Na marginesie: Ludzie, z którymi żyję

Affrah

Chociaż w marcu skończy dwadzieścia dziewięć lat, wygląda na osiemnaście. Ciemne oczy zasłania długimi rzęsami, które nie potrzebują ani jednego pociągnięcia tuszem. Głowę owija kwiecistym, jasnym hidżabem, który odrobinę nie pasuje do brudu ponurej, imigranckiej dzielnicy Liverpoolu, którą przemierzamy razem tamtego popołudnia. Jest piękna i pachnie fiołkami.

“Napluł na mnie i krzyknął, że mam spieprzać do swojego zawszonego kraju, do Somalii, że jesteśmy parszywi i tylko zabieramy IM pracę” – opowiada mi o zdarzeniu, które spotkało ją ledwie kilka dni wcześniej w autobusie linii, którą obie często jeździmy. “Nie, to nie był jedyny raz. Moją mamę spotyka to samo w komunikacji publicznej lub na ulicy, choć jej angielski jest perfekcyjny, niczym nie różni się od miejscowych”. Czytaj dalej

Na marginesie: po zamachach w Paryżu

Pantin, niegdyś samodzielna jednostka administracyjna położona nieco ponad 6 kilometrów od centrum Paryża, dziś – przedmieścia świetlistej metropolii. Przy stacji metra – przedostatniej dla linii numer 5 – kościół, którego historia sięga XII wieku. Zaniedbany, szary, z wnętrzem pachnącym wilgocią. Wokół – wielojęzyczny, wielokulturowy tłum przybyszów z Bliskiego Wschodu oraz Czarnej Afryki. Czytaj dalej