Zapiski z podróży

Zapiski z podróży: Kłodzko. Brama czeskiego pogranicza

Kłodzko - widok na Nysę Kłodzką - okruchykultury.pl

Kłodzko to miasto, które zafascynowało mnie odkąd przeczytałam jednym tchem powieści Tomasza Duszyńskiego z serii „Glatz”, których akcja osadzona jest właśnie w tym położonym na Dolnym Śląsku mieście. Ciasne, brukowane uliczki, niejednokrotnie wiodące pod górę krętymi schodami. Światło gazowych latarni, wilgoć, którą nasiąkają mury domów wznoszących się nad Nysą Kłodzką i Młynówką. Mroczna, tajemnicza postać kapitana Wilhelma Kleina, który rozwiązuje w osamotnieniu sprawy bulwersujących Kłodzko (niem. Glatz, stąd tytuł serii) morderstw. Retro-kryminały z serii, o której pierwszej części przeczytacie więcej na moim Instagramie, sprawiły że nie mogłam podczas wyprawy na Dolny Śląsk nie zaznaczyć Kłodzka na swojej mapie.

 

Wyświetl ten post na Instagramie.

 

Post udostępniony przez Gosia Fraser • Okruchy Kultury (@okruchykultury)

Okazało się, że Duszyński wybierając Kłodzko na miejsce akcji swoich powieści wzbudził we mnie fascynację tym miastem nie na darmo – to jedno z najpiękniejszych miast, w jakich byłam w Polsce.

Trochę historii, czyli ile Glatz ma wspólnego z lodowcem

Pierwsze wzmianki na temat Kłodzka pojawiają się w ostatnim dwudziestoleciu dziesiątego wieku. W 981 roku dowiadujemy się o miejscowości, której łacińskie określenie mówi o castellum Kladsko. Nazwa ta pochodzi od surowca budowlanego – drewnianych kłód, który wówczas czerpano z pobliskich lasów i które służyły przede wszystkim wznoszeniu infrastruktury militarnej i obiektów inżynierii cywilnej (np. mostów, kładek – skądinąd, to słowo również pochodzi od wyrażenia „kłoda”).

Nazwa zgermanizowana – Glatz – pojawia się w zapisach około 1291 roku, w czasie kolonizacji niemieckiej. Od tego czasu niektórym kronikarzom puszczają wodze fantazji i aż do XIX wieku będziemy się dowiadywać, że Glatz to nazwa jasno wskazująca (!) na rzymski (!!!) rodowód miasta, bo przecież znajdowano w nim rzymskie monety (nic dziwnego, przebiegała tam odnoga szlaku bursztynowego). Glatz ponadto ma pochodzić od łacińskiego słowa glacies oznaczającego lodowiec (!!!!). Co ambitniejsi historycy próbowali natomiast tłumaczyć każdemu, kto chciał słuchać, że założycielem miasta miał być nie kto inny, a sam Karol Wielki.

Dość radosnej twórczości. Fakty są takie, że osadnictwo na terenach Kłodzka zaczęło się we wczesnym średniowieczu, a może odrobinę wcześniej. Rozwój miasta zaczął się jeszcze przed jego lokacją, która najprawdopodobniej miała miejsce około 1223 roku. Właściwie przez cały czas, aż do końca II wojny światowej, miasto nękały niepokoje bitewne, przechodziło również z rąk do rąk – spod administracji niemieckiej pod czeską i a rebours, i tak po wielekroć, aż do 1945 roku, kiedy mimo uzasadnionych roszczeń Czechosłowacji, Kłodzko zostało przyłączone do Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej.

Najbardziej dynamiczny historycznie czas, czyli okres wojen husyckich, reformacji i wojny trzydziestoletniej, to dla Kłodzka czas największego rozkwitu, a zarazem największych problemów. Wojna trzydziestoletnia to początek budowy Twierdzy Kłodzkiej – miasto ma bardzo korzystne warunki obronne. Budowa, którą zaczął Jakob Carova, kontynuowana jest przez cesarza Fryderyka II Wielkiego. Choć ostatni raz Twierdzę Kłodzką oblegano w czasie wojen napoleońskich w 1807 roku, to zespół fortyfikacji będzie mógł wsławić się, niechlubnie, raz jeszcze – podczas II wojny światowej, kiedy to umieszczona zostanie tam filia niemieckiego nazistowskiego obozu koncentracyjnego Gross-Rosen (Rogoźnica).

W XX wieku miasto zaczęły nękać inne problemy. W latach 50-tych najstarsza, historyczna zabudowa Kłodzka bardzo ucierpiała w wyniku szeregu katastrof budowlanych, które spowodowały wydrążone w ziemi wyrobiska. Z pomocą ekspertów z krakowskiej Akademii Górniczo-Hutniczej opracowano specjalny plan ratowania zabytków, który zrealizowano w ciągu następnych dwóch dekad. Ubocznym efektem jego realizacji jest powstanie w 1976 roku Podziemnej Trasy Turystycznej, która przez 600 metrów prowadzi zwiedzających pod powierzchnią miasta i pozwala poznać tę część jego historii, która doskonale skrywa się przed światłem dziennym.

Odnotujmy w tym miejscu na marginesie jedną rzecz: nie zwiedzałam w tym roku ani Podziemnej Trasy Turystycznej, ani Twierdzy Kłodzko. Dlaczego? Ze względu na epidemię koronawirusa. Chociaż w przypadku Twierdzy podeszłam pod samą kasę obiektu (na wewnętrznym dziedzińcu), to się cofnęłam – bardzo niewielu turystów przestrzegało tak podstawowego wymogu sanitarnego, jakim jest noszenie na twarzy maseczek w przestrzeniach zamkniętych. Nie widziałam również, by ktokolwiek z obsługi Twierdzy się tym przejmmował.

Twierdza kłodzka - kłodzko - okruchykultury.pl
Twierdza Kłodzko – widok z dołu od strony podejścia – lipiec 2020
Twierdza kłodzka - kłodzko - okruchykultury.pl
Twierdza Kłodzko – zamurowana brama na murze okalającym teren fortyfikacji, lipiec 2020

Kłodzka architektura – najciekawszy krajobraz zabytkowy w Polsce

Kłodzko zaskoczyło mnie ogromnie, jeśli chodzi o jego bogactwo architektoniczne i urbanistyczne – do tego stopnia, że nie wiem, od czego zacząć opowiadanie Wam tego, co można w nim zobaczyć.

Glatz to miejsce wyjątkowe – można tam bowiem podróżować w czasie. Nie żartuję – miasto zachowało swój oryginalny, średniowieczny układ urbanistyczny. Jak wspominałam w pierwszych słowach tego tekstu, mnóstwo tam krętych, wąskich, biegnących pod górę bądź dramatycznie w dół uliczek, wzdłuż których stoją malownicze kamienice z różnych epok, począwszy od XVIII wieku. W rynku znajduje się wspaniały, neorenesansowy ratusz, a wokół niego przepięknie wykrojony główny, miejski plac (z imponującym budynkiem Banku Spółdzielczego – chcących poznać jego tajemnice znów odsyłam do powieści Tomasza Duszyńskiego!).

Kłodzko - ratusz staromiejski - okruchykultury.pl
Kłodzko – ratusz staromiejski, na drugim planie – budynek Banku Spółdzielczego – lipiec 2020

Kłodzko to również pięć niezwykłych, zabytkowych kościołów.

Najważniejszy jest chyba ten pod wezwaniem Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny. Pierwsza świątynia w tym miejscu miała powstać już w 1194 roku, obecny budynek zaś jest późnogotycki – jego budowę zainicjowali sprowadzeni do Kłodzka joannici. Oczywiście kościół z biegiem lat zbarokizowano – and nothing of value was lost, gdyż dzięki temu został odbudowany po wojnach husyckich i wojnie trzydziestoletniej.

Kościół Wniebowzięcia NMP w Kłodzku widziany z Twierdzy Kłodzkiej - okruchykultury.pl
Kościół Wniebowzięcia NMP w Kłodzku widziany z Twierdzy Kłodzkiej – lipiec 2020
Kościół Wniebowzięcia NMP w Kłodzku - wnętrze - okruchykultury.pl
Kościół Wniebowzięcia NMP w Kłodzku – wnętrze nawy głównej, przepiękne sklepienie z XVII-wiecznymi zdobieniami – lipiec 2020
Kościół Wniebowzięcia NMP w Kłodzku - wnętrze - okruchykultury.pl
Kościół Wniebowzięcia NMP w Kłodzku – późnogotycka kaplica z chrzcielnicą przesłonięta kratą, na ścianach – gotyckie polichromie – lipiec 2020
Kościół Wniebowzięcia NMP w Kłodzku - wnętrze - okruchykultury.pl
Kościół Wniebowzięcia NMP w Kłodzku – tzw. Ogrójec, niegdyś wejście do kościoła od strony miasta, dziś – kaplica boczna, lipiec 2020
Kościół Wniebowzięcia NMP w Kłodzku - wnętrze - okruchykultury.pl
Kościół Wniebowzięcia NMP w Kłodzku – tzw. Ogrójec, renesansowa rzeźba Judasza i Dwunastu Siepaczy, lipiec 2020. Fot. Ronald Muroń

Warto odwiedzić również kościół Matki Bożej Różańcowej, który wraz z przylegającym do niego klasztorem zbudowano w latach 1628-1631.

To, co w kościele dobrze ukryte, a co powinno zwrócić uwagę każdego, kto przestępuje jego próg, to zaznaczone w tylnej części nawy bocznej poziomy wody, która wdzierała się do świątyni podczas kolejnych powodzi. Jest również niesławny rok 1997, kiedy to fala kulminacyjna na Nysie Kłodzkiej podczas powodzi tysiąclecia zalała Kłodzko do rekordowej wysokości 344 cm. Nysa podniosła się wówczas o ponad 8,7 metra nad swój normalny poziom.

Kościół Matki Boskiej Różańcowej Kłodzko - okruchykultury.pl
Kościół Matki Bożej Różańcowej – poziom wody podczas kolejnych powodzi, lipiec 2020
Kościół Matki Bożej Różańcowej - Kłodzko - okruchykultury.pl
Kościół Matki Bożej Różańcowej, Kłodzko, lipiec 2020

To, co w Kłodzku jest najpiękniejsze, to krajobraz. Miasto ma budowę tarasową, kanał Młynówka i Nysa Kłodzka nadają mu niezwykłego charakteru – szczególnie ze względu na mosty, które łączą Wyspę Piasek z Górą Forteczną, na której znajduje się Twierdza Kłodzka oraz rynek.

Najstarszy most w Glatzu do złudzenia przypomina znany zapewne niemal wszystkim, praski Most Karola. I słusznie – przeprawa została zbarokizowana w podobnym okresie, choć pierwszy, gotycki most w tym miejscu wybudowano w drugiej połowie trzynastego wieku. Kiedyś zakończony był dwiema bramami, które rozebrano w początku XX wieku – a po bokach, na barokowych balustradach, można podziwiać sześć rzeźb, które stwarzają wrażenie, jakby żywcem zostały przeniesione z czeskiej stolicy.

Kłodzko - most gotycki - św. Jan Nepomucen - okruchykultury.pl
Św. Jan Nepomucen, według opisu na cokole rzeźba umieszczona na moście w 1766 roku – ulubiony święty Dolnego Śląska, Czech i Moraw – most gotycki w Kłodzku, lipiec 2020
Kłodzko - most gotycki - okruchykultury.pl
Most gotycki, Kłodzko – widok w stronę Starego Miasta, lipiec 2020

Co można przywieźć z Kłodzka?

Zacznijmy od tego, co można w Kłodzku zjeść. Otóż – najlepsze ciastka w promieniu wielu kilometrów. Gdzie? W cukierni, która znajduje się tuż przed wejściem na gotycki most, zwany też mostem Wita Stwosza, od strony Wyspy Piasek:

Najlepsza cukiernia Kłodzko - okruchykultury.pl
Najlepsza cukiernia w Kłodzku – ul. Wita Stwosza 5, lipiec 2020
Owocowe drożdżówki z cukierni - okruchykultury.pl
Owocowe drożdżówki z cukierni, Kłodzko, lipiec 2020

Jak już się człowiek posili, to można wejść w miasto.

Kłodzko w mojej głowie zapisało się – oprócz powieści Duszyńskiego – również pamięcią o lokalnym oddziale warszawskiej spółdzielni jubilerskiej Warmet, Agat Kłodzko. Warmet był firmą państwową, a działalność w warunkach scentralizowanej gospodarki z pewnością była bardzo trudna. Agat Kłodzko to oddział, który obok Resovii (Rzeszów) wytwarzał szczególnie ujmującą pod względem wzornictwa biżuterię. Jego kierownikiem artystycznym w latach 70-tych był p. Andrzej Bandkowski, znany artysta-jubiler, który później we Wrocławiu założył własną pracownię.

Samo Kłodzko zaś, wraz z Ziemią Kłodzką, to teren bogaty w kruszce i minerały. Wydobywano tu kamienie półszlachetne, takie jak m.in. ametysty, granaty, agaty, czy karneole – wszystko dzięki skałom wulkanicznym i metamorficznym, które zdecydowały o bogactwie tego regionu.

Biżuteria jest dla mnie naturalną pamiątką z każdego wyjazdu – jak już zapowiadałam wcześniej na Instagramie, będę wplatać tematykę z nią związaną w teksty na blogu, gdyż to integralna część mojego życia i wspaniała sztuka użytkowa.

Z tego wyjazdu oczywiście również przywiozłam biżuterię – w kłodzkich lombardach można znaleźć naprawdę urocze rzeczy:

Warmet Agat Kłodzko - pierścionek z hematytem - okruchykultury.pl
Warmet Agat Kłodzko – pierścionek z hematytem – bardzo popularny niegdyś wzór z „warkoczykiem” wokół klasycznej, srebrnej oprawy
Srebrny sekretnik z jelonkiem i grawerowanymi ręcznie drzewami - okruchykultury.pl
Srebrny sekretnik z jelonkiem i grawerowanymi ręcznie drzewami

Obecnie po świetności dawnych spółdzielni jubilerskich w Polsce nie ma już śladu – można jedynie poszukiwać co cenniejszych egzemplarzy ulubionych wzorów, których rocznie powstawało od kilkudziesięciu do kilkuset, w internecie i na pchlich targach.

Trudno uwierzyć, że w Kłodzku w 2015 roku bezrobocie było jednym z najwyższych na Dolnym Śląsku i wynosiło ok. 20 proc. Miasto ogromnie warto odwiedzić i wynieść z niego więcej, niż dyktują najpopularniejsze, turystyczne przewodniki.

 

1 thought on “Zapiski z podróży: Kłodzko. Brama czeskiego pogranicza”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *