Stambuł oddycha złotem. „Nazywam się Czerwień” Pamuka

Kultura Turcji fascynowała mnie od najmłodszych lat. Pyszna chałwa i zapachy, których próżno szukać w świecie kultury zachodnioeuropejskiej; bogate białe piżmo, opium, drzewo sandałowe, wielość aromatów przypraw, które jako dorosły człowiek zaprosiłam do swojej kuchni. Niemal magiczne, mistyczne wręcz pismo, wijące się ornamentem na akwamanilach i mozaikach zdobiących mury tureckich budowli. Wreszcie; Hagia Sophia i odwieczne, dziecięce jeszcze marzenie o wnętrzu tego bożego przybytku dwóch religii, przybytku o tak ciężkiej i trudnej historii. 

***

Nie czytam beletrystyki, już od dawna. Za mało mam czasu, by móc pozwolić sobie na pływanie w wymyślonych światach. I za każdym razem mam wyrzuty sumienia, gdy poświęcam go na śledzenie problemów nieistniejących przecież ludzi. Chociaż nie, to nie jest główny powód. Nie mogę Was oszukiwać, i nawet nie chcę. Tak naprawdę nie czytam literatury pięknej, bo męczy mnie jej coraz bardziej prymitywny język i niewyszukana tematyka. Bo posługuję się nieco większym zasobem słów niż przeciętny dzisiejszy czytelnik, który w głowie ma niespełna 700 wyrażeń używanych do codziennej komunikacji. Wreszcie – bo wychowałam się na książkach Mannów, Żeromskiego i Bułhakowa, a wobec literatury mam całkiem wysokie wymagania.

***

Konflikt Wschodu z Zachodem był dla mnie zawsze jednym z najbardziej fascynujących zjawisk w historii wzajemnych relacji. Spór o styl, w jakim tworzyli tureccy miniaturzyści w XVI-wiecznym Stambule to coś więcej, niż zwykły konflikt obyczajowy. To zacieśniające się i nieustannie wówczas ścierające z sobą wpływy dwóch potęg; islamu przepełnionego duchową wrażliwością i chrześcijaństwa, które będąc dominantą w całej Europie Zachodniej pozwalało sobie na feerię bogactwa i zabawy ze sztuką, która w XVI wieku stała się tak bardzo (i tak po raz pierwszy w dodatku) uwodzeniem – kwintesencją człowieka.

***

O tym właśnie jest książka Orhana Pamuka. Nazywam się Czerwień to nie jest kryminał z wątkiem romansowym, jak chcą powieść tę zaklasyfikować księgarnie (każdą książkę do jakiegoś działu przecież trzeba wstawić). To rzecz głęboko filozoficzna, opowiadająca o namiętności, jaką w człowieku potrafią rozpalić sztuka i wiedza. I o konflikcie na gruncie wiary oraz obyczajowości, która rozluźnia się wraz z otwarciem Imperium Osmańskiego na Europę (zwłaszcza na Republikę Wenecką).

To też książka będąca doskonałym pokazem niewymuszonej, pełnej elegancji erudycji autora. Pamuk pisze pięknym językiem, który uzależnia od pierwszych słów, dokładnie tak, jak zapach przypraw na tureckim targu. Opowiada tym językiem świat na poły historyczny, na poły zaś wymyślony w sposób ujmujący, czarowny, ukazujący całe bogactwo kultury islamu i samego Imperium Osmańskiego, które stworzyło podwaliny pod dalszą potęgę Turcji.

***

W tym roku obchodzimy 600-lecie istnienia stosunków dyplomatycznych pomiędzy Turcją i Polską. Z tej okazji, razem z Biurem Radcy ds. Kultury i Turystyki Ambasady Turcji, przygotowaliśmy dla Was sześć zaproszeń na unikalne wydarzenie – koncert tureckiej muzyki sufickiej i wirujących derwiszy bractwa Mevlany. Wczoraj ogłoszenie to pojawiło się już na Facebooku Okruchów tutaj, na dzień 27 maja zaproszeń jest już pięć. Wydarzenie odbędzie się jutro, 28 maja o 19.00 w Sali Kongresowej w Warszawie. Zainteresowanych podwójnym zaproszeniem na tę wyjątkową imprezę prosimy o kontakt na kontakt@okruchykultury.pl

Jedna wypowiedź o: “Stambuł oddycha złotem. „Nazywam się Czerwień” Pamuka

  1. Pamuk na liscie ‚do przeczytania’ dziekuje, odkrylam „okruchy” niedawno – to taki lyk swiezego powietrza;
    Doplyw zablokowalam sama jakims nieudolnym wyscigiem ale czas na pobudke, twoj blog pomaga w dostrzezeniu tego co jest, okazuje sie, dla mnie wazne.
    pozdrawiam

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *