Varia

2020 to był najlepszy możliwy rok

Zapewne wielu i wiele z Was odbierze ten tytuł prowokacyjnie. Najlepszy rok? W czasie pandemii koronawirusa, który zabija codziennie tysiące osób na całym świecie? Tak. Kończący się dziś 2020 rok był najlepszy z możliwych, bo przeżyliśmy go najlepiej, jak potrafiliśmy i jedno jest pewne – kolejny, 2021 rok, będzie jeszcze lepszy.

Odchodzące dwanaście miesięcy było przedziwne, trudne, bardzo często dla wielu z nas bolesne, wiążące się z utratą bliskich, pracy, zaufania do państwa, do współobywateli, a nawet – do samych siebie.

Epidemia koronawirusa, izolacja społeczna, wybijająca się na pierwszy plan silniej niż kiedykolwiek wcześniej polaryzacja społeczna pozwoliły nam wiele nauczyć się o sobie samych, jak i o ludziach, z którymi żyjemy na co dzień – i niezależnie od tego, czy to przyjemna lekcja, dobrze, że mamy ją za sobą. Pozwoli nam żyć w przyszłym roku bardziej świadomie, lepiej dobierać sobie przyjaciół, partnerów, sprawniej i uczciwiej zarządzać emocjami oraz relacjami.

Trudno chyba o rok, który nauczyłby nas, pokolenie dzisiejszych dwudziesto- i trzydziestolatków, więcej. Do tej pory wydawało nam się, że rzeczywistość jest przewidywalna, a my – zdolni do podboju całego świata. Wystarczy tylko odpowiednia suma na koncie i szereg znajomości. Jeśli ten rok w wielu z nas zburzył to przekonanie, cieszę się. To dobry rok – najlepszy z możliwych, bo przygotowuje do życia, w którym są trudności (wydaje się, że o tym wielu przedstawicieli naszych generacji nikt wcześniej nie uprzedził, albo też żyli oni w przekonaniu, że problemy to wyłącznie domena starców i malkontentów).

2020 rok to czas, w którym – mam wrażenie – zburzyliśmy zbiorowo pewne mity. Przestaliśmy wierzyć w sprawczość i opiekuńczość mitycznego państwa, zaczęliśmy znów bardziej polegać na sobie. To dobrze. To znak, że jeszcze istnieją szanse na to, byśmy znów zaczęli interesować się wspólnotowością i realnym ulepszaniem swojego najbliższego otoczenia angażując się w działania na poziomie lokalnym i mądrze wybierając w wyborach (jakże bym chciała).

Był taki, na jaki sobie sami i same zapracowaliśmy, zmuszeni do ogarniania wewnętrznej strony siebie, zamknięci w czterech ścianach częściej, niż pozwala na to nasza chęć nie-myślenia i nie-zastanawiania się nad sobą, do tej pory napędzana dynamiką wieczornych kursów po rozrywkowych centrach miast. W pewnym sensie ten urobek, te przemyślenia, otwarte rany i blizny po ranach, to nasz kapitał na kolejny, 2021 rok.

Oby był dla nas wszystkich lepszy – tego sobie i Wam z całego serca życzę.

 

Zdjęcie w nagłówku: A. Burłow, rosyjska noworoczna kartka pocztowa z 1985 r.

2 thoughts on “2020 to był najlepszy możliwy rok”

  1. Tak jak koniec świata jest dla jednej osoby, tka bywa i z cudami.
    Cieszę się, że miałaś taki rok. I nie tylko dlatego, że to Ty, ale również ze swojego snobistycznego powodu – bo w końcu, gdy ktoś jest szczęśliwy, ja nie mogę powiedzieć, że ten rok był do bani, bo ktoś jednak miał bardzo dobry rok.
    Tak funkcjonuję. Nawet fakt, że Leszek M się zaszczepił mnie cieszy, bo to krok ku ochronie stadnej. Cieszy mnie, że moi koledzy dostali podwyżki, cieszy mnie to, że sąsiadka znalazła sobie kogoś – mimo, że pewnie będzie to kolejna osoba z marginesu życia, jak ten, co zatruł się detergentem do mycia rąk i opuścił świat w towarzystwie trzech kolegów (co ciekawe, każdy z nich zdążył dojść do swojego domu).
    Cieszę się, że ktoś może powiedzieć „dziękuję” albo „proszę”.
    Bo to znaczy, że ten świat jeszcze funkcjonuje.
    Życzę Ci zdrowia i sił w nowym roku, żeby był jeszcze lepszy niż ten mijający. Byś miała jeszcze więcej okazji, by stawiać na swoim i być zaskoczona, że to już się udało.
    Pozdrawiam serdeczne!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *