Zapiski z podróży

Zapiski z podróży (V)

Tym razem Lublin to szmer rzeki i stary most kolejowy, śpiewający odległym pogłosem pociągów towarowych jadących na zachód. To Kręta, to Wspólna, to gasnące światło dnia i zapach traw, i zimno wkradające się pod ubranie niepostrzeżenie jak noc. To głosy ludzi, krzyki, trzaski, nieułożenie biedy, jej nieprzystawanie do rzeczywistości, jej nadrzeczywistość; bo bieda zatrzymała tu czas wiele lat temu, by spełzać powoli ze świata jak farba z zaniedbanych, pokruszonych poręczy przy schodach.

Czytaj dalej