Kategoria: Zapiski z podróży

@Warsaw1944 – Muzeum niezwykłe

Wielu z Was zapewne dziwi, dlaczego tekst o Muzeum Powstania Warszawskiego tytułuję nickiem, pod którym ta instytucja obecna jest na Twitterze. Nie dzieje się to bez powodu; mówiłam Wam w poprzednim poście, co mnie najbardziej wkurza w obchodach powstańczych rocznic. Twitter w tym roku okazał się miłą odtrutką na te „niemiłe” rocznicowe doznania, bo wierzcie mi – dawno nie widziałam takiego ogromu serdeczności, bezpretensjonalnej i ciepłej, jak tam. Czytaj dalej

Był sobie Gdańsk…

Nigdy nie wyobrażałam sobie spędzić całego życia w jednym miejscu – w jednym domu, mieście, kraju. Stałe miejsce zamieszkania, pewna rutyna, która towarzyszy takiemu życiu, ułożony, linearny czas to rzeczy, które od najwcześniejszych lat życia wymykały mi się, a znacznie przedkładałam nad nie podróże samochodem, potem – długie trasy w pociągu, wreszcie – loty na wysokości ponad 10 tys. metrów, gdzie zdecydowanie najlepiej składają mi się w głowie teksty, nowe plany i marzenia. Czytaj dalej

Tysiąc drzewek cytrynowych w Menton

Poranki w Nicei mają niezwykłą właściwość manipulacji czasem i jego oddziaływaniem na przestrzeń. Powolne rozchylanie powiek, szarość nieba zlewającego się w linii horyzontu z nieodległym morzem, wzmagający się z każdą minutą szept miasta za oknem… Prysznic, trawa cytrynowa na skronie, nieco nieświadomie zakładane ubranie, jeszcze jakby przez sen… I nagle dworzec, kawa, gorąca, cierpka w smaku, pociąg. Tłum ludzi przesuwający się dookoła, słońce wdzierające się pod szkła ciemnych okularów… Droga do Menton. Droga przemierzana w szumie myśli, w rodzących się gdzieś na skrawkach papieru projektach, pół godziny niespełna, które przenosi w inny świat, a Menton samo w sobie, kiedy budzimy się tego dnia, to dla nas tylko przystanek w drodze do Gorbio (o którym później, na nie będzie jeszcze czas). Czytaj dalej

Z wizytą w Gdańsku u Jana – po renowacji

Nieczęsto zdarza mi się powiedzieć, że jestem zadowolona z efektów renowacji historycznych obiektów o niezwykłych walorach architektonicznych. Nieczęsto, zwłaszcza w Polsce, która słynie z niewytłumaczalnego dla mnie uwielbienia dla czegoś, co mądry człowiek z Internetu nazwał makabryłą. A składa się tak, że do niektórych gmachów przykładam specjalną wagę, darzę szacunkiem, sympatią, zachwycam się nad nimi – i nie ma wówczas większego cierpienia, niż nieudana renowacja.

Kościół św. Jana w Gdańsku po renowacji
Kościół św. Jana w Gdańsku po renowacji

Czytaj dalej

Wąską ścieżką, wśród cieni – Sopot, jakiego nie znacie

Kiedy w październiku zamykałam po raz ostatni drzwi warszawskiego mieszkania i jechałam na Pomorze nie spodziewałam się, że ostatecznie zamieszkam w Sopocie. Oczywiście, skrycie marzyłam o tym od dawna – ale wszyscy znamy argumenty, które sprowadzały moje marzenia na ziemię; ceny gruntu, drogie wynajmy, mała ilość mieszkań, turyści… Udało się jednak! Zima nie zachęcała do eksploracji wykraczającej poza ciasne, sopockie uliczki, wzdłuż których wznoszą się urokliwe, secesyjne wille i kamienice, ale kilka dni temu, wreszcie zrobiło się cieplej. Spacer, który miał być krótką przerwą w pracy i nauce, zmienił się w kilkugodzinną wyprawę szlakiem Sopockiej Ścieżki Turystyczno – Przyrodniczej. Chcecie popatrzeć, poznać, a może i wkrótce – przejść się? Zapraszam!

Sopot, pierwszy wiosenny deszcz
Sopot, pierwszy wiosenny deszcz

Wybaczcie „instagramową” jakość zdjęć. Spontaniczne wyjścia z domu nie służą jednak pamięci o ładowaniu baterii lustrzanki i o zabieraniu z sobą dość ciężkiego sprzętu, ponadto znając mnie już nieco z pewnością wiecie, że bardzo lubię korzystanie ze wszystkich dobrodziejstw społecznościowych (i nie tylko) aplikacji na urządzenia mobilne, a Instagram to czasem prawdziwy skarb!

Zespół willowo-parkowy przy ulicy Franciszka Goyki 1-3
Zespół willowo-parkowy przy ulicy Franciszka Goyki 1-3

Otoczona parkiem, wystawna willa gdańskiego kupca Wilhelma Juncke fascynowała mnie od dawna. Widoczna z pociągów popularnej, trójmiejskiej SKM-ki, otoczona pięknymi, wiekowymi drzewami, zachwyca architekturą i unoszącą się wokół niej aurą delikatnej, mglistej tajemnicy. Willa została wybudowana w ostatnim dziesięcioleciu XIX wieku. Dom w połowie wciąż jest zamieszkany, a nieremontowana od dawna ulica do niego wiodąca odsłania stary, niemiecki bruk…

Jeden z kilku strumieni przecinających sopockie lasy
Jeden z kilku strumieni przecinających sopockie lasy

Podczas trzech lat spędzonych w Warszawie najbardziej brakowało mi możliwości obcowania z przyrodą. Przyzwyczajona do częstych, rowerowych wypraw nad jezioro z czasów mieszkania z rodzicami w Poznaniu, w Warszawie nie potrafiłam znaleźć sobie miejsca. Uboga w tereny zielone jest polska stolica, a Zalew Zegrzyński… wierzcie mi, to nie to. Trójmiasto jest pod tym względem rajem – Trójmiejski Park Krajobrazowy, Lasy Oliwskie, a także Sopot – w nieuczęszczanej przez turystów części – leśny, pachnący liśćmi i wilgocią, odzywający się głosem kaczek, ropuch i owadów…

Sopot - Kamienny Potok

Sopot - Kamienny Potok

Sopot - Kamienny Potok

Idąc Sopocką Ścieżką Turystyczno – Przyrodniczą, na której początek trafiłam w pobliżu willi przy ul. Goyki, znalazłam się w pewnym momencie jakby poza czasem i z dala od obowiązujących na co dzień reguł miejskiej, rutynowej gry zamieszkiwania, bycia w przestrzeni i obcowania z naturą; zdjęcia poniżej to kolejna willa, na którą natknęłam się nieopodal sporego, ziemnego osuwiska spowodowanego przez wartki nurt spływającego z moren strumienia… Położony wśród posępnych, czarnych drzew dom sprawiał niesamowite wrażenie spokoju, dumy i niemal wiecznej ciszy, zaburzanej jedynie przez łopoczącą na ciepłym wietrze, polską flagę:

Górny bieg ul. Haffnera, położona w lesie na skraju Skarpy Sopockiej, zamieszkana willa
Górny bieg ul. Haffnera, położona w lesie na skraju Skarpy Sopockiej, zamieszkana willa
Górny bieg ul. Haffnera, położona w lesie na skraju Skarpy Sopockiej, zamieszkana willa - oficyna
Górny bieg ul. Haffnera, położona w lesie na skraju Skarpy Sopockiej, zamieszkana willa – oficyna

Sopocka Ścieżka Turystyczno – Przyrodnicza ma do zaoferowania dużo więcej – nie będę jednak zdradzała tu wszystkiego. Osiemnastowieczny, opuszczony młyn papierniczy, przyległy do niego staw, który niegdyś napędzał młyńskie koło, siedemnastowieczne słupy, niegdyś podtrzymujące nadproża nieistniejącego już domu – wiele tu do zobaczenia, podobnie jak wiele kilometrów do przejścia, dla wszystkich, którzy choć na chwilę zechcą spojrzeć na Sopot inaczej, niż jedynie przez pryzmat skomercjalizowanego do granic możliwości „Monciaka” i przyległości.

Tętniąca życiem cienistość – Krzyżtopór

Naukę historii znienawidziłam w szkole średniej. 45 minut spędzane w trzy razy w tygodniu na zdobywaniu umiejętności z zakresu stenografii, czyli notowanie długich wywodów nauczycielki, nie zachęcało bynajmniej do samodzielnej eksploracji przeszłych dziejów. Skończyłam jednak szkołę, z wynikami równie miernymi, jak mierny był jej poziom nauczania i popłynęłam w świat – bo co kształci nas lepiej, niż podróże…? Jednym z miejsc, które zapadły mi w pamięci najgłębiej, był Krzyżtopór (dawniej Krzysztopór) – położony w miejscowości Ujazd (woj. świętokrzyskie) kompleks pałacowy, obecnie w ruinie. Co sprawia, że posępny przecież widok jest przeżyciem tak niezwykłym i – nie omieszkam stwierdzić – pouczającym?

Zamek Krzyżtopór - sala na parterzeJedna z sal położonych na parterze Czytaj dalej

Opowieści miasta, które jest jak popiół

Jakiś czas temu zamarzył mi się powrót do przeszłości. Nie wiem, czy to za sprawą muzyki, której słucham (Vangelis przeplata się z Love Is Colder Than Death – ciekawą niszą, o której opowiem Wam w innej notce), czy też ze względu na zbliżającą się wiosnę (a wiosna to u mnie zmiany, podróże i nowe decyzje, zawsze)… Wspomnienia nie zawsze są bezpieczne, ale zaryzykowałam. I właśnie w ten sposób trafiłam do Włoch. W środek upalnego lata roku 2007, pod niebo błękitne i bezchmurne, do krainy pysznych oliwek i soku z pomarańczy, niecierpliwie rozrywanych palcami na ulicach Sorrento.

Pompeje, tuż po świciePompeje tuż po wschodzie słońca Czytaj dalej

W Gdańsku, za bramą wielkiej ciszy

Kościół św. Jana w Gdańsku

Istnieją na świecie miejsca zapomniane przez człowieka. Miejsca, które oddychają przeszłością, które zatrzymują czas. Kiedy je odwiedzamy, przekraczamy pewną niewidzialną granicę (nad)rzeczywistości i wstępujemy do wnętrz innych światów… na co dzień zaś po prostu mijamy je, z teczką ze skaju w rękach, z papierowym kubkiem kawy, z cynicznie wystającym z ust papierosem. Mijamy – rutynowo, ignorując ich trwanie, obecność i mit, jaki z sobą niosą. Czytaj dalej

O zimowej Toskanii i panforte pachnącym korzeniami

Włochy to kraj dla mnie magiczny – a zwłaszcza Toskania, latem pachnąca tysiącem drzewek cyprysowych i świeżą oliwą. W środku krainy łagodnych wzniesień, pod zawsze błękitnym niebem leży Siena – niegdyś skromna, etruska osada, która w ciągu wieków przekształciła się w jedno z najbogatszych miast Europy (XIII i XIV wiek), a także w ojczyznę nowożytnego kapitalizmu (!) – sieneńscy bankierzy udzielali pożyczek połowie Europy, a interesy możnych i kupców kwitły w sposób nadspodziewanie słuszny. Czytaj dalej