Riomaggiore, Cinque Terre, Italia
Zapiski z podróży, Życie

Riomaggiore. Markowy produkt turystyczny. Konsumuj więcej!

Do Riomaggiore wjeżdża się po serpentynowej drodze wiodącej w górę, ponad La Spezia, która nie wyróżnia się ani urodą, ani czystością – przeciętność portowego miasta Północy załamywana jest jedynie przez dwa, ultranowoczesne okręty wojenne cumujące przy wojskowej części nabrzeża. To Liguria, w której miesza się błękit włoskiej Riviery i majestat gór, okalających krainę od wschodu.

Maleńkie miasteczko rybackie, zbudowane bez ładu ani też wyraźnej koncepcji urbanistycznej wieki temu (początki osadnictwa tutaj datuje się na XI wiek), wspina się na skalistym brzegu Morza Liguryjskiego. Lśni w słońcu czerwień domów, z których wszystkie niemal mają zaciągnięte okiennice, przy wybetonowanym zejściu do morza tłoczą się łodzie rybackie, rozrzucone w pozornym nieładzie oraz nadzwyczaj czyste i dokładnie pobielone, jakby wyniesione z warsztatu tylko po to, by rzucać się w oko tłoczącym się w wąskich chodnikach turystom.

Tych ostatnich jest tutaj ogrom. Tłum nieustannie przepływa uliczkami, które ledwo pozwalają na stanięcie obok siebie dwóch przeciętnie zbudowanych osób. Przed twarzą i za plecami mam ludzi, a może inaczej – ciżbę, spoconą, głośną, obutą w gumowe sandały, w luźne spodnie i koszulki w przypadkowych kolorach, która w groteskowy sposób przedłuża sobie pole widzenia aparatami fotograficznymi z wysokim zoomem i kamerami trzymanymi na uprzęży owiniętej wokół spuchniętych nadgarstków.
Turyści. Plaga i błogosławieństwo Riomaggiore, a więc i Cinque Terre.
Turyści, którzy nie są zainteresowani tym, jak jest naprawdę. Nie obchodzi ich historia, kultura, smak tego miejsca. Liczą się tylko pamiątki (takie same w całych Włoszech, a może szerzej – na całym wybrzeżu Morza Śródziemnego), liczy się zjedzenie loda. Nie ma miejsca na przeżycie. Na doświadczenie. Jest bieg, bo wyłamać się z tłumu niepodobna – nawet fizycznie, technicznie, nie ma możliwości wykroczenia poza wezbrany, ludzki potok, w obawie przed stratowaniem.

Riomaggiore jest jak Krzyżtopór. Markowy produkt województwa (!) świętokrzyskiego (!). Różnica jest tylko taka, że Cinque Terre nie jest obwieszone tabliczkami “Sfinansowano ze środków Unii Europejskiej”.
Takie nieszkodliwe, acz trafne porównanie.

Standard

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *