Z wizytą w Gdańsku u Jana – po renowacji

Nieczęsto zdarza mi się powiedzieć, że jestem zadowolona z efektów renowacji historycznych obiektów o niezwykłych walorach architektonicznych. Nieczęsto, zwłaszcza w Polsce, która słynie z niewytłumaczalnego dla mnie uwielbienia dla czegoś, co mądry człowiek z Internetu nazwał makabryłą. A składa się tak, że do niektórych gmachów przykładam specjalną wagę, darzę szacunkiem, sympatią, zachwycam się nad nimi – i nie ma wówczas większego cierpienia, niż nieudana renowacja.

Kościół św. Jana w Gdańsku po renowacji
Kościół św. Jana w Gdańsku po renowacji

Czytaj dalej

Zawsze gdzieś intelektualnie wracamy

Delikatna, chłodna, mleczna kawa z kostkami lodu. Imbirowy herbatnik, unoszący się w powietrzu zapach rozkwitającego bzu i świeżych, miękkich liści – trwa maj, miesiąc, w którym tak trudno czasem odróżnić wiosnę od lata, miesiąc… matur. Przypominam sobie swoją, sprzed siedmiu lat – ustny egzamin z polskiego (o egzystencjalizmie Sartre’a i Kierkegaarda). Ale nie o tym! Kiedy uporałam się ze wszystkimi egzaminami, pamiętam to uczucie ulgi – kilka pierwszych dni – kanapa i książki. I piwo kokosowo-cytrynowe. Religioznawstwo, teologia, trochę filozofii. Czytaj dalej

„Spowiednik rzeczy” jako „proza potencjalna”

Uwielbiam czytać. Kiedy zaczynałam przygodę z blogowaniem wiedziałam, że recenzje książek zyskają sobie stałą „rubrykę” na Okruchach. W dniu, w którym wydawnictwo Koobe zaproponowało mi współpracę recenzencką, zgodziłam się dość chętnie, zważywszy na to, że książka autorstwa Wojciecha Bauera – Spowiednik rzeczy – według noty wydawniczej zalicza się do prozy onirycznej. Wiecie przecież, że to jeden z moich ulubionych gatunków, zwłaszcza ze względu na Olgę Tokarczuk i Brunona Schulza. Spowiednika… przeczytałam, a recenzję napisać wcale nie jest mi łatwo – książka wzbudziła we mnie skrajnie sprzeczne odczucia. Czytaj dalej

W świecie wolnych elektronów – rzecz o społeczeństwie ponowoczesnym (II)

Gdańsk - Główne Miasto

Obiecałam Wam notkę w poniedziałek, ale umówmy się delikatnie rzecz ujmując, że trwający właśnie majówkowy tydzień nie należy do najbardziej udanych. Praca, nauka i różne dziwne rzeczy, które zwykły każdemu zdarzać się po drodze, wcale nie sprzyjają blogowaniu. Ale, zamiast się tłumaczyć, pozwólcie, że wspólnie zagłębimy się w kontynuację tematu społeczeństwa widzianego przez pryzmat figury roju, o czym pisałam w ostatniej notce. Czytaj dalej