Tęsknię za muzeami

Muzeum Pergamońskie, Berlin, sierpień 2013
Muzeum Pergamońskie, Berlin, sierpień 2013

Wiesz? Chciałabym pójść do muzeum. Tak po prostu. Usiąść przed obrazem i móc patrzeć na niego, wsłuchując się w szum klimatyzacji i ledwo słyszalne szemranie wilgotnościomierzy. Pociągnęłam łyk dżinu z tonikiem i wtuliłam się w oparcie kanapy, rozprężając myśli po zabieganym tygodniu zdominowanym przez składanie kolejnego numeru kwartalnika. I odpłynęłam pamięcią do Poznania. Do miasta, w którym tak dawno nie byłam inaczej niż przejazdem, na chwilę, na szybką kawę, na moment rozmowy. Do miasta, w którym stawiałam swoje pierwsze kroki w świecie sztuki i kultury. Czytaj dalej

Miasta graniczne, miasta rozproszone – Strasburg

Sztrasburg, listopad 2013
Strasburg, listopad 2013

Kiedy biegniemy na Gare de l’Est w Paryżu, świta. Zimno lęgnie się przy skórze, a powietrze stoi, nieruchome osobliwą ciszą. Prawie zapomniałam, jak brzmi – dawno nie przemieszczając się w trzewiach miasta o tej porze. Wsiadamy do pociągu, zdenerwowani, w milczeniu, to dwie godziny odpoczynku od świata. Szansa na oddzielenie myśli od biegu. Czytaj dalej

O czytaniu fantastyki

Braderie de Lille, 2013

Jesteśmy dorośli. Zajmujemy się poważnymi sprawami, otaczamy się poważnymi ludźmi. I pracujemy. 24 godziny na dobę, 7 dni w tygodniu. W moim przypadku – niemalże 365 dni w roku. Niemalże, bo kiedy nie pracuję – czytam. Paradoksem jest, że czytanie to też spora część mojej pracy. Nie będę Wam tu jednak marudzić o książkach z zakresu filozofii, polityki i medioznawstwa, a o fantastyce, która niejeden raz stała się przyczyną do porządnego zwyzywania się ze wzmiankowanymi już poważnymi ludźmi. Czytaj dalej

Jak można nie lubić dramatu?! – kilka słów o kulturze

Paryż, antykwariaty księgarskie

To nie jest tak, że ty nie lubisz dramatu. Ty go po prostu nie rozumiesz. Musisz być niezbyt wykształconą osobą… – kiedy skończyła mówić, po prostu przyglądałam jej się przez chwilę, a potem – nie chcąc wdawać się w żadną polemikę – powiedziałam że oczywiście, ma prawo tak o mnie sądzić, i być może jak najbardziej, jej zdanie na mój temat jest w jakiś sposób uzasadnione. Nie dodałam jednak, że wytyk ten nie spowoduje, że nagle pokocham dramat jako formę literacką. Ba! Zapewne będę go lubić jeszcze mniej, niż dotychczas. Czytaj dalej

Zapiski z podróży (I)

Paryż, 2013.
Paryż, 2013.

Bardzo chciałam posłuchać Passchendaele we Francji.

Jeśli gdzieś zaczyna się emigracja – mentalnie – to stało się to właśnie tutaj. Dzisiaj.

L’Oree des Champs w Paryżu. Obserwuję ruch uliczny i ludzi, i rozmywające mi się w oczach gdzieś na granicy horyzontu światła. Cykliczność kursowania linii autobusowej numer 92, jadącej na – nomen omen – Gare Montparnasse (do diabła, Montparnasse. Skąd ta nazwa?!). Gdzieś niedaleko stąd – Place d’ Etoile. Czytaj dalej

Paryż. Oswajając przestrzeń

Paryż, połowa października 2013.
Paryż, połowa października 2013.

Jedenastomilionowy Paryż wita mnie nieczułością betonowych zabudowań Terminalu 1 na lotnisku De Gaulle’a. I absurdalnie brzmiącym Mozartem, który towarzyszy przesuwaniu się po zdezelowanej taśmie transportującej pasażerów w kierunku wyjścia z labiryntu lotniskowych korytarzy. Przez pół godziny jedziemy do centrum, a ja obserwuję wielobarwny tłum ludzi i sprzeczności, które zamieszkują – przesuwające się za oknem kolejne dzielnice – slumsy, postindustrialne, zaniedbane przestrzenie, a w tle, wiele kilometrów dalej za nimi – piętrzący się Montmartre z dominującą bryłą Sacré-Cœur. Czytaj dalej

Warszawa. Miasto rozproszone

Warszawa, ul. Mokotowska, luty 2010.
Warszawa, ul. Mokotowska, luty 2010.

Gdy do niej wracam kilka dni temu, wita mnie mgłą i wilgocią zakradającą się niepostrzeżenie pod prochowiec. Jest południe, a niebo nie wygląda inaczej, niż te trzy i pół roku temu, kiedy w październiku przyjechałam do kogoś w odwiedziny, a w mojej głowie powstała myśl, że przecież można tu zostać; wysoka, przepaścista bladość, śmiertelny odcień żółci przebitej srebrem. Warszawa. Miasto rozproszone, miasto bezładne, miasto moje wymarzone, a potem znienawidzone. Czytaj dalej

Et omnia vanitas – o marności ludzkiego życia

Faust in his study, Carl Gustav Carus, 1852
Faust in his study, Carl Gustav Carus, 1852

Vanitas vanitatum, et omnia vanitas, powiada Kohelet. Tak zaczyna się jeden z najważniejszych tekstów mojego życia, starotestamentowa księga Eklezjastesa. Nie znam lepszego czasu niż początek listopada, by napisać o wszystkim, co mi dał ten tekst, przez wielu mylnie interpretowany jako bezmiar pesymizmu i zatracenia w śmiertelności człowieka. Czytaj dalej