Życie

Na marginesie: o porzuceniu miasta

Znalazłam się tu przypadkiem. Przyjechałam drżąc jeszcze odgłosami ostatniego świtu w centrum Gdańska, wiedząc, że zostawiam za sobą wszystko, co znane; nocną ciszę i poranny szum pierwszych tramwajów, senność świateł w mieszkaniach, które pachną jeszcze zmęczeniem; miasto.

Znalazłam się tu przypadkiem. Wśród drzew i mokrej trawy, w miejscu, z którego dobrze widać wysokość nieba i gwiazdy. Jakie to szczęście; nie widzieć rudej nocy, a Drogę Mleczną przed domem – spokojną, świetlistą, martwą być może od wieków.

Z przypadku pochodzi moja cierpliwość do wczesnych zmierzchów i świtów. Do zasypiania z nadejściem ciemności, do życia ze słońcem, do cichej pracy i jeszcze bardziej milczącego postrzegania świata.

***

Dwa miesiące temu zaczęłam przypadkiem życie na wsi. Porzuciłam miasto. Wygrałam z czasem.
Odczuwam wszystko bardziej, niż kiedykolwiek wcześniej.

Standard

One thought on “Na marginesie: o porzuceniu miasta

  1. To jest świetne uczucie. Ja sam wyprowadziłem się z miasta 7 lat temu i naprawdę widzę, że mieszkanie w lesie bardzo mnie kształtuje, zupełnie inaczej niż jakbym mieszkał w mieście. Tu nauczyłem się doceniać ciepło domowego kominka, wygodny fotel, poranną rosę, piękno lasu zimą oraz wieczorne smażenie kiełbasek nad ogniskiem, w lecie. Pewnie się przeprowadzę do miasta, na studia, ale będę stamtąd szybko uciekał :)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *