O sensie seksu

Okruchy Kultury - mały tekst o seksie

Rozciągnięcie kontroli nad społeczeństwem nigdy nie było łatwym zadaniem. Człowiek z natury jest istotą, która władzy podlegać nie lubi, a ujmować się w ramy, w karby legislacji i obostrzeń pozwala jedynie wtedy, gdy nagrodą jest bezpieczeństwo. Zbuntowane społeczeństwo, bezkarnie szerzące się idee, wolna, nieskrępowana cenzurą myśl i seks to odwieczne utrapienie każdej władzy.

Dlaczego seks? Bo seks to wolność. Jedna z niewielu ludzkich aktywności, które zawsze wymykały się kontroli państwa i jakichkolwiek władz. To czysta bliskość, to prywatność, to sfera, w której możemy wszystko. Opowieści, które kreślimy sobie opuszkami na ciele, szepty, transparentne mapy – i nie chodzi tu nawet o biowładzę (o której kiedyś napiszę), o politykę zarządzania ciałami, o administrację seksem – tylko o fakt, że seks jest ostatnim, co mamy w sobie prawdziwego, ciepłego, niezależnego i pięknego. Wymyka się systematyce, normom. Nie pozwala się objąć strachom, jest silniejszy niż śmierć i niż rozpacz.

I może dlatego właśnie kultura – doskonałe narzędzie władzy nad człowiekiem – tak często zależna od nielicznych, decydujących o losach społeczeństw – zrobiła wszystko, by go zniewolić, a ludziom odebrać radość i przydać wstydu; nic przecież jak wstyd nie umniejsza nam wartości i sensu, nic jak wstyd nie odbiera nam odwagi, odwagi do życia, tworzenia, odkrywania.

Oto nadchodzi dobry seks – M. Foucault.

Gosia Rybakowska
  • Błażej Katarzyński

    jest nawet terapia jakiegoś tam X’loga, który twierdzi, że każde zaburzenie psychiczne i depresję można wyleczyć seksem – w sensie pokazać zdrowe podejście do seksu, znieść wstyd, ale niezbędne tutaj jest doświadczenie tego zdrowego seksu; jak znajdę nazwę tej terapii i nazwisko doktora, to podeślę(źrodło zawsze na propsie);

    • Nie mam pojęcia o takich rzeczach. Chętnie się zapoznam.
      Ale ten świat nieznany!

  • Czy ja wiem? Tajemnica, podróż w nieznane, intymność… to jest w seksie piękne. Otwartość, brak wstydu, absolutna wolność… i mamy Warsaw Shore ;-)

    • Hej, stop! Właśnie to jest piękne. Intymność, tajemnica, odkrywanie siebie.
      Ale to jest kwintesencja tego, co jest wolnością. Naszą prywatną wolnością – do szczęścia, do siebie. Jaki lepszy sposób, by poddać społeczeństwo kontroli, niż zabronić mu tej wolności lub tę wolność zohydzić, mm?

      • Ale w takim razie, czy owa kultura przez Ciebie omawiana próbuje nas w tej materii ograniczać? Bo mnie, przyznam szczerze, wręcz irytuje ten nowoczesny seks na sprzedaż. Nie powiem, by PornHub był mi całkowicie obcy ;-) , ale porno to nieco co innego. Natomiast ja bardziej dostrzegam to, że gdzie jest seks, to to się sprzeda. Tu ta pokazała sutka, tu jeszcze inna przyszła na galę bez majtek, tu na MTV z ultrafioletem szukają śladów spermy, a jak wchodzi jakiś film do kin „z odważnymi scenami seksu”, to hit w box office. Motyla noga, gdzieś czytałem, że ponoć nawet w serialu Klan była jakaś scena, gdzie bohaterka straciła dziewictwo „co skłoniło ludzi do przemyśleń”.
        Jak dla mnie, to seksu jest wręcz za dużo i jest to temat zbyt swobodny w nowoczesnej kulturze. A jakoś nie jestem ekstremalnie pruderyjny ;-)

        • Ten seks, który widzisz w reklamie, w serialach itp – dla mnie to jest właśnie seks zmanipulowany i ograniczony przez kulturę. Sprowadzony do pewnej funkcjonalności – marketingowej, rozrywkowej, jakiejkolwiek innej.
          Pokrętnie rozumuję, ale spójrz: właśnie w ten sposób używając seksu najbardziej nam go zohydzono.

          A o porno tekst też kiedyś napiszę, mam parę przemyśleń. :>

          • No cóż, rozmawiasz z facetem. Nam seksu zohydzić się nie da, więc muszę przyjąć to wyłącznie na wiarę ;-)

            Co do porno: http://www.tblop.com/ . Nie dziękuj ;-)

          • Wam seksu zohydzić się nie da?
            Są wśród Was tacy, którym trzeba tłumaczyć, że seks jest fajny! :D

          • Wydawało mi się, że ostatni kastraci zmarli w latach dwudziestych ubiegłego wieku, a tu proszę ;-)