@Warsaw1944 – Muzeum niezwykłe

Wielu z Was zapewne dziwi, dlaczego tekst o Muzeum Powstania Warszawskiego tytułuję nickiem, pod którym ta instytucja obecna jest na Twitterze. Nie dzieje się to bez powodu; mówiłam Wam w poprzednim poście, co mnie najbardziej wkurza w obchodach powstańczych rocznic. Twitter w tym roku okazał się miłą odtrutką na te „niemiłe” rocznicowe doznania, bo wierzcie mi – dawno nie widziałam takiego ogromu serdeczności, bezpretensjonalnej i ciepłej, jak tam.

Jaki ma to związek z Muzeum Powstania? Kiedy odwiedziłam je pierwszy raz, w listopadzie 2010 roku, zrozumiałam, że to miejsce zbudowane jest wokół społeczności. Społeczności odwiedzających, ale i kombatantów. Społeczności wolontariuszy, naukowców, którzy towarzyszą zwiedzającym w Muzeum codziennie. W takim kontekście, obecność MPW w mediach społecznościowych (sic!) jest naturalna… i muszę przyznać, że wygląda bardzo dobrze.

Muzeum Powstania Warszawskiego - Sala Małego Powstańca
Muzeum Powstania Warszawskiego – Sala Małego Powstańca
Muzeum Powstania Warszawskiego - Sala Małego Powstańca
Muzeum Powstania Warszawskiego – Sala Małego Powstańca

Media to jednak nie wszystko. Bo Muzeum Powstania Warszawskiego utkane jest przede wszystkim z emocji. Z emocji, które dotykają od samego wejścia – niesamowitą atmosferą przestrzeni, dźwięku i światła, które ją wypełniają. Multimedialne, w pełni interaktywne Muzeum jest chyba pierwszą tego typu placówką w Polsce – zupełnie różną od standardowych wyobrażeń, które towarzyszą tego typu instytucjom. To miejsce, w którym dosłownie i w przenośni, historii się dotyka, historię się słyszy i smakuje – często goryczą, tęsknotą, miłością i strachem, a także czułością – jak wówczas, gdy trafiamy do Sali Małego Powstańca, wypełnionej rysunkami pokazującymi dzieciom, jak zachowywać się w kanałach, lub podczas budowy barykady.

Emocje to także rodzinne pamiątki, listy, biżuteria, a nawet skrawki tkanin, które obecne są w Muzeum; każda z nich opowiada fragmenty historii, którą przecież budowali ludzie – ludzie mający marzenia, cele, ambicje. Ludzie bardzo nam bliscy – pełni ognia, zapalczywości, nierzadko – wcale nieświęci, niestroniący od przekleństw, z żywotną walką w żyłach, zamiast krwi.

Muzeum Powstania Warszawskiego
Muzeum Powstania Warszawskiego

Spędziłam w MPW cały dzień. Rozległość ekspozycji jest ogromna, a w labiryncie sal łatwo się zagubić… ale nie o to chodzi. Po prostu to miejsce, któremu trzeba dać czas… po to, żeby w nas wniknęło. Żebyśmy mogli się go nauczyć. Jego odgłosów, niedoświetlonych zakamarków i nastrojów. I żebyśmy mogli być tam razem. Bo przeżywanie tej historii w oderwaniu od ludzi – spadkobierców (tak, właśnie!) Powstania ’44 nie ma sensu.

Gosia Rybakowska