Na marginesie: o naprawianiu świata

Tylko siwy staruszek, który byłby prorokiem,
Ale nie jest prorokiem, bo ma inne zajęcie,
Powiada przewiązując pomidory:
Innego końca świata nie będzie,
Innego końca świata nie będzie.

Czesław Miłosz, Piosenka o końcu świata

***

Nigdy nie potrafiłam wyobrazić sobie chwili, w której powiem, że nie mam siły kolejny raz naprawiać swojego świata.
Moje życie, mój świat – mimo wszystko – są moim domem. Wraz ze wszystkimi problemami. Z całym bólem i z całą radością. Z miłością i z nadzieją. I jeśli dzieje się źle to wiem, że muszę zrobić wszystko, by znów było spokojnie, dobrze, stabilnie.

Nigdy nie potrafiłam pomyśleć o momencie, w którym powiem, że poddaję się i wypisuję z uczestnictwa w rzeczywistości. Może dlatego, że w gruncie rzeczy zawsze byłam poważnym człowiekiem. I że nie lubię, jeśli coś jest jednorazowego użytku. Nie wyrzucam swoich rzeczy. Znajduję dla nich miejsce. Często zakładam szpitaliki, w których odzyskują sprawność (bo przydatności nigdy nie straciły). Nie wiem, jak mogłabym odmówić leczenia, naprawy którejkolwiek z nich.

Piszę Wam o tym, bo za dużo mamy dziś łatwości w mówieniu “Nie dam rady”, “Nie mam siły”. Zbyt prosto jest powiedzieć, że nie naprawiamy, nie ratujemy, nie dajemy szansy.

Ten wpis nie ma morału i pointy. Po prostu…
Nie ma sensu znieczulać się bólem.
Mamy tylko jedno życie.

Gosia Fraser