Już się zmierzcha

Photo credit: https://www.flickr.com/photos/clugg14/5303781275/

Jak twoje ciało reaguje, kiedy umysł uświadomi sobie, że oto coś fundamentalnie ważnego w twoim życiu bezpowrotnie przeminęło…?

Czy zwija się w kłębek, zanosi łzami, które płyną bezgłośnie po twarzy? Czy łka cichutko, tak, by nie naruszać niczyjego spokoju, boleśnie wołając o to, żeby ktokolwiek przytulił, ogrzał, powiedział, że to przemijanie (przeminięcie?), ta strata – to jeszcze nic ostatecznego? Czy z kamienną twarzą przyjmujesz informacje i złościsz się na wewnętrzny ból, który w osobliwy sposób nie pozwala ci skupić uwagi na pracy, rozstraja, rozdziera delikatnie z początku, by potem pogrążyć cię w ciemności…?

***
Kiedy zdałeś sobie po raz pierwszy sprawę z tego, że istnieje przemijanie?

Czy nie czułeś nigdy tej przeogromnej niemocy, chęci zatrzymania czasu, walki z rzeczywistością, a w konsekwencji – własnej znikomości i bezsensu istnienia (bo po co istnieć, skoro tak mało się może? Skoro nie ma się wpływu nawet na czas)? A może po prostu przyjąłeś to jako naturalną kolej rzeczy – wszystko mija, a ludzkie życie w gruncie rzeczy jest tylko istnieniem fizycznego zjawiska o określonym charakterze – i tylko ból, ten ból po stracie – mówi, że to nie do końca jednak prawda…?

***

Ilu rzeczy nie zrobiłeś w swoim życiu, bo żałowałeś na nie czasu, bo przełożyłeś je na później, na wieczne nigdy…?
Ilu słów nie powiedziałeś, bo uznałeś, że uczuć nie trzeba wyrażać „tak często”, że przecież twoi bliscy „wiedzą, są pewni”…?
Ilu marzeń nie próbowałeś nawet zrealizować, bo wolałeś postawić na twarde stąpanie po ziemi…?

Nikt nie wróci tobie czasu, którego nie wykorzystałeś. Żyje się tylko w jednym kierunku – do przodu. Na tym polega przemijalność. Na nieustannym traceniu niewykorzystanych szans. Nigdy nie ma następnego razu. I może nie być następnej okazji, by powiedzieć, czego nie powiedziałeś dziś. Zrobić, co wolałeś przełożyć. Przytulić, bo kiedy spieszyłeś się do wyjścia – stwierdziłeś że nie warto. Zamiast tego wszystkiego – może być strata. Losowość zdarzeń. Terror nieznanego, które przychodzi z daleka i nieoczekiwanie, jak śmierć, choroba i niemoc. I właśnie dlatego nie masz chwili do stracenia (na strach, wątpliwości, dylematy i brak decyzji).

Nie mów mi, że będziesz jeszcze żył długo i że ze wszystkim zdążysz. Że cokolwiek w twoim życiu może zaczekać i że jeszcze będziesz na wszystko miał czas.

Życie to proces wydłużonego rozkładu i przemijania, choć czasem wydaje nam się, że trwamy w bezruchu.

***

Już się zmierzcha.

Biegnij.

Gosia Fraser