Na marginesie: obsesja szufladkowania - okruchykultury.pl
Na marginesie

Na marginesie: obsesja szufladkowania

Jestem.

Będąc, mam świadomość drobnych, codziennych czynności, których nie wykonuję mimochodem. Czasem liczę oddechy. Czasem myślę nad tym, ile razy w ciągu doby może bić moje serce, ile z tych uderzeń to niezbyt rytmiczne, zdenerwowane podrygi, które gdzieś tam odzywają się bólem i niepokoją mój mózg.

Do bycia nie potrzebuję przeglądać się w porównaniach. Wystarczą mi relacje. Mam własne tempo, we własnym tempie biorę świat takim, jaki przychodzi.

I dziwię się ciągle tak samo, gdy napotykam osoby z obsesją szufladkowania, przekonane, że życiowy bałagan na świecie można uprzątnąć klasyfikując wszystkich i zawsze.

Niespokojne muszą być Wasze wnętrza. Sądząc odbieracie sobie radość z wrażeń, z doznawania świata, z przeżywania tych kilku chwil, jakie są nam tu dane.

Bywacie dogmatycznie przekonani o swojej słuszności. Kiedy prawda wymyka Wam się z rąk, prędko sięgacie po nową klasyfikację, wymyślacie kolejną kategorię i staracie się upchnąć to, co chwilę wcześniej uciekło, umknęło, w swoim różnorodnym nieposłuszeństwie nie spełniło oczekiwań.

Chcecie, by świat był przewidywalny i prosty, a sądy są Waszym narzędziem do walki z tym, co niepojęte, niedookreślone, rozmyte.

W duchu głęboko nienawidzicie relatywizmu, jednocześnie gardłując za jedyną słuszną wersją światopoglądu i etyki, jaką ma stanowić skrajny indywidualizm. Dla mniemoim zdaniem, które jest wytrychem, które we wszystkich uważam że… zawiera ukrytą arbitralność, do której wszak się nie przyznajecie.

Sądząc oczyszczacie się ze strachu przed własną niedoskonałością, wskazując ją u innych – szukacie ratunku w możliwości poczucia się lepiej.

I ponad wszystko nienawidzicie, gdy ktoś Was ocenia, gdy jesteście szufladkowani.

Nie wiem, dlaczego tak trudne wybieracie życie.

Chociaż aby żyć trzeba mieć pewne przekonania i wiedzieć, dokąd się idzie, warto pamiętać o popełnianiu błędów. Za błędy zaś nikt sądzony być nie lubi.

Standard