SamSeks #3: O lustrach

Fragmenty mojego starego świata, 2008.
Fragmenty mojego starego świata, 2008.

And I’ve been awaiting you;
I’ve been awaiting you.

Elend – Charis

Pożądanie rodzi się w pierwszym brzmieniu głosu usłyszanego gdzieś w środku nocy, w mroźnym końcu listopada. W pierwszym spojrzeniu w rozszerzające się nagle źrenice, ledwie kilka tygodni później. Patrzę w oczy Innego i oto widzę siebie; człowieka umiejscowionego w świecie, obciążonego mnóstwem niedoskonałości. Siebie z ledwie widoczną blizną na twarzy, o której wiemy odtąd tylko my dwoje. Siebie z wiecznie ciężkimi, niedospanymi ze zmęczenia powiekami. Siebie – nagle całkowicie tożsamą, całkowitą, nieidealnie idealną. 

To właśnie wtedy rodzi się świadomość, że oto przejrzałam się w Innym, jak w lustrze. Że odtąd każdy, najsubtelniejszy gest, dotyk, każde spojrzenie, każdy oddech, każdy dźwięk – to będzie współstwarzanie się, współistnienie, współopowiadanie świata. Nieważne, czy na zawsze już, czy tylko przez chwilę – bo kiedy rozumiem, że patrzę w lustro, liczy się tylko Inny i nasza równoczesność bycia. Pragnienie wieczności jest naturalną konsekwencją przejrzenia się w lustrze; nic pełniej nie pozwala zrozumieć niecałkowitości własnego życia, niż odnalezienie siebie w drugim człowieku.

A przecież tym właśnie jest Inny jako lustro; odbiciem każdej mojej myśli. Każdego teraz i każdego jutro. W jego obecności, w istnieniu, substancji nabiera mój sens. I to właśnie ta głębia – egzystencjalna głębia bycia z drugim człowiekiem i bycia w drugim człowieku jest istotą erotyzmu. Trudno uchwytną i bezcielesną. Niedostępną za dnia. Istniejącą jedynie pomiędzy czwartą i piątą nad ranem, gdy zimą daleko do świtu.

Gosia Rybakowska