Może będzie jakiś cud…?

Czy jesteś pewien, że skorzystałeś ze wszystkich możliwych promocji przed „Gwiazdką”, a prezenty, które podarujesz w tym roku, są dostatecznie „trendy” i nie przyniosą ci obciachu, nie postawią cię w złym świetle przed rodziną przy wigilijnym stole…?

Czy zdążyłaś ze wszystkimi przygotowaniami, których mordercze tempo narzucają hiperestetyczne wpisy blogerek na instagramie, godzinami uprzednio pozowane, o czym możesz zapomnieć w ferworze wyrzucania sobie, że nie spełniasz standardów…?

Czy wytłumaczyliście już swoim rodzicom, ciotkom, dziadkom, że *musicie* podczas kolacji używać smartfona, że jeśli chociaż na chwilę odłożycie telefon, to wypadniecie z obiegu, a na to przecież nie można sobie pozwolić…?

I wreszcie – czy wrzuciliście już na wszystkie możliwe profile społecznościowe zdjęcia stołu, karpia, barszczu, sernika, swoich bogatych toreb z podarkami w mieszkaniu wziętym na kredyt…?

***

Wigilia Bożego Narodzenia, a także dwa kolejne dni, to dla marek obecnych w internecie najlepszy czas, aby zalać konsumenta falą reklamowych treści. Istnieje spora szansa, że znudzony siedzi na kanapie w domu i przegląda internet na smartfonie. Kiedy, jak nie w te właśnie dni, przekonać go, że już niebawem podczas noworocznych wyprzedaży, chce przyjść właśnie po konkretny towar do konkretnego sklepu danej marki…?

***

Główne Miasto w Gdańsku w wigilijny wieczór jest puste. Niemalże wymarłe. Po Długim Targu przemyka się kilku wstawionych obcokrajowców wychodzących z jednej z niewielu otwartych knajp. Koło dworca zbiera się tłumek odzianych w dresy osiłków, z których każdy dzierży butelkę i rozważają, czy w okolicy znajdzie się jeszcze jakiś monopolowy.

Na Zaspie, we Wrzeszczu, w Oliwie – w domach włączone światła.

Na miasto pada lekki deszcz.

Za chwilę u dominikanów, w świętym Mikołaju, zacznie się nie przaśna „pasterka”, ale tradycyjna liturgia śpiewu po łacinie, według melodii starszych, niż mury niejednego kościoła w Polsce.

A jak ty spędzasz ten czas…?

***

Całe nasze życie to suma naszych wyborów.

To droga, którą wytrwale podążamy, często nie zdając sobie sprawy z tego, że nasze istnienie ma liniowy, choć bardzo jednocześnie rozproszony charakter i że kolejne lata, które następują po sobie, to nie zbieg okoliczności i przypadek, ale rezultat decyzji, nawarstwiających się nie tyle w rzeczywistych konsekwencjach czynów, ile w tym, kim na co dzień jesteśmy i jakie mamy zapatrywania na świat.

Nie oczekuj od życia, że to, czego pragniesz, czego chcesz, będzie ci dane bez pracy. Choćby tej niewidocznej, jak mozolne, codzienne pokonywanie siebie i własnych słabości. Na przykład – zawiści, zacietrzewienia, nieumiejętności zobaczenia ludzi w swoich wrogach.

Powstrzymaj się od złośliwości. Nie oceniaj. Przestań żyć cudzym życiem. Może kiedy odzyskasz kontrolę nad własnym przestanie ci się wydawać, że to, czego chcesz, jest tak dalekie, że aż niemożliwe…?

***

Nie wiem, czy dziś rodzi się dla ciebie Bóg, czy też po prostu zebrałeś się z rodziną przy wspólnym stole (by znów, jak co roku, dobrze wyjść tylko na zdjęciu).

Powiem ci jednak, że to jeden z tych niewielu dni, które przydarzają się w naszym cyklicznym życiu, kiedy możesz poczynić pewne postanowienia, wziąć odpowiedzialność za własne decyzje i powiedzieć sobie, że masz nowe rozdanie, z którym tylko od ciebie zależy, co zrobisz. Symbolicznie to czas ważniejszy, niż Nowy Rok.

Może zatem nie warto traktować Bożego Narodzenia jako okazji do wielkiego żarcia, obmawiania innych, dzielenia się z powodów politycznych i skrytej pod kożuszkiem uprzejmości zawiści, która wyjdzie przy najbliższej sposobności…? Może nie warto wtrącać się w życie innych, w to, czy barszcz jest za ostry, a pierogi zbyt grube, i po prostu zająć się kwestią własnego życia…?

Masz przecież tylko jedno. Może jeszcze będzie z niego jakiś cud…?

 

 

Wigilia – Boże Narodzenie 2017

 

Gosia Fraser