzień zaś po prostu mijamy je, z teczką ze skaju w rękach, z papierowym kubkiem kawy, z cynicznie wystającym z ust papierosem. Mijamy – rutynowo, ignorując ich trwanie, obecność i mit, jaki z sobą niosą. Czytaj dalej

Standard
Varia, Zapiski z podróży

O zimowej Toskanii i panforte pachnącym korzeniami

Włochy to kraj dla mnie magiczny – a zwłaszcza Toskania, latem pachnąca tysiącem drzewek cyprysowych i świeżą oliwą. W środku krainy łagodnych wzniesień, pod zawsze błękitnym niebem leży Siena – niegdyś skromna, etruska osada, która w ciągu wieków przekształciła się w jedno z najbogatszych miast Europy (XIII i XIV wiek), a także w ojczyznę nowożytnego kapitalizmu (!) – sieneńscy bankierzy udzielali pożyczek połowie Europy, a interesy możnych i kupców kwitły w sposób nadspodziewanie słuszny. Czytaj dalej

Standard