Wszystkie szerokości morza

Jakiś czas temu zrozumiałam, że gdziekolwiek będę na dłużej chciała znaleźć dom – tam musi być morze. Bo morze jest czymś, co wnika w człowieka. Kiełkuje w nim, zapuszcza korzenie bezwzględną, długotrwałą miłością, która chyba nigdy nie wygasa – najwyżej tli się niepozornie, ale wciąż ciepło i mimo wszystko potężnie. Czytaj dalej

O złych grudniach i gromadzeniu siły

Nie napiszę Wam, że nie było mnie, bo pochłonęły mnie przedświąteczne przygotowania czy też uganianie się za prezentami dla najbliższych. Nie będę Wam też wmawiać, że miałam multum roboty i że nie znalazłam ani chwili czasu, żeby się odezwać, naskrobać chociaż jeden tekst. Nie. Powiem wprost: JEST GRUDZIEŃ. I było po prostu źle, jak to w grudniu bywa. Czytaj dalej

„Kto chciałby żyć wiecznie…?” – o HIV i AIDS

O tym, czym jest AIDS dowiedziałam się mając chyba siedem, albo osiem lat, od rodziców, kiedy opowiedzieli mi, jak zmarł mój wówczas ulubiony (a dziś wciąż jeden z najważniejszych) muzyk – Freddie Mercury. Pamiętam czarną, plakatową niemal okładkę “Gazety Wyborczej” z grudnia 1996, może 1997 roku, z przerażającym, drukowanym mocnym fontem hasłem “AIDS ZABIJA”.
Dlaczego o tym piszę? Czytaj dalej