Zrób sobie życie

Antibes - Côte d'Azur, wrzesień 2013
Antibes – Côte d’Azur, wrzesień 2013

Cisza na skronie, na powieki słońce
Kres naszych wojen, jak koniec w gorączce
I ta pewność… Ta pewność, że mamy, mamy nadal czas
By patrzeć prosto w oczy…

Luty, może już marzec. Moment, w którym otwieram okno, a w moje płuca wdziera się lodowate, ostre powietrze. Spoglądam na rząd małych, jeszcze trochę szarych domków z wklejonymi w środek różowymi prostokątami – to wschód słońca odbija się w oknach. Za chwilę narzucę na plecy rozdarty na ramieniu, skórzany płaszcz, postawię kołnierz, wchłonie mnie budzące się miasto.

***

Oliwa zmieszana z ziołami, resztki czarnego chleba, wędzona, sucha ryba. Cierpkie czerwone wino. Poranki należą tylko do mnie, z całym pięknem przedpołudniowego, jeszcze nie gorącego słońca, które przebija wznoszący się z ziemi pył.

***

Nie chcę pisać maili, sms-ów, używać komunikatorów. Nie chcę telefonować za darmowe minuty w taryfie all inclusive. Chcę napisać list. Papierowy, pachnący moimi dłońmi i ołówkiem, który rozmaże ci się w dłoniach, gdy przesuniesz po nim spoconymi z ekscytacji opuszkami palców.

***

Nie pożądam, nie pragnę, nie zazdroszczę, bo mam wszystko i nie mam niczego zarazem. Najpiękniejsza jest świadomość bezkresu, bezczasu tego, co w życiu przygodne i intensywne. I nie spełnienie smakuje najlepiej, nie – paradoksalnie, doskonałością jest nieustanność dążeń.

Zachwyca mnie wysokość nieba i ogrom świata. I wiedza o tym, że wszystko jest kwestią wyboru. Jego niepodjęcie również – jest brnięciem przez życie – bezwładnym, ociężałym, nakazującym w jednaki sposób przeżyć wszystkie poranki. Jedną z rzeczy, jakich nigdy nie zrozumiem w ludziach, jest chroniczna niezdolność do podejmowania decyzji. Jak ich świat funkcjonuje? Gdzie rodzi się postęp, gdzie dzieją się ważne rzeczy, o których być może ktoś kiedyś napisze…? Bo może nie napisze. Może nie będzie już komu czytać i rozumieć. Świat inercji, świat braku wyboru to taki, który zmierza w tempie constans w stronę mierności, napełnia się nią i bezpieczeństwem – jedynym, co wynagradza bezczynność.

***

Przestawiłam się.

Zwolniłam, wyhamowałam, zatrzymałam się na chwilę, uśmiechając się do myśli, że nie wiem, co będzie dalej. Za dwa lata Francja, za sześć Anglia, za osiem może Florencja, która napełniła mnie najbardziej melancholijną z tęsknot. Będziemy razem – kto wie? – tak różni od siebie – ja i drugi człowiek – spierać się wiecznie o wszystkie kosmogonie, rodzaje filozofii i sens teatru. Może zestarzeję się w San Marino, a może w Nicei, dłonie będę miała zmarszczone i suche, oliwkowe jak tamtejsza ziemia, i pachnące ziołami i słońcem włosy.  A może nie zestarzeję się nigdy, nie zdążę, urwę się wcześniej, przeminę, wypalę się, zniknę?

Przestawiłam się, szukając balansu i powrotu do piękna. Bo wszystko w świecie jest kwestią wyboru.

Dalej więc, chodź, zrób sobie życie.

Gosia Rybakowska
  • BGN

    „Zwykłym” wpisem potrafisz wywołać we mnie emocje, których mi brakowało. Które gdzieś pogrzebałem żyjąc z dnia na dzień w konstruktach świata, który jest brutalny, który każe siedzieć w jednym miejscu, który każe zarabiać „bo tak”, który każe studiować, który każe rzygać patrząc w te same miejsca latami.

    Czasem czuję, że sam utknąłem w świecie pełnym braku wyborów. Może czas wsiąść w pociąg, gdzieś dalej i zmierzyć się z życiem?

  • Tak bardzo mi się podoba.
    Bezkres to właściwe wrażenie po przeczytaniu tekstu.

  • Łukasz

    „Odpadłem” czytając ten wpis. Oddałaś sens tego, co czułem w trakcie podróży do Tajlandii, Iraku, Afganistanu i innych krajów. Trzeba mieć cholerne szczęście, żeby spotkać kogoś, kto myśli podobnie. Dziękuję, uratowałaś moją wiarę.