Zapiski z podróży (VII). Narol

Jakiś czas temu zrozumiałam, że nie potrafię odpoczywać w cywilizacji. Drażni mnie jasność ekranów, drażnią mnie dźwięki, nagromadzone w nieustannym szumie informacji, które poruszają się (pozornie) po cichu w światłowodach.

Wyłączam się już poprzedniego wieczora w Lublinie, kiedy odkładam Instagram i tablet, i robię zdjęcia lustrzanką. Przypominam sobie proces widzenia, dostrzegania struktur rzeczywistości. Prawdziwie wolna jednak czuję się dopiero w piątek wczesnym popołudniem, kiedy czekamy na PKS na lubelskim dworcu, który przypomina tygiel rodem z zapisków Singera.

Droga to zanikający Internet i coraz niższe domy, kryte niekiedy starym gontem i zbudowane na fundamentach ze zmurszałych, czerwonych cegieł o nierównych brzegach. Lasy. Rzepakowe pola, które nieprzyzwoicie żółcą się już w końcu kwietnia, wiatr pachnący zielenią i skradający się, przedwieczorny chłód.
Dostajemy klucze do domu, pijemy pierwszą herbatę w letniej kuchni, przy stole pod cudownym, drewnianym oknem. Kocham tę kuchnię od pierwszego spojrzenia, ten piec kaflowy, ten drewniany próg i wygładzone czasem krzesła, krucyfiks nad drzwiami i puszkę pełną ziół w kredensie.

I wychodzimy w las. Pachnący żywicą, jaśniejący zachodzącym słońcem, które przebija pomiędzy drzewami. Dalej droga wiedzie przez pola. Droga piaszczysta, dobra, delikatna dla stóp. Wtedy widzę, jak ładny jest świat. Jak doskonały jest okrągły ruch, jakim człowiek sieje ziarno na swoim polu, jak miękkim lotem poruszają się chrabąszcze. Można by tak iść i do rana; Narol za nami oddala się i w pewnym momencie odwracając głowę widzę odległą wieżę kościoła, drobne światła zagród, odchodzący dzień. Wilgoć zbiera mi się w splecionej wełnie nieco zbyt dużego swetra, oddycham. Tutaj oddycham. Tutaj odpoczywam. Nic nie muszę.

Z deszczem następnych dwóch dni odkrywam powolność i dokładność czasu. Kroję biały ser i warzywa, cudowny chleb i bułeczki z kaszą gryczaną.
Życie może być idealne. Wystarczy tylko zwolnić. I odłączyć się od sieci.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *