Varia

Wszystko to z marzeń!

Gdańsk - Brzeźno, początek kwietnia

Czy kiedyś zastanawialiście się, co robią ludzie w pociągach, którzy zamiast czytać, pisać, pracować, albo oglądać film na laptopie po prostu patrzą w okno…? Ludzie, którzy uśmiechają się niby sami do siebie, którzy w przemijalności krajobrazu zdają się widzieć jakby więcej i szerzej…? Marzyciele. Bywam ostatnio jednym z nich. Podróżując na długich trasach, zatapiam się w muzykę i w myśli. Obserwuję liście skrzące się promieniami zachodzącego słońca, złocące się pola, lśniące, malutkie prostokąciki okien w domach porozrzucanych wzdłuż dróg, nieraz tak bardzo przypadkowo… projektuję, analizuję, marzę.

I wiem, rozumiem wtedy, że wszytko, co sensowne w świecie, powstało właśnie z marzeń. Nie z planów. Planowanie jest dobre, jest potrzebne, bo dzięki niemu powstają rzeczy wielkie, ale przewrotność świata jest ogromna – powstają rzeczy, które wcześniej ktoś sobie wymarzył. Marzenia nigdy nie są linearne – rozproszone, często przychodzą przyniesione razem z nadmorskim wiatrem, z chłodem, który wpełza do mieszkania tuż przed nastaniem świtu, wkradają się w głowę nieoczekiwanie, z zaskoczenia. Potrafią zmieniać życie, potrafią motywować i nadawać sens… Co więcej, powiem Wam sekretnie, że jeśli miałabym wskazać coś, co napędza życie najpełniej, najpiękniej – to marzenia właśnie. Sensy, jak kiedyś pisałam, trzeba stwarzać sobie nieustannie, trzeba je wynajdywać i spostrzegać… i wiem, że tylko te, które połączone są z marzeniami, są prawdziwe. One nas definiują. One mówią, kim jesteśmy. W sposób ostateczny.

Gdybyśmy tylko planowali, gdybyśmy całkowicie ulegli liniowości, która cechuje wyrachowane, intelektualne działanie planisty-analityka… O ile świat byłby uboższy? Czy potrafilibyśmy znaleźć miejsce na nasze wizjonerstwo, na wynalazki, na sztukę, celebrację piękna i spontaniczności…? One przecież nie są rezultatem planu, nie mogą być, bo tam, gdzie realizacja myśli ograniczona jest tabelami, setkami wytycznych i biurokracją, nie może, więcej – NIE MA PRAWA powstać nic prawdziwie kreatywnego.

Marzenia dają nam powód do życia. Dają siłę, mają moc przezwyciężania wszystkich naszych życiowych trudności, niepowodzeń i bólu. Dopóki marzymy, żyjemy… Dopóki marzymy, walczymy o siebie.

Gdynia rodziła się w czasie wielkich przemian, w czasie trudnym i bolesnym, nie wiem, czy porównywalnym do naszych czasów (bo przecież każda epoka ma własny porządek i ład, jak śpiewał Okudżawa); rodziła się jako miasto z morza i marzeń, kreślone pewnymi siebie dłońmi inżynierów, którzy mieli odwagę wcielać wizję w życie. Wizję z kolei przekuwać w plan, konsekwentnie realizowany, plan, u którego podstaw leżały piękne marzenia. Ilekroć przebiegam Świętojańską, patrzę na budynek Polskich Linii Oceanicznych, albo na starutki, piękny Bank Polski, wiem, że bez silnego, wypowiedzianego wpierw w cichości, potem do lustra, a potem wobec innych I have a dreammam marzenie, nic nie ma sensu… :)

Standard

One thought on “Wszystko to z marzeń!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *