Kategoria: Varia

Krzysztofa Kozłowskiego osiemdziesiąt lat zamyśleń nad Polską

O śmierci Krzysztofa Kozłowskiego dowiedziałam się dziś rano, z radia. I mimo, że śmierć jest naturalnym elementem ludzkiego życia, a ja jestem przyzwyczajona do szanowania jej tajemniczej i smutnej obecności wśród ludzi, których cenię i kocham, zasłyszana wiadomość niezwykle mnie zasmuciła. Dlaczego? Kim był Krzysztof Kozłowski, o którym wielu z Was nie wie pewnie zbyt dużo…? Pierwsza myśl, jaka mi się nasuwa, to stwierdzenie, że był częścią odchodzącego, ginącego na naszych oczach świata – świata wartościowych, dobrze ułożonych i zbudowanych na pięknych fundamentach ludzi. Pozwólcie zaprosić się teraz do przeczytania tekstu, który napisałam w grudniu 2011 roku, chwilę przed ukazaniem się książki będącej jubileuszowym wydawnictwem z okazji 80. urodzin Krzysztofa Kozłowskiego;

Krzysztof Kozłowski
Krzysztof Kozłowski

Czytaj dalej

Bo wszystko to „słowa, słowa, słowa”…

Prasa drukarska - Zdjęcie zrobione w Muzeum Powstania Warszawskiego

Czy wyobrażaliście sobie kiedykolwiek świat pozbawiony znaczeń…? Świat, w którym rozproszą się znane nam słowa, w którym cała stabilność rzeczywistości, pracowicie pobudowana na sensach wyrazów takich jak owcestół czy papieros po prostu rozpływa się w powietrzu…?  A może próbowaliście wyobrazić sobie świat, w którym wszystko, co znamy, określamy, definiujemy, przemija, zanim zrozumiemy na dobre, czym w istocie jest…? Czytaj dalej

O byciu i życiu. Nad morzem

Kiedy wyjeżdżałam w 2009 roku z Gdańska wiedziałam, że chcę, że muszę wrócić. Nie myliłam się – trzy lata życia w Warszawie sprawiły, że niemal całkowicie wtopiłam się w stołeczne odcienie szarości, z których nie wyróżnia się nawet śpiew ptaków ani cisza parku. Kiedy tylko nadarzyła się okazja do przeprowadzki, skorzystałam z niej – i już teraz wiem, że to była najprawdopodobniej jedna z najlepszych decyzji życia. Odetchnęłam z ulgą, strzepałam z włosów warszawski kurz. Pracuję, uczę się, rozwijam. Codziennie odkrywam coś nowego. A miejsce, w którym żyję, jest specyficzne. I zmienia człowieka. Dlaczego?

Zimowy widok z sopockiego mola

Czytaj dalej

Okruchowy ShareWeek, czyli blogi przy porannej kawie

O tym, że Andrzej Tucholski pisze bloga, wiedzą wszyscy. O tym, że zdarza mu się wynajdywać dobre sposoby na animację blogosfery, chyba też. W tym ja – choć dopiero od pół roku. Bo kiedy odbywała się ostatnia edycja zapoczątkowanego przez autora JestKultury Shareweek, o blogowaniu dopiero marzyłam, a przynajmniej nie robiłam tego na serio. Czytaj dalej

Po co nam wiedza…?

To nie będzie tekst, którym, moi drodzy, pogłaszczę Was po główkach. To nie będzie też apologia nauki, życia anachorety, czy jakiejkolwiek innej, wzniosłej bzdury, jaką karmią nas opowieści o intelektualnych cnotach i bogactwach. Ta notka to tylko kilka myśli o tym, jak uciekamy od wiedzy, jak panicznie potrafimy się jej bać… i jak bardzo odwrotnie powinno być.

Adam i Ewa - Duerer Czytaj dalej

„Dziadek do orzechów” – o tajemniczym świecie, co w Wigilię ożywa pod choinką

 

Dziadek do orzechów - wykonanie The Royal Opera House Ballet,

 

Nie jestem pewna, od czego się zaczęło – czy od winylowych płyt ze świetnie zrobionym słuchowiskiem, które pobudzało wręcz nieziemsko moją dziecięcą wyobraźnię, czy od baletu nagranego na kasetę VHS, który oglądałyśmy z Mamą późną nocą, zakopane po uszy w miękką pościel jej łóżka. Wiem jedno – Dziadek do orzechów jest tym szczególnym elementem, który sprawia, że czuję, że wiem po prostu, iż są Święta. Czytaj dalej

O zimowej Toskanii i panforte pachnącym korzeniami

Włochy to kraj dla mnie magiczny – a zwłaszcza Toskania, latem pachnąca tysiącem drzewek cyprysowych i świeżą oliwą. W środku krainy łagodnych wzniesień, pod zawsze błękitnym niebem leży Siena – niegdyś skromna, etruska osada, która w ciągu wieków przekształciła się w jedno z najbogatszych miast Europy (XIII i XIV wiek), a także w ojczyznę nowożytnego kapitalizmu (!) – sieneńscy bankierzy udzielali pożyczek połowie Europy, a interesy możnych i kupców kwitły w sposób nadspodziewanie słuszny. Czytaj dalej

Wszystkie brzmienia grudnia

Kiedy zaczynałam pisać Okruchy, założyłam sobie, że oto powstaje miejsce, które ma posłużyć przede wszystkim temu, bym mogła wyrażać swoje widzenie kultury i wszystkich jej przyległości. Dryfując w filozofii, w sztuce, niepostrzeżenie pogrążyłam się w wyłączności tematów, zapominając o tym, jak szerokie jest pojęcie kultury… i, całkiem niechcący, zepchnęłam na margines rzeczy tak cudowne, jak literatura, podróże czy muzyka. Czytaj dalej

Blog o kulturze… i co dalej?

Chwilę po ósmej wieczorem poprzedniego dnia narodził się w mojej głowie pomysł na to, jak ostatecznie powinny wyglądać Okruchy Kultury. Okazało się, że leży on dość daleko od pierwotnej koncepcji bloga, nie ma bowiem nic wspólnego z newsowym, przetrawionym przez pop-kulturową manierę serwisem, który można byłoby zaliczyć do grona „kulturalno-informacyjnych”. Pomyślałam sobie, że nie mam ochoty czuć się związana konwencją, którą narzuca prowadzenie tego typu serwisu. Jaka to konwencja? Czytaj dalej