Symulacyjna rzeczywistość naszych czasów

Symulacyjna rzeczywistość naszych czasów

Świat nie zawsze jest taki, jakim się jawi. Na co dzień poruszamy się w rzeczywistości, która ma tysiące odcieni, ale nasze spektrum to tylko niewielka część tego wszystkiego. Ograniczamy się sami, czasami na własne życzenie zawężając perspektywę poznawczą. Kiedy wiemy mniej, kiedy polegamy raczej na emocjach, na wierze, niż na rozumie, jest nam psychologicznie łatwiej… ale czy tego rodzaju obcowanie ze światem, oprócz bezpieczeństwa, wypełnia w nas cokolwiek jeszcze…? Czy naprawdę życie złożone z wiary, nieświadome i ślepe na wiele aspektów rzeczywistości, jest życiem, które warto przeżywać…?

Złożoność procesów świata jest przecież ogromna; to kwestia już nie tylko nauki, wiedzy o zjawiskach i ich rozumienia, ale cała warstwa cywilizacyjna, którą wytwarzaliśmy przez tysiąclecia trwania naszych kultur, a która wciąż się generuje. I może warstwa ta stała się przyczyną większej ilości zagadek, tajemnic i nieścisłości, niż niejedno skomplikowane równanie matematyczne – bo zawiera symulakry.

Symulakry to doskonałe imitacje. To ułuda zmieszana z rzeczywistością tak doskonale, że często gubimy zdolność odróżnienia, co jest, a co nie jest prawdą. Symulakry to obiekty, ale i zjawiska, procesy. Naśladują rzeczywistość, a czasami produkują własną jej wersję, doskonale wplatając się między nasze pojęcia, spostrzeżenia i rozumienie świata. Przenikają go, a jednocześnie są ponad nim, poza nim, obok – i właśnie na tym polega trudność zrozumienia ich natury.

Czy symulakry można uchwycić, ująć w karby, zrozumieć…? Czy można przeniknąć je do rdzenia, do samej zasady ich obecności, by od tego momentu zdobyć wiedzę o tym, jak odróżniać je od tego, co rzeczywiście istnieje…?
A co rzeczywiście istnieje? A co, jeśli świat składa się wyłącznie z symulakrów…? Bo przecież ikony popkultury, Lady Gaga i Madonna, to tylko wykreowane wizerunki, zjawiska, które wchodzą brutalnie w nasz świat, funkcjonują w nim, przejawiają się, ale czy są prawdziwe…? Ikoniczność osób, zjawisk, obrazów, to symulacyjność par excellence.

Zjawiska popkultury, gra polityczna, którą codziennie obserwujemy w mediach, medialne spektakle w ogóle – nasz świat pełen jest symulakrów, które gnieżdżą się na wielu poziomach rzeczywistości.

A gdyby tak zacząć żyć świadomiej…?
Tylko, czy jesteśmy w stanie – jako jednostki i jako zbiorowość – płacić cenę tej świadomości…?

Jak to powiedział klasyk, choose the pill.

Notkę tę potraktujcie proszę jako wstęp do pewnego rozleglejszego cyklu, podobnego do tego, jakim był cykl semantyczny; symulakry i symulacja to ogrom treści. I nie obejdzie się bez przedstawienia kilku moich mistrzów, z których najważniejszym na zawsze będzie Jean Baudrillard.

Gosia Rybakowska
  • Muszę chyba powrócić do lektur pierwotnych, bo symulakry zapamiętałem raczej jako rzeczy (procesy etc.) narosłe na rzeczywistości, a nie imitacje. Przez to, że wywodzą się z rzeczywistości i niejako ją przerastają, tworzą nowy jej obraz, słowem tworzą rzeczywistość na nowo. Bardzo dobrym, jak zauważyłaś, przykładem są zdarzenia, czy osoby, z kręgu popkultury i gdy te osoby stają się idolami, wzorami do naśladowań dla innych, ci odwołują się, czy budują swoje wartości na wykreowanej rzeczywistości. Potrzeby kreowane są przez symulakry, narastają nad rzeczywistością i jednocześnie motywują do tego, żeby popkultura tworzyła nowe symulakry i tak w nieskończoność… Dlatego oderwanie od rzeczywistości jest tak odległe, że symulakry w zasadzie możemy uznać za rzeczywistość właśnie.

    Z chęcią wrócę do lektur i czekam na dalsze części.