Treat me well, September – o jesieni w Gdańsku

Zawsze mówiłam, że jesień to czas, w którym świat pięknieje. Na Pomorzu szczególnie – pustoszeją plaże, a gdański bruk pokrywa się ukochaną przeze mnie warstwą wilgoci, niesioną z coraz to chłodniejszym, drobnym deszczem, który przed wieczorem przenika przez ubranie, osadzając się na skórze. Jesienią powracam do swoich długich spacerów, na które latem nie znajduję miejsca pośród tysięcy turystów; swoim gwarem zawłaszczają przestrzeń, która zdominowana przez kiczowate pamiątki i wszędobylskie, reklamowe parasole traci swoje piękno.

Gdańsk po raz pierwszy (pięć lat temu) zobaczyłam właśnie jesienią. Chmurny, posępny, deszczowy. Skrywający w sobie mnóstwo tajemnic – zwłaszcza Oliwa i Wrzeszcz, z których ołowiane niebo wydobywa najwięcej uroku. Chyba wtedy już zakochałam się w tym mieście, widząc je właśnie takim; jak to ostatnio powiedział jeden z moich znajomych, „wszyscy znamy twoje uwielbienie dla melancholii”.

Gdańsk Siedlce, wrzesień 2013
Gdańsk Siedlce, wrzesień 2013
Gdańsk Siedlce, wrzesień 2013
Gdańsk Siedlce, wrzesień 2013
Gdańsk Siedlce, wrzesień 2013
Gdańsk Siedlce, wrzesień 2013

Od pięciu lat też nieustannie znajduję w Gdańsku piękno. Piękno nieoczywiste, często ukryte, pozornie niedostrzegalne. Znajduję je w zmurszałych, drewnianych elementach oliwskich kamienic, w pokrytych mchem nadprożach Długiej, ale też w liściach, które na jesieni spadają z drzew, wilgotnieją, gniją. Owładnięta swego rodzaju obsesją dokumentowania rzeczywistości w której żyję, robię zdjęcia. Nie szukam wzrokiem tego, co lśniące, nowe, przyciągające oko – to przemijalność, która po prostu przemyka się dookoła… bo mi spieszno do świata, o którym na co dzień nikt nie pamięta. Do świata, który na pierwszy rzut oka należy już do przeszłości, który odstrasza i nie ma nic do zaoferowania – a przecież tyle w nim piękna, ulotnego, ulokowanego w zwykłych, nieistotnych rzeczach. Bo piękno jest wszędzie; w przejrzystości szklanych butelek zroszonych deszczem. W chropawej fakturze nadgryzionych przez czas cegieł. W wilgotnym zapachu gnijących, jesiennych traw. Witajcie więc w moim wrześniowym Gdańsku…

Gdańsk, ul. Sobótki, wrzesień 2013
Gdańsk, ul. Sobótki, wrzesień 2013
Gdańsk, ul. Sobótki, wrzesień 2013
Gdańsk, ul. Sobótki, wrzesień 2013
Gdańsk, ul. Sobótki, wrzesień 2013
Gdańsk, ul. Sobótki, wrzesień 2013
Gosia Fraser