Zimą jestem bardziej

Okruchy Kultury - Zimą jestem bardziej

Pewien czas temu ułożyłam się z popielatym, nikłym poblaskiem dnia pełznącym po wysokich ścianach mojego mieszkania. Z chłodem lęgnącym się przy skórze i we włosach. I już po piętnastej zapalam świece. Ciepłe światło płoży się po szybach okien, po upiętej nad nimi draperii, po chropawych, brązowych łupinach orzechów. Zatrzymuje się na otwartych książkach, gromadząc się w ich bieli, w załamaniach papieru.

Zimą jestem bardziej. O tyle łatwiej czerpać mi radość ze świata, w którym nic nie przychodzi łatwo; przebrnąć przez ciemność, rozpalić ogień, rozgrzać zmarznięte dłonie. Goździkami, zapachem pomarańczy, imbiru i pieprzu. Lawendą w herbacie, słodką czerwienią wina. I być wdzięcznym za każde lśnienie, za każde ciepło.

Zimą czuję swoje ciało nie poza-sobą, ale w-sobie. Jestem integralną całością, jestem piękna. Budzę się z chłodem wplątanym we włosy i wiem, że ta pora wydobywa z człowieka wszystko to, co najpiękniejsze, zmuszając go, by stał się w sobie samym sobą, by do wiosny chociaż był jednym.

Bo zima to czas, w którym możemy być dla siebie dobrem, delikatnością i czułością. To czas, w którym budujemy się na resztę roku, zbierając rozproszone fragmenty myśli. Układamy się w całość, zespalamy. Bardziej, niż w innym czasie jesteśmy obecni, choć życie jest ciągłym stawaniem się. Nawet, jeśli stajemy się przez rozrachunki z przeszłością, wspomnienia i cienie. Uczymy się cierpliwości, pokory, łagodności. Uczymy się siebie.

Gosia Rybakowska