Zapiski z podróży

Tysiąc drzewek cytrynowych w Menton

Poranki w Nicei mają niezwykłą właściwość manipulacji czasem i jego oddziaływaniem na przestrzeń. Powolne rozchylanie powiek, szarość nieba zlewającego się w linii horyzontu z nieodległym morzem, wzmagający się z każdą minutą szept miasta za oknem… Prysznic, trawa cytrynowa na skronie, nieco nieświadomie zakładane ubranie, jeszcze jakby przez sen… I nagle dworzec, kawa, gorąca, cierpka w smaku, pociąg. Tłum ludzi przesuwający się dookoła, słońce wdzierające się pod szkła ciemnych okularów… Droga do Menton. Droga przemierzana w szumie myśli, w rodzących się gdzieś na skrawkach papieru projektach, pół godziny niespełna, które przenosi w inny świat, a Menton samo w sobie, kiedy budzimy się tego dnia, to dla nas tylko przystanek w drodze do Gorbio (o którym później, na nie będzie jeszcze czas).

Naturą Południa jest plątanie naszych ścieżek i planów, które czynimy, próbując każdy dzień skroić na miarę perfekcji, jak nauczyła nas Północ, na której żyjemy; gdy w Menton okazuje się, że autobus, którym mieliśmy jechać dalej uciekł, a następny dopiero za trzy godziny, zagłębiamy się w miasto. Połowicznie zduszeni, przecież tu nic nie ma. Rozbudzające się miasto,  smak drugiej, mocniejszej już kawy, wznoszący się upał i umykająca przed dniem wilgoć – nie wiedzieć jak i kiedy, znajdujemy się na jednej z głównych ulic historycznej części Menton, wpadamy w tłum, w pachnący cytrusami labirynt chodników, krętą drogą wiodących pomiędzy bramami domów o zielonych, dobrych okiennicach.

Menton

Znajdujące się ledwie dwa kilometry od granicy z Italią, Menton jest niemalże koronkową mieszanką dwóch, uzupełniających się i cudnie współgrających z sobą, śródziemnomorskich mentalności; barokowa, duszna, nieco przytłaczająca, włoska naleciałość, która ujawnia się w bryle bazyliki St. Michel, miesza się z delikatnością i lekkością pachnącego olejem cytrynowym popołudnia w przydomowym, francuskim ogrodzie, w którym obok drzewek cytrynowych rosną lawenda i róże. Na hali targowej – wielobarwny tłum, kandyzowane figi, skórki pomarańczowe, wiśnie, a naprzeciw – ryba, plastry miodu, ser.

Gubimy się w zaułkach, tarasowa budowa miasta przejmuje władzę nad naszym dniem, a czas zwalnia; każde miejsce, do którego trafiamy przypadkiem, ma w sobie siłę uwodzicielską, tajemniczą, która nakazuje zapomnieć o obowiązkach, planach i wszelkich ustaleniach. Znajdujemy więc nowe ścieżki, przez cień i omszałe, kilkusetletnie kamienie podtrzymujące zmurszałe stopnie; przez opadające w leniwym słońcu płatki kwiatów, przez wilgoć studni, przez pachnące czereśniowym tytoniem powietrze, ciepłe jeszcze od rozgorączkowanej dyskusji kilkorga ludzi, którym przecinamy drogę; Menton czaruje, a my zapominamy na chwilę o naszym autobusie i o przemożnej chęci wypicia kolejnej kawy – ważniejsza wydaje się opuszczona, druciana klatka dla ptaków i drewniany element krzesła w stylu Ludwika Filipa porzucony na śmietniku, który przez moment wydaje się najcenniejszym, co może podarować nam obce miasto.

Wstrząsem, ogromnym, niespodziewanym, jest moment, gdy z cienistych, ciasnych ulic wypadamy – ponaglając samych siebie, przecież dalsza podróż, przecież nie można tu zostać (a może można…? a może jedynie o tym nie wiemy…?) – na zatłoczony, główny trakt i raz jeszcze – ludzie, gwar, zmieszane w słońcu zapachy, a chwilę później – przystanek i droga w górę, do Gorbio…

Kto powiedział, że wszystko w naszym świecie musi iść według planu…? I czy nie wiecie, jak pięknie jest schodzić z utartych szlaków i mieć świadomość, że oto dzieje się życie, że właśnie wtedy, gdy nie planujemy, przydarza się nam najlepsze…?

Standard

6 thoughts on “Tysiąc drzewek cytrynowych w Menton

  1. De says:

    Dlatego do dziś nie rozumiem ludzi zwiedzających świat, miasta, wedle utartych schematów i przewodników, jadających w dystyngowanych miejscach przygotowanych dla nich, a nie świata, który jest w około. Pozwólmy sobie na spontaniczność, oddychanie całym światem, chociaż na szlaku, chociaż w podróży, skoro na co dzień nie mamy na to odwagi.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *