Mistyka czasu karolingów

Na sam początek – jak dobrze znów wrócić do pisania o sztuce. W pewnym momencie poczułam, jak bardzo brakuje mi opowiadania Wam właśnie tej części świata – w sposób do bólu osobisty, subiektywny, nie pozbawiony naleciałości ocennej – ale gdyby nie sztuka, nie byłoby przecież całej reszty. Nie byłoby “Zapisków z podróży”, nie byłoby zachwytu nad światem i całej nadwrażliwości, którą czytacie na Okruchach – bo to właśnie od sztuki wszystko się tak naprawdę zaczęło. Szczególne zaś miejsce zajęła w moim życiu sztuka średniowieczna – rozumiana najszerzej, jak to tylko możliwe.

Jej początki to nie tylko wczesne chrześcijaństwo, które znamy ze schyłkowego okresu istnienia Zachodniego Cesarstwa. To przede wszystkim rodząca się na gruzach starego Rzymu sztuka ludów, które doprowadziły do jego upadku – plemiona germańskie, ale też celtyckie czy frankijskie to – jeszcze w czasach, gdy Rzym dogorywał – pełnoprawnie rozwinięte i ukształtowane kultury, zbudowane na potężnych fundamentach wiar, mitologii i właściwej dla siebie symboliki, ornamentyki, a także ogólniej – estetyki.

Sztuka karolińska – bo o niej chcę opowiedzieć rozpoczynając podróż po średniowieczu – to nie monolit podobny do romanizmu czy gotyku. Jest wewnętrznie niesamowicie zróżnicowana i niejednorodna; z jednej strony wyrosła na początkach chrześcijaństwa, czerpiąc inspirację z rzymskich katakumb, z drugiej strony zaś – na kulturach i wierzeniach barbarzyńskich ludów, które ostatecznie doprowadziły do upadku Imperium. To nie tylko estetyka – to przede wszystkim polityka i religia – rozwój sztuki karolińskiej bowiem towarzyszy narodzinom Świętego Cesarstwa Rzymskiego, którego potęga uosobiona w postaci Karola Wielkiego – do dziś zachwyca ogromem osiągnięć w dziedzinie nauki, dyplomacji i wszelkich sztuk.

Kaplica pałacowa w Akwizgranie
Kaplica pałacowa w Akwizgranie

Wciąż żywy mit Cesarstwa Rzymskiego, doskonale obecny w istniejących drogach, akweduktach i prawach rzymskich, oddziaływał na ogromne połacie Europy. Zachodnie Niemcy, Austria, cała Francja do granic Hiszpanii, ale też północne i środkowe Włochy – wszędzie tam sięgnęło imperium Karola Wielkiego, wszędzie tam też zakorzeniły się wpływy sztuki rodzącej się na jego dworze. Prawdziwy zakres jej oddziaływania był jednak o wiele większy – objął również tereny dzisiejszej Anglii i Irlandii, a także tereny Europy Środkowej – naleciałości stylu karolińskiego znaleźć można nawet w Polsce i Czechach, zwłaszcza w architekturze – ale tu wyrastały na lokalnych tradycjach, adaptując się do właściwych dla miejsca możliwości; wspólnotę stylu można natomiast zidentyfikować niezwykle łatwo.

Kultura i sztuka karolińska to dla mnie przede wszystkim manuskrypty. To uduchowienie welinowych i pergaminowych zwojów. Sztuka iluminacji zawsze wydawała mi się niezwykle bliska mistycyzmowi ikon. Legendarny klasztor na wyspie Iona, założony około 563 roku i doskonale opisany przez św. Bedeusza, był domem dla mnichów podróżujących po całej Europie; piękno tworzonych przez nich iluminacji zachwyca bogactwem ornamentyki germańskiej, ale też wpływami Wschodu, dalekich lądów Arabii, a nawet Indii czy Chin. Księga z Kells (Codex Cenannensis) to najpiękniejszy z nich, powstały około 800 roku.

Codex Cenannensis (Księga z Kells) - detal
Codex Cenannensis (Księga z Kells) – detal
Codex Cenannensis (Księga z Kells) - detal
Codex Cenannensis (Księga z Kells) – detal

Czas panowania Karola Wielkiego to czas narodzin języków romańskich, stopniowo stających się konkurencją dla wszechobecnej i mocno skażonej łaciny. Wówczas też rodzi się idea dwóch władz: regnum i sacerdotium. To również czas ogromnej inspiracji i fascynacji antykiem; zarówno Rzymem, jak i Grecją, które nieodległe w czasie zdawały się być pomostem pomiędzy starym, znanym i ugruntowanym światem a wszystkim, co w niespokojnych początkach średniowiecza budziło podskórny, głęboki niepokój…

Księga Ewangelii z Lindau - front okładki - circa 750-800, Salzburg
Księga Ewangelii z Lindau – front okładki – circa 750-800, Salzburg

Kim był sam władca? Człowiekiem, który ledwo umiał się podpisać, ale bez którego wsparcia dla nauki i uwielbienia dla antyku nie byłoby całej późniejszej świetności Europy. Nie byłoby cudownej architektury Akwizgranu, mistycznego piękna opactwa w St. Denis, nie wiedzielibyśmy nic o duchowości ówczesnych ludzi, tak pięknie zaklętej w ornamentyce karolińskich manuskryptów. Wreszcie – nie moglibyśmy podziwiać kunsztu karolińskich złotników, których prace i bogactwo użytych w nich form, emalii i technik szlifierskich rozbudziły we mnie miłość do jubilerstwa i cięcia kamieni szlachetnych…

Gosia Rybakowska