Tysiąc drzewek cytrynowych w Menton

Poranki w Nicei mają niezwykłą właściwość manipulacji czasem i jego oddziaływaniem na przestrzeń. Powolne rozchylanie powiek, szarość nieba zlewającego się w linii horyzontu z nieodległym morzem, wzmagający się z każdą minutą szept miasta za oknem… Prysznic, trawa cytrynowa na skronie, nieco nieświadomie zakładane ubranie, jeszcze jakby przez sen… I nagle dworzec, kawa, gorąca, cierpka w smaku, pociąg. Tłum ludzi przesuwający się dookoła, słońce wdzierające się pod szkła ciemnych okularów… Droga do Menton. Droga przemierzana w szumie myśli, w rodzących się gdzieś na skrawkach papieru projektach, pół godziny niespełna, które przenosi w inny świat, a Menton samo w sobie, kiedy budzimy się tego dnia, to dla nas tylko przystanek w drodze do Gorbio (o którym później, na nie będzie jeszcze czas). Czytaj dalej

Bezsens wykluczenia

Zazwyczaj nie emocjonuję się polityką – mam świadomość cynicznej pozorności działań tej sfery, a obserwując ją czuję się, jakbym oglądała mniej lub bardziej udany mecz szachowy… Natomiast, kiedy po raz kolejny usłyszałam dziś słowa kapitał społeczny w ustach polityka, miałam ochotę napisać coś naprawdę brzydkiego we wszystkich moich kanałach komunikacji ze światem.

Kapitał społeczny stał się frazesem, który wyciera się w polskim dyskursie publicznym na wszystkie możliwe sposoby; łatwo mówić o jego braku, o jego wykorzystaniu bądź niewykorzystaniu, o potencjale, jaki posiada. Zgoda – łatwo mówić, nieco gorzej, że z tych słów zazwyczaj nic konstruktywnego nie wynika. Bo żeby mogło, wpierw trzeba wiedzieć, czym kapitał społeczny jest – oprócz tego, że pojęciem, które pojawia się w niemal wszystkich wystąpieniach publicznych, które mają cokolwiek wspólnego z niezbyt ciekawą sytuacją w naszym kraju. Czytaj dalej

Polemicznie – nie jestem nihilistką

Miałam już tu nie pisać. Miałam sprzedać domenę, albo przekazać login i hasło komuś, kto poprowadzi Okruchy lepiej… miałam. Miałam też się wycofać odrobinę z publicznej sfery życia, skupić się na nauce i na pracy, generalnie – zniknąć, przywalona natłokiem spraw, jakie ostatnio dzieją się w moim życiu. Spraw, powiedzmy sobie uczciwie – niezbyt dobrych (delikatnie). Zaczęłam nawet realizować ten plan, po czym… wydarzył się dzień wczorajszy i pewna rozmowa. Czytaj dalej