Świat pełen ikon

Chciałbym zabrać was w dniu dzisiejszym na krótką wycieczkę, ekskursję w świat ikon i ikonografii. Wiem, że jest to temat godzien prac magisterskich, a nawet doktoratów i habilitacji, jednak czemu właściwie nie… jak to powiedział Alibaba do 40 rozbójników, zacznijmy tą opowieść po kolei. Słowa mają moc. Większości kojarzyć się będzie to słowo, ikona, ze starymi cerkiewnymi obrazami, może z wytartą frazą że ikony się pisze, a nie maluje, z lekcji języka rosyjskiego, wycieczką na Podlasie bądź Lubelszczyznę, część, przynajmniej mam taką nadzieje zobaczy zawartą w tych słowach: historie malarstwa, sztuki, a także narodów i światów.

Ikona – słowo pochodzące bezpośrednio z greckiego eikon, oznaczające obraz, wyobrażanie. Patrząc na każdy z obrazów widzimy, wspomnienie Bizancjum i pierwszych wieków chrześcijaństwa. Widzimy z jednej strony świat, który nadszedł, który w sumie dopiero nadchodził (jednak my znamy już jego przyszłość, wiemy jak skończy się historia Bizancjum, świata zhańbionego zarówno przez wojska krzyżowców, jak i muzułmańskich pohańców, o dziwo przez tych drugich nawet w mniejszym stopniu, bo nic nie niszczy tak jak cios zadany nam w plecy). Pierwszy Rzym upadł od najazdu barbarii, drugi zapadł się tysiąc lat później, żyjąc wspomnieniami o dawnej świetności w przepaść nowej siły i wiary ze sztandarem Mahometa, trzeci przykryło Czerwone Morze komunizmu. Trudno zrozumieć historię wschodu, bez historii prawosławia, bez kultu i mistycyzmu związanego z ikonami, parafrazując Tiutczewa, nie pojmiesz wschodu samym tylko rozumem.

Dariusz Płochocki - świat pełen ikon

Wróćmy jednak do świata ikon. Pierwsze z nich miały powstawać jeszcze za życia Jezusa Chrystusa, malował je m.in. święty Łukasz Ewangelista, chociaż te najstarsze zachowane do naszych czasów datować można na wiek VI i VII. To właśnie świętemu Łukaszowi przypisywane jest stworzenie trzech głównych typów ikonograficznych: Hodegetrii (grec. przewodniczka wskazująca drogę, Matka Boża z dzieciątkiem, wskazująca na niego ręką, jako jedyną drogę do zbawienia), Eleusy (z grec. czułość, miłosierdzie; Matka Boża z dzieciątkiem przytulającym się do jej policzka) i Deesis (z grec. modlitwa, prośba, trójczęściowa ikona, której centralną częścią jest Chrystus). Ikony powstają z pomocą natchnienia Ducha Bożego, pokazują nam oblicze Boga i Bożej chwały (bądź zjednoczonej z nim postaci świętego), nigdy nie są tylko i wyłącznie wizerunkiem, czy obrazkiem. Nie wiem, czy bardziej przyciąga mnie do nich ich nierzadko skomplikowana historia czy artystyczne piękno. Większość z was prawdopodobnie doceni złocenia na nich, pochyli głowę nad zaburzonymi proporcjami postaci na nich uwiecznionych, zdziwi się dziwnym ułożeniem ich rąk, twarzy. Twórcom ikon nie wolno stosować m.in. światłocieni, Bóg jest światłością, więc cień, brak światła, byłby nie na miejscu, w świętych dziełach jest on uważany za zbędny.

Ikony tradycyjnie maluje się na podobraziu z drzewa cyprysa, drewna wyjątkowo odpornego na działanie klimatu i wszelkiej maści robactwa. Jednak w naszym klimacie również z drzewa lipowego, miękkiego, łatwego w obróbce, ale i zarazem jednorodnego i posiadającego małą ilość sęków. Na terenach Rusi ikony malowano, także na najpopularniejszych w tym klimacie drzewach; sosnach, jodłach, czy świerkach, w Bułgarii była to topola, bądź orzech.

Dariusz Płochocki - świat pełen ikon

Tym co każdy z nas, patrząc po raz pierwszy na ikony zauważy, co go uderzy, pomijając oczywiście artystyczne piękno w nich zawarte, jest blask, blask złota, symbolu boskości, nieprzemijalności i doskonałości, do tworzenia ikon powinni się stosować płatki z czystego złota, im mniejsza zawartość karatów w nich, tym ikony będą miały bardzie zielonkawy kolor. Stosowany bywa także stop miedzi i cynku tzw. szlagmetal.

Dariusz Płochocki - świat pełen ikon

Trudno pisać o ikonach nie wspominając postaci ucznia św. Sergiusza z Radoneża, mnicha Andreja Rublowa, pierwszego znanego z imienia i nazwiska rosyjskiego twórcę ikon, podniesionego w 1988 r., przez Rosyjską Cerkiew Prawosławną do godności świętego, nie wielu zachodnich mistrzów może się pochwalić takim szacunkiem, za swoją twórczość. Niewielu wprawdzie z nich było mnichami. Pomijając tą postać w tekście, czułbym się, jakbym pisząc o sztuce starożytnej Grecji, przemilczał dzieła Fidiasza, bądź wyrugował ze sztuki renesansu postać Michała Anioła. Chrystus Zbawiciel (Христос Вседержитель), Święta Trójca (Святая Троица), Apostoł Paweł (Апостол Павел) to tylko część wielkiego dorobku pisatiela ikon, który sam koniec końców na nie trafił.

Dariusz PłochockiAutorem tekstu jest Dariusz Płochocki, na Twitterze dostępny pod nickiem @DPPlochocki. Sam o sobie pisze: Politolog, miłośnik historii Rosji, świata opartego na źródłach pisanych, konstytucjonalizmu i parlamentaryzmu państw Europy Wschodniej. 

Od siebie o Darku dodam, że to człowiek, który potrafi zamienić moją ambiwalencję wobec świata kultury Wschodu w ogromną ciekawość i fascynację, a to się udaje nielicznym. Mimo, że na Twitterze pisze przede wszystkim o sprawach Rosji i cerkwi, ma ogromną wiedzę w wielu dziedzinach, a co najważniejsze – myśli, analizuje, dostrzega wszelkie migotania współczesnego świata. Dobrze z nim porozmawiać, a nawet się pokłócić!

Gosia Rybakowska
  • Ripples

    Bardzo dobry artykuł! Przydałoby się więcej napisać o ikonach i o samym procesie tworzenia. Niemniej bardzo mi się podoba :)

    • dpplochocki

      Dziękuje ślicznie. :) To była bardziej wyprawa do samego świata tych dzieł i magii z nią związanej, chociaż może… kto wie, kiedyś i o opis samego procesu powstawania ikon się pokuszę.

  • Ania

    „w dniu dzisiejszym” to poważny błąd językowy:) zniechęcił mnie niestety do dalszej lektury artykułu…

    • Ripples

      Jako, że mnie nie zraziły błędy językowe w Pani komentarzu pozwolę sobie napisać odpowiedź.

      Współczuję, jeżeli błąd językowy zniechęca Panią do czytania artukułu jakiegokolwiek. Według mnie, jest to bardzo duże ograniczenie, które narzuca Pani na siebie, przez co nie docierają do Pani wartościowe materiały.
      Oczywiście, można tutaj posiłkować się pleonazmami, jednak moim zdaniem jest to zwyczajne pokazanie swojej wyższości w 30 centymetrowych szpilkach z tektury. Coś o czym mówił Kuba Wojewódzki. „Wyczuwam w Pani głosie nieszczęście”.

      Pozdrawiam. :)