Gdy zwierzę zaczęło śnić o innym zwierzęciu

Autoportret, 2010 rok.
Autoportret, 2010 rok.

Ten błahy gest […] kontynuuje inna część mnie;
przechodzi od prostej funkcji do olśniewającego sensu, prośby o miłość. Sens elektryzuje moją rękę; rozedrę nieprzejrzyste ciało Innego, zmuszę, by weszło w grę sensu;
SPRAWIĘ, ŻE BĘDZIE MÓWIŁO.

Barthes, Fragmenty dyskursu miłosnego

Nie wiem, co to jest miłość. Nie wiem też, czym jest erotyzm… Słyszałam wielokrotnie, że to ta nieskończenie odrażająca część ludzkiego życia, która odbiera nam głębię; ale czy może to być prawdą? Czy stojąc nago przed lustrem możesz uwierzyć, człowieku, że Ty sam – to wszystko, co widzisz – to największe upokorzenie, jakiego doznajesz w ciągu całego swojego życia…? Paradoks; wstydliwa nagość, obłożona przez wieki tym mnóstwem zakazów, tabu i ograniczeń – to przecież najbardziej Ja – stoję przed lustrem i dotykam swojego odbicia…

… To właśnie tu, w tym momencie, w ułamku sekundy, w którym jest nas dwie – Ja i Ona – odbita w lustrze, tysiąclecia temu narodził się erotyzm. Subtelność, ulotność własnego istnienia, naznaczona towarzyszącym człowiekowi zawsze lękiem przed śmiercią, światem i wszystkim, co jutro, co niepoznane, nieodkryte – i ta upojna namacalność ciała, ten pozór nieprzezroczystości bycia, natychmiast powielone w oczach drugiego człowieka.

Erotyzm jest trangresją. Jest przejściem własnych granic; jest zaprzeczeniem i największą afirmacją człowieczeństwa. Jedynym momentem, gdy dobrowolnie oddaję własną podmiotowość, darowując swoje istnienie Innemu; pozwalam mu zdefiniować własne życie, narysować siebie od nowa, opowiedzieć samej sobie własne życie od wewnątrz i od zewnątrz zarazem.

Jest wolnością i zaprzeczeniem wszelkich ograniczeń nałożonych przez lęk kultury, w której żyjemy; lęk przed własną biologią, przed ciepłym tętnem życia; czy nie jest najprościej zdezawuować najbardziej intensywną formę piękna, jaką w sobie mamy, odmawiając jej związku z myślą, intelektem i duchowością, porównując ją do czystej zwierzęcości, zrównując z popędem, sprowadzając na poziom równy drodze wiodącej do śmierci…? Eros Thanatos nigdy przecież nie występowali rozdzielnie…

… Tylko jeśli erotyzm bliski jest śmierci, to czym naprawdę jest życie…? Bo zawsze wydawało mi się, że najpełniej widzę je w rozszerzających się źrenicach Innego, że czuję je w krwi płynącej tak szybko, tak ciepło pod skórą, w szepcie, w miękkości włosów i w cieple oddechu; pokrętne są historie z naszych mitologii, pokrętna jest kultura władzy, próbująca ująć w karby seksualność będącą jedną z najpiękniejszych ludzkich form wolności; bo któż to widział – według tej logiki – władzę nad życiem – administrację człowiekiem – tak bezwstydnie zamieniać (i nieświadomie!) na władzę nad śmiercią; nad najsłodszą formą śmierci…?

O władzy nad życiem i władzy nad śmiercią – i o tym, gdzie w tym wszystkim miejsce ma seks – następnym razem.

Gosia Rybakowska
  • Magdalena Czubaszek

    propsuję podjęty temat; bardzo elegancko; bloga już śledziłam od czasu do czasu wcześniej; bardzo potrzebuje teraz Barthesa – czy możesz mi powiedzieć z jakich rozdziałów/stron dokładnie korzystałaś? Będę zobowiązana! pzdr ;)

    • Przekład Bieńczyka, wydany w 2011 roku, strona 106.
      Dziękuję. :)

      • Magdalena Czubaszek

        dzięki serdeczne! akurat mam „wydanie” z chomika i nie mogę tego coś znaleźć; ale zainspirowałaś mnie w chwili, gdy już myślałam, że więcej żadnej pracy nie napiszę ;)

  • Pingback: SamSeks #2: Biopolityka i biowładza - Semantyka erotyzmu & Filozofia | Okruchy Kultury()