Zapiski z podróży

Moja Warszawa

Pierwszego sierpnia wysiadam późnym wieczorem z pociągu, który sunie przez Polskę aż z Drezna. Warszawa wita mnie złotym światłem, smakiem różowego wina i uczuciem niepokoju, które tak mocno jest wyczuwalne w stolicy tylko tego dnia. Nie wiem jeszcze, czy się polubimy. Wiem, że muszę tu zostać przez chwilę. Bogatsza o wiele innych miast, wielu ludzi i inne kraje, muszę stworzyć tu sobie – choćby na moment – dom. Czytaj dalej

Standard
Książki

„Witajcie w raju…”. Reportaż tendencyjny jak turystyka

Lubię złe książki.

Lubię czasem czytać literaturę, która zeszmaca człowieka intelektualnie, poniewiera nim, a potem trzeba szorować się czymś porządnym, bądź nawet podejmować czytelniczą abstynencję.

Chłam wykazuje działanie kojące, również rozrywkowe – niedoceniona jest rola kiepskiej książki. I każdemu, kto brzydzi się nią – polecam, przełam się, spróbuj, zanurz się w bagnie literatury tak złej, że żal będzie dalej wierzyć we własny literacki gust! Czytaj dalej

Standard
Varia, Zapiski z podróży

Gdańsk. Rakiem wracam do domu

Kiedy przyjechałam tu pierwszy raz, stałam we Wrzeszczu na przystanku tramwajowym i podziwiałam ołowiane niebo, tak wysokie jak nigdzie wcześniej i wiatr, który zrywał się w porywach pachnących solą i nieznanym wówczas jeszcze światem.

Wracam rakiem do Gdańska po dziewięciu latach od tego dnia i trzy lata po tym, jak ostatni raz go opuściłam. I wracanie to jest jak droga po własnych śladach do głębi, do domu, bo to jedyne chyba miejsce w Polsce, gdzie człowiek potrafi mieć dom. Czytaj dalej

Standard
Zapiski z podróży

Zapiski z podróży: droga przez pustynię

Na granicy zabudowań mijamy ostatnie szkielety domów wielorodzinnych, gotowych do zamieszkania choć nigdy nie dokończonych. Beton i zbrojenia ostrzące się w nikłym świetle nadchodzącego dnia. Gruzowiska, które niedbale rzucone za teren budowy, pozostaną tu na zawsze, współtworząc księżycowy krajobraz egipskiego miasta, po którym błąkają się nieczyste psy.

Zapomnij wszystko, co wiesz o tym kraju.

Świt nad pustynią ma barwę ołowiu. Czytaj dalej

Standard
Spacerownik Londyński

Spacerownik londyński (3): Tu mieszka spokój

Parafia St. Pancras, mieszcząca się na obszarze londyńskiego Somers Town gdzie mieszkam, uważana jest za jedno z najstarszych miejsc kultu chrześcijańskiego na terenach Wielkiej Brytanii. Pomiędzy międzynarodowym dworcem kolejowym, stacją metra King’s Cross i ruchliwym węzłem komunikacyjnym Euston, znajdują się niepozorny kościółek, którego początków można podobno szukać w 314 roku oraz przyległy do niego cmentarz. Czytaj dalej

Standard
Photo credit: https://www.flickr.com/photos/clugg14/5303781275/
Varia

Już się zmierzcha

Jak twoje ciało reaguje, kiedy umysł uświadomi sobie, że oto coś fundamentalnie ważnego w twoim życiu bezpowrotnie przeminęło…?

Czy zwija się w kłębek, zanosi łzami, które płyną bezgłośnie po twarzy? Czy łka cichutko, tak, by nie naruszać niczyjego spokoju, boleśnie wołając o to, żeby ktokolwiek przytulił, ogrzał, powiedział, że to przemijanie (przeminięcie?), ta strata – to jeszcze nic ostatecznego? Czy z kamienną twarzą przyjmujesz informacje i złościsz się na wewnętrzny ból, który w osobliwy sposób nie pozwala ci skupić uwagi na pracy, rozstraja, rozdziera delikatnie z początku, by potem pogrążyć cię w ciemności…? Czytaj dalej

Standard
Varia

Dlaczego świat nienawidzi kobiet?

To nie będzie tekst o aborcji, antykoncepcji i edukacji seksualnej. Nie będzie też dotyczył w swojej istocie debaty, która teraz przetacza się przez Polskę – chociaż #czarnyprotest popieram i choć nie wierzę, by cokolwiek zmienił, uważam że jest bardzo potrzebny – bo dotyczy nie tyle problemu aborcji, a tego, czy kobieta ma prawo samodzielnie podejmować decyzje dotyczące swojego życia. W skrócie: dotyczy wolności. Wygranej częściowo wcale długą i męczącą walką, którą kobiety przeszły w społeczeństwie (nie tylko europejskim). Bo świat nienawidzi kobiet. Dlaczego? Czytaj dalej

Standard
Spacerownik Londyński

Spacerownik londyński (2): Tea o’clock

Październik wyznacza pół roku odkąd zamieszkałam w Londynie. Czy da się poznać miasto w tak krótkim czasie? Nie, oczywiście że nie – inna odpowiedź byłaby tu koniecznie kłamstwem. Przez pół roku można jednak stworzyć sobie mapę swoich ulubionych miejsc, punktów, do których się wraca – i to udało mi się w dwojakim wymiarze: księgarń oraz miejsc, w których można napić się herbaty. Czytaj dalej

Standard