Noc Samhain

Ostatni dzień października zawsze był dla mnie szczególny. Jeszcze zanim dotarło do mnie, że tego dnia w mediach toczy się batalia o wyższość Wszystkich Świętych nad Halloween, jeszcze zanim zaczęłam irytować się ciągłymi komunikatami o komercjalizacji śmierci, jaką można obserwować w supermarketach i przed cmentarzami na stoiskach ze zniczami i kwiatami, wiedziałam, że tego dnia w świecie coś się zmienia. Czytaj dalej

To nie jest wpis o muzyce; Passchendaele

Druga bitwa pod Passchendaele
Druga bitwa pod Passchendaele

Piszę tę notkę kilka dni później, niż planowałam (praca). W chwili, gdy rozumiem, że napisać ją muszę, zmierzcha się. W ciemności powoli nikną drzewa, rozpływają się kontury domów. Idzie listopad. Ostatni miesiąc bitwy pod Passchendaele, zwanej też trzecią bitwą pod Ypres, która naznaczyła 1917 rok śmiercią 400.000 ludzi tak po stronie brytyjskiej ofensywy, jak i wśród broniących się Niemców. Czytaj dalej

Cienie i półprawdy – Muzeum Historii Żydów w Berlinie

Każde spotkanie z kulturą żydowską – w muzeach, w teatrze, w literaturze – jest dla mnie jak święto. Nie tylko dlatego, że jest fascynująca sama w sobie; również ze względu na podstawy, które dała Europie, pozornie jednolicie chrześcijańskiej. Poszukując śladów Żydów w krajach starego kontynentu widziałam już Pragę i zespół jej mistycznych, pełnych pamięci i spokoju synagog. Widziałam tętniącą wciąż życiem dzielnicę żydowską Paryża… Znam też zrujnowaną synagogę w Poznaniu, w której przez lata był basen miejski, z niecierpliwością też czekam na to, co w tworzonym właśnie muzeum poświęconym Żydom pokaże Warszawa, będąca w tym kontekście szczególnie tragicznym miejscem. Muzeum Historii Żydów w Berlinie, osławione architekturą Daniela Libeskinda i niesamowitą promocją, było miejscem, które szalenie pragnęłam odwiedzić… i równie szybko zapragnęłam też z niego wyjść. Dlaczego? Czytaj dalej

Ville de Lille: Braderie i kołysanki francuskiej Północy

Około 620 roku podróż z burgundzkiego Dijon do Anglii musiała trwać dobrych kilka miesięcy i bynajmniej nie należała do bezpiecznych… Mimo to, zdecydował się ją przebyć książę Salvaert wraz ze spodziewającą się dziecka żoną – Ermengaert. Gdy przemierzali Flandrię, wpadli w zasadzkę zastawioną przez miejscowego watażkę, Phinaerta. Salvaert i jego ludzie zginęli w walce, Ermengaert zaś udało się uciec. Schroniła się w leśnym szałasie pewnego eremity, gdzie urodziła synka; przy porodzie jednak zmarła. W ostatnich słowach zawierzyła dziecko temu, który dał jej tymczasowy dom, on zaś wziął chłopca pod opiekę, wykarmił mlekiem żyjących w lesie saren, a na imię dał mu – po sobie – Lydéric. Gdy syn Ermengaert dorósł, starzec opowiedział mu historię jego pochodzenia, wzbudzając tym samym w młodym człowieku ogromną chęć zemsty. Wkrótce Lydéric odnalazł mordercę swego ojca i pokonał go w pojedynku, jednocześnie przejmując władzę nad ziemią, która do tej pory należała do Phinaerta; osiadł tu, zakładając miasto Lille, a było to – według legendy – w 64o roku. Czytaj dalej

Nie taka dobra kultura…?

Przyzwyczailiśmy się do myślenia o kulturze jako o czymś, co sprawia, że nasza osobowość i sposób, w jaki postrzegamy świat, stają się bogatsze. Ostatnio jednak zaczęłam zadawać sobie pytanie, czy naprawdę jest tak, że kultura, z jaką na co dzień obcujemy w wielu formach – od książek przez prasę, kino, programy telewizyjne , aż po politykę, tradycje społeczności, w której żyjemy, skończywszy na religii – jedynie nas ubogaca, czy też przeciwnie – w pewien finezyjny sposób dewastuje. Czytaj dalej

O życiu w strachu

Albrecht Durer - czterej jeźdźcy Apokalipsy
Albrecht Durer – czterej jeźdźcy Apokalipsy

Według niektórych psychologów, istnieje tylko kilka „czystych”, podstawowych emocji, które może odczuwać człowiek. Jedną z nich jest strach, którego źródło najczęściej definiuje się jako odczucie bólu połączone z dojmującym wrażeniem zagrożenia. Nie jest to ostra definicja, jak większość tych, na których opiera się opisowa część psychologii. Pisałam już o tym, że żyjemy w płynnym świecie, w którym tak nasze życie, jak i warunki, w jakich codziennie rano otwieramy oczy, podlegają ciągłemu przekształcaniu się – jak więc moglibyśmy chcieć stworzyć jakąkolwiek stałą definicję…? Czytaj dalej