Filozofia

Bóg wieszczenia

Pisząc pierwszą notkę o filozofii, wskazałam na początki mądrości, które tkwią w szaleństwie. Heraklit w swoich zapiskach wspomina o Sybilii natchnionej przez boga, która wypowiada się szalonymi ustami bez uśmiechu, bez ozdabiania. Wyrocznię – sługę Apollina, cechowały poryw i upojenie (tak charakterystyczne dla pierwotnej, greckiej religijności) o wiele wcześniej, niż rozwijający się dopiero kult Dionizosa.

Czym tak naprawdę jest świat Apolla, którego większość z nas identyfikuje jedynie z pięknem i sztuką? To marzenia, złudne obrazy, istotnie – również sztuka, odgradzająca od świadomości człowieka życie, które jest okropne. Apollo przystraja to życie radością, zdobieniem, zapachami – jak na boga sztuki przystało. Heraklit jednak częściowo temu wizerunkowi zaprzecza, wskazując na mroczne aspekty natury tego boga; tak, jak pisałam w notce o Ariadnie, Apollo odracza przemoc, której doświadczamy – to właśnie dzięki jego działaniu dosięga nas ona z daleka.

Dwoistość natury Apollina to w istocie metafizyczne rozdarcie między światem ludzi a światem bogów. Słowo, którym komunikuje się wyrocznia – to pomost. Pojawia się on dzięki szaleństwu, sprawia, że tajemnicza, boska sfera zaczyna się porozumiewać ze sferą człowieczą. Słowo to w naszym złudnym świecie istnieje też jako nośnik apollińskiej dwoistości; okrucieństwa – przepowiednie wyroczni zazwyczaj są bezlitosne, nieżyczliwe, jak i przejawów radosnej  przemiany – dzięki sztuce.

Cały dualizm Apollina można zamknąć w dwóch symbolach: łuk określający jego wrogość (etymologia słowa opowiada o tym, że nosi nazwę życia, a sprowadza śmierć. Życie zostaje więc uznane za przemoc, za narzędzie zniszczenia, łuk powoduje wszakże śmierć), oraz lira – będąca symbolem harmonii utworzonej z kontrastów (lira konstrukcyjnie składa się z łuków). Oba symbole łączą się w całość, a nasz świat pozorów ukazuje je jako przeciwieństwa.

Mądrość w czasach wyroczni delfickiej wywodzi się z uniesień – szał proroczy związany ze słowami wyroczni najlepiej skomentowany jest w platońskim Timajosiewróżenie dane jest ludzkiej głupocie jako ratunek i możliwe jedynie wtedy, kiedy rozum śpi. Osądzać słowa wieszcza może jedynie człowiek pozostający przy zdrowych zmysłach – w tym miejscu pojawia się rozróżnienie wieszcza i interpretatora, które zaciąży na całej dalszej historii ludzkiej skłonności do predykcji przyszłości. Prorok to tłumacz, wieszcz zaś – opętaniec. Pierwszy jednak nie może być wolny od impulsu interpretacyjnego, który emocje wiąże ściśle ze sferą myśli i rozumu.

Oznaką boskości przechodzącej do sfery ludzkiej jest dwuznaczność przepowiedni, słowo, które jest zagadkowe – ujawnia przed próbującym je interpretować człowiekiem swe pochodzenie z nieznanego świata. To właśnie jest wyraz prokurowanego przez Apollina rozdarcia, niejednorodność boskiej mądrości i jej wyrazu, jakim są słowa.

Według Empedoklesa, Apollo jest czymś niewyrażalnym i nieuchwytnym, wewnętrznym i ukrytym – to sama boskość w jej metafizycznym oddzieleniu, ale zarazem narzuca on straszliwą dominację (dosięga z daleka człowieka tym, co nieuniknione). Starożytny filozof słusznie utożsamia strzały Apollina z myślami – podstawowym aspektem jego działania jest rozum.

Wieszczenie – samo w sobie – nie zakłada konieczności, przymusu. Jeśli wyrocznia widzi przyszłość, to nie oznacza, że nastąpi dokładnie taki ciąg przyczyn i skutków, by wizja mogła znaleźć odbicie w świecie realnym. Konieczność narzuca sposób myślenia o przyszłości, ale nie determinuje zdarzeń. Przyszłość zaś jest możliwa do przewidzenia, ponieważ stanowi odzwierciedlenie, wyraz, realność boską, która zawsze ma w sobie cząstkę tego przewidywanego zdarzenia. Przyszłość, a raczej zdarzenia, które ją definiują, są zatem kompilacją przypadku i konieczności, nie muszą też one wynikać bezpośrednio z przyczyn i skutków.

Dziedzina szaleństwa nie jest dziedziną konieczności, lecz wolnego wyboru. Właściwa jest dla dwoistej natury Apollina, która w ludzkim świecie odpowiedzialna jest zarówno za piękno i dobro, jak i za wrogą konieczność. Słowa wyroczni – szalonej, opętanej, nieprzytomnej – wydostają się z ciemności ziemi i nawet, jeśli wydają się niedorzecznymi aluzjami, boskim szyfrem, człowiek może wyczytać z nich prawdę o swym życiu i świecie – ale jedynie wówczas, gdy podda się dwóm regułom rozumu; Nic ponad miarępoznaj samego siebie. 

Bóg w przepowiedniach przez całą starożytność daje znać człowiekowi, że sfera boskości jest bezmierna, kapryśna, szalona, nie do zgłębienia, że nie podlega konieczności… ale gdy objawia się w sferze ludzkiej, brzmi jak władczy nakaz, narzucający umiarkowanie, kontrolę, granicę, rozsądek, konieczność.

Jakże często o tym zapominamy, niemal trzy tysiąclecia po narodzinach delfickiej wyroczni…

Standard

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *