Na marginesie: o dostrzeganiu barw

Pierwsze tygodnie 2011 roku. Chrupiący od mrozu śnieg pod stopami, na których mam czerwone, lekkie tenisówki z delikatnej skórki. Za zimno, by w nich chodzić, w końcu to początek lutego, który w Warszawie bywa zimny, bardzo; co chwila więc spuszczam wzrok i pilnuję, by nie zamoczyć butów – ale przecież wyszłam tylko po chleb. Niemal biegiem. W pewnym momencie jednak zatrzymuję się i ze zdumieniem dostrzegam; ten śnieg jest biały. I skrzy się w słońcu jak drobno pocięte diamenty. Czytaj dalej

Listy znanych ludzi

Po raz pierwszy od dawna weszłam do Empiku, bo legenda głosi, że kiedyś, u zarania dziejów, sprzedawano tam książki.
Znalazłam ich śladowe ilości, gdy już przebrnęłam przez o wiele za drogie artykuły papiernicze i prasę, z której znów nie mam ochoty wziąć do ręki ani jednego tytułu. Pierwsza półka? Literatura epistolograficzna. Dużo. Czytaj dalej